Gaz podrożeje wbrew obietnicom?
Według PGNiG ostatnia, kwietniowa podwyżka, została skalkulowana w oparciu o przewidywania cen ropy, wskazujące na stabilizację notowań w przedziale 90-100 USD za baryłkę.
Gaz dla wszystkich odbiorców, łącznie z przemysłowymi miałby pójść w górę o prawie jedną piątą, czyli 17,4 proc.
Podwyżka cen dla najmniejszych odbiorców nie przekroczyłaby 10 proc. Spowodowałoby to wzrost miesięcznych rachunków dla odbiorców indywidualnych zużywających gaz do podgrzewania posiłków o około 2,20 zł.
- Nie widzę ekonomicznego uzasadnienia kolejnej podwyżki - skomentował doniesienia spółki Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki.
Tymczasem opublikowane dziś wyniki PGNiG za II kwartał negatywnie zaskoczyły analityków. Zysk spadł o 46 mln zł, podczas gdy spodziewano się jego wzrostu o 115 mln zł. Od początku roku akcje spółki potaniały o niemal 30 proc. bardziej niż rynek.
Zmienione stawki mają obowiązywać w IV kwartale oraz w I kwartale 2009 r. Wtedy PGNiG spodziewa się kulminacji podwyżek cen gazu z importu.Na koszt zakupu gazu wpływa 9-miesięczna średnia krocząca produktów ropopochodnych, więc począwszy od III kwartału ceny gazu importowanego mają znacząco wzrastać.
Spółka nie wyjaśniła, czy oznacza to, że wystąpi o kolejną podwyżkę począwszy od II kwartału 2009 r.
Bezpośrednią przyczyną propozycji zmian taryf ma być gwałtowny wzrost cen ropy i produktów ropopochodnych, których ceny mają bezpośrednie przełożenie na wzrost kosztów pozyskania gazu z importu.
Firma podała, że bardzo trudna sytuacja w zakresie importu gazu jest tylko nieznacznie łagodzona aprecjacją złotówki względem dolara. Jednak jej skala jest niewspółmierna do wzrostu notowań ropy i nie jest w stanie zniwelować wzrostu dolarowych cen gazu z importu. Spółka obawia się także umocnienia dolara.