Gazoport ma być tylko polski
W praktyce może oznaczać, że polska firma nie zamierza kontynuować rozmów ani z francuskim potentatem Gaz de France, ani z hiszpańskim Repsolem, bo to te dwie firmy wiele miesięcy temu proponowały szefom PGNiG możliwość współpracy przy budowie terminalu gazu skroplonego, zanim jeszcze zapadła decyzja, że powstanie w rejonie Świnoujścia. Obydwa zagraniczne koncerny mają doświadczenie nie tylko w realizacji projektów portów LNG, ale są też znane na tym rynku – napisała „Rzeczpospolita”.
Szefowie PGNiG zabiegają o kontrakt na gaz skroplony. Bez niego terminal będzie stał niewykorzystany, a ma za zadanie poprawić bezpieczeństwo energetyczne kraju i zapewnić drogę transportu gazu do Polski, alternatywną wobec dostaw z Rosji. Inwestycja kosztować ma minimum 360 mln euro.