Gazprom wznowi dostawy gazu przez Ukrainę, jeśli Unia wyśle tam swoich obserwatorów
- Mamy z Unią Europejską porozumienie: kiedy międzynarodowi obserwatorzy zostaną rozmieszczeni na Ukrainie i będą mieli dostęp do instalacji przesyłowych, natychmiast wznowimy dostawy gazu dla Europy - powiedział Miller po spotkaniu z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Hansem-Gertem Poetteringiem.
Wcześniej Miller rozmawiał przy drzwiach zamkniętych z szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso oraz unijnym komisarzem ds. energii Andrisem Piebalgsem. KE nie poinformowała o wynikach tych spotkań.
Miller ponownie winą za zaistniały kryzys obarczył stronę ukraińską. \"Kraje, które ucierpiały w wyniku przerwania dostaw gazu, mogą wystąpić przeciwko Ukrainie na drogę sądową\" - poradził.
Szefowie rosyjskiego Gazpromu i ukraińskiego Naftohazu, Aleksiej Miller i Ołeh Dubyna jednak spotkali się w czwartek w Brukseli - poinformowało radio Echo Moskwy.
Moskiewska rozgłośnia powołała się na Ilję Koczewrina, dyrektora wykonawczego Gazprom-Eksportu, spółki-córki Gazpromu, odpowiedzialnej za eksport gazu ziemnego.
Według Koczewrina, spotkanie było przypadkowe i trwało niespełna 20 minut.
Przedstawiciel Gazprom-Eksportu nie ujawnił, o czym rozmawiali prezesi obu koncernów. Zapowiedział jedynie, że negocjacje między Gazpromem i Naftohazem będą kontynuowane.
Wcześniej rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow oświadczył, że rosyjski monopolista nie miał w planach negocjacji z ukraińskim Naftohazem w Brukseli.
Zdaniem Kuprijanowa, delegacja Gazpromu miała tam zaplanowane tylko trzy spotkania - z szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso, komisarzem ds. polityki energetycznej Andrisem Piebalgsem i przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Hansem-Gertem Poetteringiem.
- Innych spotkań nie planowano - oświadczył rzecznik.
Miller i Dubyna przyjechali do Brukseli, aby przedstawić stanowiska swoich koncernów w ich konflikcie, który doprowadził już do wstrzymania dostaw rosyjskiego gazu do Unii Europejskiej przez terytorium Ukrainy.