Gazprom: Polska ma szansę na upust w tym roku

Gazprom PAP

fot: PAP

Moskwa chce, aby EuRoPol Gaz nie musiał zatwierdzać swych taryf przesyłowych u prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. W ten sposób zarząd EuRoPol Gazu mógłby ustalać wysokość taryf niezależnie od polskiego prawa

fot: PAP

Polska ma szansę skorzystać z upustu cenowego na gaz jeszcze w tym roku - powiedział w piątek wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew.

- W każdym kontrakcie, włączając polski kontrakt, jest określona roczna wielkość dostaw i wielkość minimalna - wyjaśnił Miedwiediew.

Dodał, że "jeśli Polska weźmie więcej gazu (...), wtedy będzie zastosowany upust na tę część dostaw (część powyżej zapisanego minimum)".

Miedwiediew podkreślił, że im wyższa jest wielkość powyżej minimum, tym jest większa możliwość upustu. Zauważył jednocześnie, że taka formuła upustu jest stosowana przez Gazprom od dłuższego czasu.

Pytany o polskie minimum w kontrakcie z Gazpromem odparł: - Uzgodniliśmy, że w tym roku dostawy (gazu do Polski) wzrosną do 9,7 mld metrów sześciennych, nie mogę ujawnić, ile wynosi minimum kontraktowe, ale jest jasne, że Polska weźmie więcej gazu niż minimum kontraktowe. To oznacza, że średnia cena będzie niższa.

Wicepremierzy Polski i Rosji Waldemar Pawlak oraz Igor Sieczin podpisali w piątek w Warszawie międzyrządowe porozumienie o zwiększeniu dostaw gazu do naszego kraju.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.