Gdańsk chce zbudować megaelektrownię węglową

Gdańsk chce zbudować elektrownię za 4-5 mld zł. Do 28 maja Gdańska Agencja Rozwoju Gospodarczego (Investgda), spółka należąca w 100 proc. do miasta, czeka na oferty potencjalnych inwestorów zainteresowanych realizacją projektu energetycznego na terenie Portu Północnego - podał w środę portal pb.pl.


- Do składania ofert zaprosiliśmy całą europejską czołówkę z branży energetycznej. Spośród krajowych inwestorów zwróciliśmy się do czterech państwowych grup energetycznych i Kulczyk Investments – wyjaśnia "Pulsowi Biznesu" Mariusz Wiśniewski, dyrektor ds. marketingu w Investgda.


Przetarg jest kontynuacją działań rozpoczętych już kilka lat temu. Na razie miasto zbadało zainteresowanie branży i wybrało lokalizację dla elektrowni, której moc – według założeń władz Gdańska opartych na rozmowach z inwestorami – ma wynieść co najmniej 800 MW.

- Zdecydowaliśmy się na Port Północny m.in. ze względu na przemysłowy charakter tego terenu, bliskość aglomeracji jako potencjalnego odbiorcy energii, możliwość chłodzenia przyszłej elektrowni wodą morską i dobrą dostępność paliwa. W porcie istnieje już terminal węglowy, nie przesądza to jednak o wyborze technologii i paliwa dla elektrowni. Nie można wykluczyć również budowa w przyszłości terminalu gazowego – dodaje Mariusz Wiśniewski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.