Gazowy kontratak
Żadnej informacji na swoich stronach internetowych na ten temat nie podaje ani Ministerstwo Gospodarki, ani Przedsiębiorstwo Górnictwa Nafty i Gazu (PGNiG), ani odpowiedzialny za poszukiwania złóż surowców Państwowy Instytut Geologiczny (PIG). Milczenie to autor tej rewelacyjnej wiadomości tłumaczy faktem ukrywania informacji ze względu na zamiary oddania zasobów tego złoża obcemu kapitałowi.
Tymczasem, on mając tę wiedzę dzieli się z biednym, okradanym i oszukiwanym narodem. Po co to robi? Ano po to, aby ten biedny naród wziął wreszcie swoje sprawy w swoje ręce i wygonił tych wszystkich sprzedawczyków skarbów naszej ziemi. Wspomniane zasoby tylko tego jednego złoża pozwoliłyby uniezależnić się od zagranicznego importu gazu ziemnego na okres około 50 lat.
Milczenie jest złotem
Zawodowi specjaliści ze wspomnianych wyżej instytucji pogardzają dyskusją z profesorem, który w tych sprawach jest całkowitym ignorantem i profanem. Na dowód, czego wspominają, że nie opublikował on żadnej na ten temat pracy nie tylko naukowej, ale nawet zawodowej. Jako, że w państwie polskim istnieje chwalebna pod każdym względem wolność słowa, więc każdy może głosić wszystko, co mu tylko przyjdzie do głowy.
Nie oznacza to wcale, że uczeni i instytucje naukowe muszą z nim polemizować, dyskutować itp. Mogą z zyskiem, a czasem nawet ze szkodą dla swego prestiżu uchylić się od tej niegodnej ich zdaniem wymiany poglądów. O ile stanowisko to ze strony nauki jest zrozumiałe, to milczenie prasy zawodowej i profesjonalnej jest już nie do zaakceptowania, co jest argumentem dla autora tekstu do zabrania w tej sprawie głosu.
Wynika to przede wszystkim z faktu, że radio nadające tego rodzaju informacje jest medium publicznym i kształtuje w tej sprawie opinię, którą mniej lub bardziej świadomie wprowadza swoich czytelników, widzów i słuchaczy w błąd. Lekceważenie publicznie głoszonych błędnych, fałszywych i nieprawdziwych informacji jest niedopuszczalne. Nie ze względu na jakiekolwiek kary, ale przede wszystkim, dlatego, że błędnie informowana opinia nie jest w stanie rozpoznać i podjąć działania w oparciu o prawdę. Ulega ona złudzeniom i manipulacji, podejmując działania na własną szkodę.
Milczą też w tej sprawie kompetentne instytucje. Wychodzą one z tego samego założenia, co nauka polska. Akceptując uzasadnione milczenie zawodowych profesjonalistów, uważam, że prasa, media i informacja publiczna nie może milczeć na ten temat. Gra ta toczy się wszak na polu medialnym właściwym do zabierania głosu przez dziennikarzy, publicystów i ludzi zajmujących się informacją naukową.
Bogactwo gazu
Polska posiada aktualnie do dyspozycji ok. 73,5 miliarda metrów sześciennych gazu ziemnego w zasobach przemysłowych, czyli nadających się do eksploatacji. Są to łączne zasoby z ok. 263 złóż znajdujących się na Niżu Polskim, na Podkarpaciu i w strefie Bałtyku. Tymczasem, tu pod Kutnem jedno złoże ma mieć zasoby dziesięciokrotnie przewyższające wszystko, co dotąd znaleziono na terenie całego kraju.
Ogólnie budowa geologiczna Polski jest dość dobrze poznana i odkrycia w tej skali, jaką podaje prof. Henryk Kozłowski są raczej bardzo mało prawdopodobne, choć nie są niemożliwe. Skala odkrycia pod Kutnem - 700 mld m sześc. gazu stawia Polskę w rzędzie krajów takich jak: Turkmenia, Kazachstan, Uzbekistan, gdzie dotąd czyniliśmy starania o dostawy tego surowca do Polski.
Utrzymaniu w tajemnicy takiego odkrycia jest również nieprawdopodobne. O ile można jeszcze w jakiś sposób wytłumaczyć spisek w tej sprawie najwyższych czynników państwowych, to w żaden sposób nie można tego zrozumieć, w jaki sposób udało się zachować sekret, skoro w odkrycie muszą być zaangażowani specjaliści różnych branż (wiertnictwo, geologia, energetyka, komunikacja itp.). W tej sytuacji wiadomość rozeszłaby się po całej Polsce nie tylko za pośrednictwem prof. Kozłowskiego.
Odwrócić uwagę
Po nie do końca udanych, projektach geotermalnych związanych z wierceniem otworu TG-1 w okolicy Torunia, po stwierdzeniu, że wbrew zapowiedziom w wapieniu muszlowym nie uzyskano pożądanej ilości wody o temperaturze ok. 100 stopni Celsjusza prof. Kozłowski rozpoczął gazowy kontratak. Przedstawia się jako ten, który stara się przywrócić narodowi polskiemu skradzione mu, lecz istniejące tylko w jego wyobraźni bogactwa mogące uczynić z nas kraj samowystarczalny pod względem energetycznym.
Te zabiegi to odwracanie uwagi od klęski geotermalnej w Toruniu. Jego zwolennicy, którzy nie mają wiedzy na ten temat, uważają, że geotermia w Toruniu została pogrzebana przez rząd, który nie chce się zgodzić na dowiercenie otworu do głębokości 4 tysięcy metrów, mimo, że prof. Kozłowski był dotąd przekonany, że wystarczy otwór o głębokości 3 tys. m, co bez zamierzonego efektu jednak już osiągnięto. Nowe wydarzenie, mające być zasługą autora tej wiadomości, ma za zadanie w cień odsunąć geotermię i jej niepowodzenia.
Przypomina to działania amerykańskiej prasy, które opisał Mark Twain. Otóż, miejscowa gazeta podawała, że pod takim i takim adresem, na ulicy takiej i takiej wyrosły gruszki na wierzbie. Zamieszczano zdjęcia, wywiady na ten temat. Gazeta biła rekordy popularności. Kiedy okazało się, że tych gruszek nie ma, podawano nowy adres, nową miejscowość itd. Tak to szło dopóki był zbyt na gazetę.