Gazprom zatrzymany na Serbii
- Umowa nie została do końca wynegocjowana i nie widzę, aby teraz pospiesznie ją przyklepać - powiedział w serbskiej telewizji minister obrony Dragan Szutanovac. Wraz z pozostałymi prozachodnimi ministrami w rządzie Serbii w czwartek zablokował próbę pospiesznego rozpoczęcia ratyfikacji umowy energetycznej z Rosją, podpisanej w Moskwie pod koniec stycznia. Na ratyfikację umowy przez rozpisanymi na 11. maja wyborami parlamentarnymi nalegał premier Serbii Vojislav Kosztunica, który jest zwolennikiem zacieśnienia związków z Rosją. Apelowali o to również przedstawiciele władz Rosji. Zdaniem prozachodnich ministrów ratyfikacja umowy przez odchodzące władze byłaby niezgodna z prawem. Uważają, że próbą przeforsowania ratyfikacji umowy międzyrządowej jest grą przedwyborczą nacjonalistów. - Będą próbowali oskarżyć nas, że działamy przeciw przyjaźni Serbii z Rosją - stwierdził Szutanovac.
Beneficjentem umowy Belgradu z Moskwą będzie Gazprom. Rosyjski koncern ma za 400 mln euro kupić bez przetargu kontrolny pakiet 51 proc. akcji koncernu NIS - monopoliście na serbskim rynku paliwowym. Prozachodni ministrowie rządu Serbii uważają, że zapłata Gazprom jest za niska, bo sam majątek NIS wycenia się na 2 mld euro i chcą negocjować wyższą cenę - czytamy w \"Gazecie Wyborczej\".
Rosyjski koncern zamierza też ułożyć przez Serbię część gazociągu \"South Stream\", który nowym połączeniem przez Morze Czarne będzie dostarczać rosyjski gaz do Europy Środkowej. \"South Stream\" to konkurent gazociągu Nabucco, który ma dostarczać do Europy Środkowej surowiec z Bliskiego Wschodu i znad Morza Kaspijskiego. Plany budowy Nabucco popierają UE jako sposób na zmniejszenie zależność Europy od rosyjskiego gazu.