Gazprom chce monopolu na gaz z bałtyckiej rury
Lądowymi odnogami Nord Stream zarządza firma z grupy Wingas. To niemiecka spółka gazownicza, w której prawie 50 proc. akcji ma Gazprom. Reszta należy do koncernu chemicznego BASF, który inwestuje też w Nord Stream.
Przed tygodniem Wingas złożył wniosek do rządowej Federalnej Agencji Sieci o zwolnienie z \"prawa dostępu stron trzecich\" (TPA). O co chodzi? Zgodnie z prawem europejskim wszystkie firmy handlujące gazem mają prawo transportować go rurami konkurentów.
Zwolnienie z TPA gwarantuje monopol na transport gazu właścicielom rury, którymi mogą być firmy handlujące gazem. Komisja Europejska proponowała, aby dla zwiększenia konkurencji firmy handlujące gazem nie mogły posiadać gazociągów. Ale w czerwcu zrezygnowała z tego pomysłu, krytykowanego m.in. przez Niemcy i Francję.
- Nie chodzi nam o ograniczenie konkurencji - deklaruje Margarita Hoffmann z Wingas. Dlaczego zatem niemiecka spółka Gazpromu stara się o przywilej monopolu? Według Hoffmann w ostatniej dekadzie przepisy dotyczące firm gazowniczych zmieniały się \"często i w zasadniczy sposób\", a Wingas chce stabilnych warunków na wiele lat. - podaje gazeta.pl.