Gaz może uderzyć polskich odbiorców po kieszeni
Ministerstwo Finansów chce obciążyć gaz dodatkowym podatkiem od 2013 r. Albo wcześniej, jeśli jego zużycie w kraju znacznie wzrośnie - napisał „Puls Biznesu” .
Odbiorcy gazu ziemnego muszą liczyć się z tym, że jego cena pójdzie w górę. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) nie wyklucza, że jeszcze w tym roku wystąpi do Urzędu Regulacji Energetyki (URE) o kolejną podwyżkę. Sławomir Hinc, wiceprezes spółki, ostrzega bowiem, że w przyszłości dolar może umocnić się w stosunku do złotego, co spowoduje wzrost kosztów importu błękitnego paliwa.
Obecnie ceny gazu ziemnego na rynkach światowych rosną, podążając za galopującymi notowaniami ropy naftowej. Są zwykle opóźnione o dziewięć miesięcy. Mocny złoty sprawiał dotychczas, że PGNiG w mniejszym stopniu odczuwało skutki tych wzrostów. Teraz monopolista roztacza przed odbiorcami gazu apokaliptyczne wizje.
— Bazując na aktualnych notowaniach ropy, należy się spodziewać, że cena gazu zarówno w ostatnim kwartale 2008 r., jak i całym 2009 r. zacznie osiągać do tej pory nienotowane wartości — ostrzega Sławomir Hinc.
O wysokości ewentualnej podwyżki nie chce mówić. Spółka na razie analizuje sytuację. Wiosną PGNiG prosiło URE o podwyżkę taryfy o ponad 30 proc. Dostało zgodę na średnio 14,3-procentową. Regulator zapowiadał wtedy, że taryfa będzie obowiązywała przez 2008 r. Co teraz?
— Zgodnie z zapisami prawa energetycznego przedsiębiorca może w ciągu roku złożyć wniosek o korektę taryfy. Jeśli taki wniosek wpłynie, zostanie rozpatrzony. Niezmiennie jednak uważam, że w tym roku nie ma przesłanek do kolejnej podwyżki cen gazu — mówi Mariusz Swora, prezes URE.
Analitycy uważają, że PGNiG urabia pod nią grunt. — Kurs dolara do złotego rośnie. Jeżeli ceny ropy utrzymają się na wysokim poziomie, czwarty kwartał przyniesie wyraźny wzrost cen gazu w imporcie. Bez nowej taryfy rentowność spółki może wyraźnie ucierpieć — mówi Kamil Kliszcz, analityk DI BRE.
Jego zdaniem, PGNiG powinno już zacząć zwracać URE uwagę na tę sytuację. Tym bardziej że ma prawo wystąpić o podwyżkę raz na kwartał, jeżeli cena gazu importowanego będzie wyższa od aktualnej taryfy o 5 proc.
To niejedyne czynniki, wpływające na cenę. Fiskus chciałby przyspieszyć obciążenie akcyzą gazu do celów opałowych. Pierwotnie miało to nastąpić 31 października 2013 r., ale w najnowszym projekcie ustawy akcyzowej resort finansów dodał zapis, że akcyza 1,18 zł za GJ energii miałaby wejść w życie, jeśli udział gazu ziemnego w konsumpcji energii w kraju przekroczy 25 proc. Po przekroczeniu progu 20 proc. fiskus pobierałby połowę stawki.
— Udział gazu w zużyciu energii pierwotnej wynosi obecnie 13 proc. Aby osiągnął poziom 20 proc., Polska musiałaby zużywać 21 mld m sześc. gazu rocznie, przy założeniu, że zapotrzebowanie na energię pierwotną jest stałe. A ono będzie rosło. Mimo to jest mało prawdopodobne, żeby w najbliższych latach zapotrzebowanie na gaz ziemny w naszym kraju było tak duże — ocenia prof. Eugeniusz Mokrzycki z Akademii Górniczo-Hutniczej.
Obecnie konsumpcja gazu w Polsce przekracza 14 mld m sześc. rocznie.
— W energetyce gaz przegrywa z węglem. Akcyza pogorszy jeszcze konkurencyjność tego nośnika energii — dodaje Kamil Kliszcz.