Gaz z Turkmenistanu

fot: Tomasz Rzeczycki

Inwestycje dotyczą zarówno odwiertów eksploatacyjnych, jak i tych służących do tłoczenia magazynowanego gazu

fot: Tomasz Rzeczycki

Chińsko – rosyjska dominacja w wydobyciu surowców w państwach Azji Centralnej powoduje, że informacje na ten temat pojawiają się tylko w specjalistycznych mediach. Coraz wyraźniej jednak zaznacza się ich globalna rola nie tylko w dostawach surowców krytycznych. Polityka zachodnich ekologów niszcząca własne tradycje górnicze, otwiera drogę na światowe rynki górniczym krajom tego regionu.

Tworzą one lądowe trasy, konkurując z ich morskimi szlakami. Do krajów tych niezwykle bogatych w poszukiwane metale i surowce energetyczne nalezą Kazachstan, Turkmenistan, Uzbekistan, Tadżykistan, Kirgistan. Położone są w pobliżu Chin i Indii, dlatego kraje te poprzez stosunkowo bliski eksport swoich bogactw naturalnych, należą do grupy państw szybko rozwijających się.

Ponieważ nie sposób w krótkim szkicu zarysować ich osiągnięć na tej drodze, wystarczy do tego prezentacja jednego z nich, który jest omawiany na czołówkach zachodnich mediów. Tym razem jest to Turkmenistan. Dotychczas był trzeci na świecie po Iranie i Rosji, jako posiadacz zasobów gazu ziemnego.

Ich wielkość wynosiła ok. 17,5 biliona m sześc. W ostatnich latach zostały one prawie podwojone przez odkrycie (2006 r.) złóż gazu o nazwie Galkynysh, które zostało już znacząco udokumentowane. Jego zasoby należą do pięciu największych na świecie i wynoszą od 4 do 14 bilionów m sześc. Powierzchnia złoża to 2700 km kw. (90 x 30 km). Złoże eksploatowane jest z głębokości 3900 – 5100 m. Złożu temu towarzyszy ropa naftowa o zasobach ok. 300 mln ton.

O skali tego odkrycia niech świadczy fakt, że holenderskie złoże Groningeen, odkryte w 1958 r. o zasobach ok. 2 bln m sześc., zaopatrywało pół zachodniej Europy przez blisko 60 lat. Nic więc dziwnego, że o zasoby pochodzącego stąd gazu trwa zacięta rywalizacja USA z Chinami. Te ostanie preferowały rurociąg IPI (Iran- Pakistan – Indie), a Stany Zjednoczone popierały konkurencyjna trasę TAPI (Turkmenistan - Afganistan – Pakistan – Indie).

Ten ostatni projekt, związany też ze wspomnianym odkryciem, doczekał się wiążących umów realizacyjnych. Na początku czerwca tego roku, Pakistan i Turkmenistan podpisały wspólny plan wdrażania w celu przyspieszenia projektu gazociągu TAPI ( Busieness Standard - Pakistan, Turkmenistan ink Joint Implementation Plan for TAPI gas pipeline, 9 czerwca 2023). W ten sposób amerykańska koncepcja gazowa z Turkmenistanu, okazała się zwycięska.

Projekt ten, ma na celu transport gazu z Galkynysh w Turkmenistanie, drugiego co do wielkości pola gazowego na świecie, do Pakistanu i dalej. Gazociąg będzie miał długość około 1800 km i przebiegać będzie przez Afganistan. Umowa międzyrządowa TAPI została podpisana w grudniu 2010 r., jednak projekt utknął w martwym punkcie z powodu problemów technicznych i finansowych oraz niestabilności w Afganistanie.

Oczekuje się, że rurociągiem o długości 1849 kilometrów będzie można przesyłać 33 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie, z którego Pakistan i Indie kupowałyby po 42 proc. Rurociąg będzie miał swój początek w południowo-wschodnim Turkmenistanie i będzie przebiegał przez Afganistan, w tym miasta Herat i Kandahar, przed wejściem do Pakistanu przez Chaman, Zhob i Multan. W końcu dotrze do Fazilki w indyjskim regionie Pendżab w pobliżu granicy z Pakistanem.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.