Gdy już będzie już na Ukrainie, dostanie karabin i sam nie wie, gdzie go los rzuci

1646918052 maksym

fot: arc

Maksym Ursulenko (z lewej) na granicy polsko-ukraińskiej w towarzystwie swojego polskiego kolegi Marka

fot: arc

Ukraińscy pracownicy przemysłu wydobywczego opuszczają Polskę. – Będziemy bronić ojczyzny do ostatniej kropli krwi – deklarują. Kilku z nich w ostatnim czasie pracowało w Górniczym Przedsiębiorstwie Inwestycyjnym w Rybniku.

Firma od dwudziestu lat prowadzi roboty drążeniowe w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Polskiej Grupy Górniczej.

– Zatrudniamy pracowników z Ukrainy w kopalniach Borynia oraz ruchach Chwałowice, Jankowice i Rydułtowy kopalni ROW. Zaoferowaliśmy im solidne i dobrze płatne zatrudnienie w naszej firmie pod ziemią, od zaraz. Wszystkim obcokrajowcom współfinansujemy zakwaterowanie niedaleko miejsc pracy. Ukraińcom zapewniliśmy pomoc prawną i załatwiliśmy wszystkie formalności związane z pozwoleniem na pracę i stałym pobytem w Polsce. Tak też było w przypadku tych górników, którzy zdecydowali się na powrót do kraju, aby walczyć w szeregach ukraińskich sił zbrojnych przeciwko najeźdźcy. Jeden z naszych pracowników, Jurij Sytnyk, już wyjechał, a czterech pozostałych wyjeżdża lada dzień. Na czas nieobecności w pracy udzieliliśmy im urlopów bezpłatnych – wyjaśnia Sebastian Ćmok, dyrektor ds. handlowych w Górniczym Przedsiębiorstwie Inwestycyjnym.

Maksym Ursulenko jest jednym z nich. W rybnickim GPI pracuje od listopada 2019 r. na stanowisku górnik pod ziemią w ruchu Jankowice.

– Jest pracownikiem rzetelnie wykonującym swoje obowiązki i świetnie dogadującym się ze swoimi polskimi kolegami w pracy. W wyniku wybuchu wojny w Ukrainie zostawił swoich rodziców, których chce ściągnąć do Polski, a my jako firma dołożymy wszelkich starań, aby mu w tym pomóc. W sytuacji, w której znaleźli się nasi koledzy z Ukrainy, jako firma jesteśmy gotowi na wszelką pomoc finansową i materialną dla ich rodzin, które zostawiają w Polsce, w nadziei, że wrócą do nas do pracy cali i zdrowi, najszybciej jak tylko to będzie możliwe – mówi Zbigniew Bułka, prezes zarządu spółki.

Ursulenko mieszka na Śląsku dwa i pół roku. Przyjechał z Mikołajowa leżącego na południu Ukrainy. Praca w Przedsiębiorstwie Inwestycyjnym w Rybniku była pierwszą, jaką dostał w Polsce.

– Wcześniej nie miałem kontaktu z górnictwem węglowym. Pracowałem w budowlance. Jak dostałem propozycję do kopalni, to się nie wahałem. Podobny fach, tylko wykonywany na dole. Wiele nabytych umiejętności mogłem wykorzystać, a płace naprawdę dobre. To samo koledzy, też byli zadowoleni. I tak spędziliśmy te ostatnie lata. Co będzie dalej? Sam nie wiem. Czekam na moich krewnych, których zostawiłem w ojczyźnie. Są w drodze. To moja przyjaciółka, matka i troje dzieci. Brat musiał zostać, już poszedł na wojnę, a oni mieli wyjechać w poniedziałek, albo we wtorek bezpośrednio do Warszawy. Tam jest już mój kolega, który czeka na swoją rodzinę i zajmie się przy okazji moją. Jak tylko się zjawią w Polsce, to nacieszymy się ze spotkania i zaraz popędzę w drogę na Ukrainę – opowiada Maksym.

W Przemyślu ma dołączyć do pozostałych kolegów mieszkających w różnych miastach Polski. Na Ukrainę pojadą razem. Będzie – jak mówi – raźniej.

– Od kilku dni telefonuję do nich, ale niektórzy się już nie zgłaszają na polskich numerach, pewnie zdecydowali się opuścić Polskę wcześniej. Bardzo przeraziły mnie informacje, które nadchodzą z Mikołajowa. Na Facebooku widziałem wpis mera Mikołajowa, Ołeksandra Senkiewicza. Jest też nagranie, na którym widać blok mieszkalny, który stanął w płomieniach po rosyjskim ataku. Rakiety miały spaść na cele cywilne. Zniszczenia są ogromne, nawet nie wiem, czy ostał się dom, w którym mieszkałem. Ale teraz nie zaprzątam sobie tym głowy. Za kilkanaście godzin będę już najprawdopodobniej na Ukrainie, dostanę karabin i nie wiem, gdzie mnie los rzuci. Na pewno będę bronił ojczyzny do ostatniej kropli krwi – deklaruje Maksym.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wielki finał „Ekoprzedszkolaka 2026”. 75 przedszkoli z dotacjami na zielone przestrzenie

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Katowicach podsumował pierwszą, pilotażową edycję konkursu „Ekoprzedszkolak”. Do projektu zgłosiło się 141 placówek, a dofinansowanie otrzymało 75 przedszkoli samorządowych z całego województwa śląskiego.

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.

Samorządy pięciu województw i największych miast wspólnie domagają się gwarancji unijnego wsparcia po 2027 r.

Przedstawiciele regionów przejściowych i warszawskiego stołecznego – województw mazowieckiego, dolnośląskiego, pomorskiego, śląskiego i wielkopolskiego oraz Warszawy, Gdańska, Katowic, Poznania i Wrocławia – przyjęli wspólne stanowisko w sprawie przyszłych zasad finansowania polityki spójności UE. Samorządy chcą, by w perspektywie 2028–2034 nie zabrakło adekwatnych środków dla regionów, które statystycznie „awansują”, ale wciąż mają duże potrzeby inwestycyjne.

Jerzy Buzek: Z wydobycia węgla na Śląsku musimy wychodzić

- Nie trzeba bać się stwierdzenia, że węgiel kamienny się kończy - mówi prof. Jerzy Buzek, b. premier i szef Parlamentu Europejskiego. Podczas Future Mining Forum & Expo w Katowicach podkreślił, że z wydobycia węgla na Śląsku musimy wychodzić.