Gazociąg Nabucco zmniejszy zależność UE od Rosji

Nabucco nabucco pipelice com

fot: nabucco-pipeline.com

Gaz ma popłynąć gazociągiem Nabucco już w 2014 roku

fot: nabucco-pipeline.com

- Gaz popłynie gazociągiem Nabucco zgodnie z planem, czyli już pod koniec 2014 roku - zapewnił Guenther Oettinger, komisarz UE ds. energii, precyzując swą wcześniejszą wypowiedź dla "Sueddeutsche Zeitung" o opóźnieniu do roku 2018.

- Jestem pewny, że pierwsza partia gazu popłynie pod koniec 2014 roku, a gazociąg osiągnie swą pełną zdolność w 2018 roku, tak jako to było przewidziane w harmonogramie prac Nabucco - powiedział Oettinger.

Deklarację Oettingera przekazała w czwartek jego rzeczniczka, by sprecyzować wywiad jakiego niemiecki komisarz udzielił "Sueddeutsche Zeitung". Rzeczniczka zapewniła, że harmonogram czasowy dla Nabucco pozostaje bez zmian. - W 2010 roku zostaną podjęte główne decyzje inwestycyjne, budowa ma się rozpocząć w 2011 roku, a pierwsze partia gazu popłynie pod koniec 2014 - poinformowała.

Na lipiec planowana jest konferencja partnerów, uczestniczących w projekcie Nabucco. Koszty budowy gazociągu, który miałby transportować gaz z rejonu Morza Kaspijskiego, Bliskiego Wschodu oraz Azji Środkowej do Europy, szacowane są na 7,9 mld euro. Planowana długość magistrali to 3,3 tys. kilometrów.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.