Gazociąg Baltic Pipe poprawi nasze bezpieczeństwo energetyczne

fot: Maciej Dorosiński

Zdaniem Janusza Steinhoffa do 2045 r. koszty wytworzenia energii wiatrowej spadną o 40 proc., a fotowoltaicznej o 60 proc. Odczytywanie znaków czasu jest konieczne

fot: Maciej Dorosiński

Za trzy lata błękitny surowiec ze złóż na Morzu Północnym popłynie do Polski gazociągiem Baltic Pipe. Ta inwestycja – podobnie jak rozbudowa gazoportu w Świnoujściu – znacząco pozwoli uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji i poprawi krajowe bezpieczeństwo energetyczne. Pozostałe kluczowe inwestycje w obszarze energetyki zależeć będą od długoterminowej strategii.

- Potrzebujemy jak najszybciej przyjąć politykę energetyczną na następne 15–20 lat - podkreśla Janusz Steinhoff, były minister gospodarki. Chodzi przede wszystkim o decyzje, czy będziemy budować miks energetyczny w oparciu o atom, czy raczej odnawialne źródła.

- Polska była zawsze krajem stosunkowo bezpiecznym energetycznie, ponieważ dysponujemy zasobami nośników energii takich jak węgiel brunatny i kamienny, ale przede wszystkim wydobywamy około 4–4,5 mld m sześc. gazu. Z drugiej strony importujemy prawie całą ropę i ok. 11 mld m sześc. gazu. Import nośników energii będzie coraz większy. Polska zrobiła jednak w ostatnich latach bardzo dużo, aby to bezpieczeństwo energetyczne, zwłaszcza w odniesieniu do gazu ziemnego, poprawić – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Janusz Steinhoff, b. minister gospodarki i wicepremier w rządzie Jerzego Buzka.

Jak podkreśla, polskie bezpieczeństwo energetyczne zdecydowanie poprawi gazociąg Baltic Pipe, który pozwoli uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji. Gazociąg połączy norweskie złoża gazu ziemnego z systemem przesyłowym w Danii, skąd surowiec będzie trafiać na polski rynek i dalej do odbiorców w sąsiednich krajach. Przepustowość Baltic Pipe ma wynosić ok. 10 mld m sześc. rocznie, co stanowi ok. 60 proc. polskiego zapotrzebowania na gaz.

Budowa gazociągu ma zakończyć się za trzy lata, w październiku 2022 r. Wtedy kończy się także kontrakt jamalski na dostawy gazu, zawarty przez PGNiG z rosyjskim Gazpromem. Polska jest uzależniona od importu gazu – z zagranicy pochodzi 70 proc. tego surowca, przy czym 90 proc. importu to właśnie gaz rosyjski.

- Odeszliśmy od sytuacji sprzed 15 czy 20 lat, czyli braku technicznych możliwości dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego z kierunków innych niż rosyjski. W tej chwili dysponujemy pełną paletą rozwiązań: mamy gazoport, rozbudowane transgraniczne połączenia, fizyczny i wirtualny rewers na gazociągu jamalskim i przestaniemy płacić rentę za brak alternatywy. Tę rentę płaciliśmy rosyjskiemu dostawcy przez prawie 30 lat – mówi Janusz Steinhoff. 

- Kiedy zbudujemy połączenie z Norwegią poprzez Danię do Niechorza, będziemy dysponować już wszelkimi możliwościami, aby Polska stała się gazowym hubem i można było eksportować gaz m.in. na Ukrainę.

Kluczowa dla dywersyfikacji dostaw gazu do Polski jest także rozbudowa terminalu LNG w Świnoujściu, która zakłada zwiększenie jego mocy regazyfikacyjnych o 50 proc. (do 7,5 mld m sześc. gazu rocznie) do końca 2021 r., oraz rozbudowa połączeń transgranicznych ze Słowacją, Litwą, Czechami i Ukrainą. Pozwoli to na stworzenie w Polsce centrum przesyłu i handlu gazem dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej oraz państw bałtyckich.

Były minister gospodarki odkreśla jednak, że z puntu widzenia bezpieczeństwa energetycznego niezbędne jest jak najszybsze przyjęcie kompleksowej, długoterminowej strategii, która określi, w jakim kierunku będzie zmierzać polska energetyka. To wymaga pracy ponad podziałami politycznymi.

- Nie można dyskutować w nieskończoność, czy będziemy budować elektrownię atomową, czy będziemy wspierać rozwój odnawialnych źródeł energii. Ten dokument powinien powstać jak najszybciej, bo musimy dobierać narzędzia wsparcia do tej strategii, którą przyjmiemy i która będzie obowiązywać co najmniej 15–20 lat - podkreśla Janusz Steinhoff.

„Polityka Energetyczna Polski do 2040 roku”, czyli długoterminowa strategia państwa w zakresie energetyki, jest w przygotowaniu, podobnie jak Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu do 2030 roku (KPEiK), negocjowany z Komisją Europejską. Ta pod koniec czerwca przesłała swoje zalecenia do projektu, który rząd do końca br. powinien dostosować do uwag i przedstawić jego ostateczną wersję.

Jak wynika z projektu KPEiK, w tej chwili ok. 77 proc. energii elektrycznej w Polsce jest wytwarzane z węgla kamiennego i brunatnego. W kolejnych latach jego udział ma sukcesywnie spadać (do 60 proc. w 2030 roku). Równocześnie Polska będzie stawiać na dywersyfikację nośników energii, zwiększając udział OZE oraz wprowadzając do bilansu energetycznego energetykę jądrową.

Uruchomienie pierwszego bloku (o mocy ok. 1–1,5 GW) pierwszej elektrowni jądrowej przewidziano na 2033 rok. Do 2043 roku planowane jest uruchomienie kolejnych pięciu takich bloków. Jak informował w połowie lipca pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski, w latach 2040–2045 około 20 proc. produkcji energii w Polsce ma już pochodzić z atomu.

- 10 lat temu byłem zwolennikiem inwestycji w elektrownię atomową. W tej chwili uważam, że to nie jest to czas na jej budowę, biorąc pod uwagę bardzo wysokie koszty inwestycyjne przekraczające 4,5 mln euro na 1 MW. To czterokrotnie więcej niż w przypadku gazu i zdecydowanie więcej niż w przypadku paliw stałych. Od paliw stałych musimy odchodzić, ponieważ koszty emisji CO2 w Europie są coraz wyższe. Tak więc pozostają nam odnawialne źródła energii i kompensowanie niestabilnych źródeł energii gazem. To jest moim zdaniem racjonalny kierunek - mówi Janusz Steinhoff.

Rządowe plany zakładają, że rola OZE w elektroenergetyce zwiększana będzie głównie za sprawą dwóch technologii – energetyki wiatrowej oraz fotowoltaiki. Udział OZE z obecnego poziomu 14 proc. ma wzrosnąć do ok. 27 proc. w 2030 roku oraz ok. 50 proc. do 2040 roku względem stanu obecnego.

- W tej chwili sytuacja się bardzo zmieniła, koszty inwestycyjne odnawialnych źródeł energii bardzo spadły. Myślę tutaj zwłaszcza o fotowoltaice i energetyce wiatrowej, szczególnie na morzu. Te warunki ekonomiczne odnawialnych źródeł energii są dzisiaj zdecydowanie bardziej atrakcyjne, niż miało to miejsce 15 czy 20 lat temu – mówi Janusz Steinhoff.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.