Gaz bardziej emisyjny niż węgiel

fot: Maciej Dorosiński

- Mam nadzieję, że wyniki badań uda nam się opublikować po wakacjach, że zostaną one zauważone i wykorzystane przy kształtowaniu nowej, uaktualnionej polityki energetycznej Polski i Europy - mówi Paweł Bogacz

fot: Maciej Dorosiński

- Jeśli gaz jest wydobywany w bliskiej odległości od miejsca spalania, to wciąż ma przewagę nad węglem. To wszystko jednak zmienia się w przypadku, kiedy wydłuża się szlak dostaw i przesyłu gazu – mówi dr hab. inż. PAWEŁ BOGACZ, prof. AGH, z Wydziału Inżynierii Lądowej i Gospodarki Zasobami Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Wraz z grupą naukowców z AGH postanowił pan jeszcze raz przebadać emisyjność energetyki węglowej i gazowej. Po co badać coś, co wydaje się już niepodlegającą dyskusji oczywistością?
Jeśli chodzi o emisyjność tych dwóch produktów energetycznych podczas spalania, to tutaj rzeczywiście nie ma o czym dyskutować i trzeba jasno powiedzieć, że pod tym względem gaz jest mniej emisyjnym paliwem niż węgiel. Natomiast jeśli weźmiemy pod uwagę cały łańcuch – począwszy od wydobycia, poprzez przesył i transport oraz towarzyszące temu wszystkie procesy zmian fazowych, a kończąc na spalaniu – to sprawa nie jest już tak oczywista i wszystko wskazuje, że gaz może być bardziej emisyjny niż węgiel, zwłaszcza w aspekcie dalekiego transportu.

Już kilka lat temu miałem okazję analizować takie badania, które były prowadzone na Węgrzech oraz w Polsce (u nas na przykład przez prof. Bronisława Barchańskiego). Te badania były ogólnodostępne, ale z jakiegoś powodu przeszły jednak całkowicie bez echa. Być może to efekt skutecznej pracy lobbystów gazowych, którzy umiejętnie zagłuszali inne myślenie na temat porównania gazu i węgla. Znacznie bardziej żywa i otwarta dyskusja toczy się na ten temat w Stanach Zjednoczonych. Jest ona poniekąd efektem rywalizacji branży węglowej i firm, które wydobywają gaz łupkowy. Tamtejsze badania jasno mówią, że gaz może być paliwem bardziej emisyjnym niż węgiel, ale w Europie to wciąż z jakichś bliżej nieznanych powodów jest tajemnica poliszynela. Sprawą postanowiliśmy zająć się zwłaszcza teraz, bo od kilku tygodni trwa wojna w Ukrainie, która dramatycznie zmieniła sytuację na rynku surowcowym.

To sytuacja, która zmusza do rewizji polityki energetycznej nie tylko Polskę, ale i całą Europę. Zmieniając kierunki importu gazu, oprócz kwestii bezpieczeństwa energetycznego, powinniśmy też wziąć pod uwagę kwestie środowiskowe, czyli emisyjność paliw, co ma szczególne znaczenie w okresie przejściowym, w który wchodzimy.

 To jak to właściwie jest z tą emisyjnością gazu i węgla?
Jeśli gaz jest wydobywany w bliskiej odległości od miejsca spalania, to wciąż ma przewagę nad węglem. To wszystko jednak zmienia się w przypadku, kiedy wydłuża się szlak dostaw i przesyłu gazu. Można w dużym uproszczeniu powiedzieć, że im dłuższa jest droga transportu, tym gaz pod tym względem wypada gorzej od węgla. Wiąże się to z jego ucieczką po drodze, która jest efektem nieszczelności rurociągów lub zbiorników, którymi jest przewożony. Kolejną kwestią – coraz bardziej istotną, biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy zmuszeni sprowadzać gaz z innych kontynentów – jest dodatkowa emisja do atmosfery podczas jego przemian fazowych, czyli najpierw skroplenia, a później jego rozprężania. Z tym procesem mamy do czynienia np. podczas transportu morskiego gazu LNG. Oprócz transportu znaczna emisja spowodowana ucieczką pojawia się także podczas samego procesu wydobycia gazu.

 Z tym samym zjawiskiem mamy również do czynienia w przypadku wydobycia węgla. Kopalnie są przecież znaczącym emitentem metanu.
To prawda, ale jeśli chodzi o kopalnie, które wydobywają węgiel energetyczny, to ta emisja jest już w części uwzględniana w danych raportowanych przez Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami. Natomiast w przypadku gazu ta dodatkowa emisja, o której mówiłem, czyli pojawiająca się podczas wydobycia i transportu, w sytuacji Polski nie jest w ogóle liczona. Kiedy to wszystko weźmie się pod uwagę i zsumuje, to okazuje się, że w aspekcie całej emisyjności gazu średnio aż 33 proc. emisji powstaje właśnie w tych procesach.

Biorąc pod uwagę tzw. wskaźnik GPW (Global Warming Potential), czyli wskaźnik służący do ilościowej oceny wpływu danej substancji na efekt cieplarniany, w przypadku metanu jest 28 razy wyższy niż w przypadku CO2, to okazuje się, że gaz może być bardziej emisyjnym produktem spalania niż węgiel kamienny. Oczywiście podkreślam jeszcze raz, że chodzi tutaj o gaz, który jest transportowany na długich dystansach.

Wasze badania potwierdziły, że gaz, który trafia do Polski, w tym całościowym ujęciu jest bardziej emisyjnym nośnikiem energii niż węgiel?
Tak, choć jest to na razie wstępny etap badań i pierwsze wyniki. Sprawdziliśmy wszystkie kierunki, skąd sprowadzany jest gaz do Polski i policzyliśmy uśrednioną dodatkową emisję, o której mówiłem. Wstępne wyniki potwierdzają hipotezę, którą postawiliśmy i która mówi o tym, że gaz w tym wypadku jest bardziej emisyjny. Teraz będziemy kontynuować nasze badania na bardziej szczegółowym poziomie.

W naszym zespole są osoby związane z górnictwem węgla kamiennego, wydobyciem ropy i gazu, inżynierią środowiskową oraz energetyką, czyli wszystkimi dziedzinami, które obejmuje cały łańcuch od wydobycia do spalenia tych paliw. Chcemy w sposób komplementarny zbadać poszczególne kierunki, z których możliwe jest sprowadzanie gazu. Mam nadzieję, że wyniki badań uda nam się opublikować po wakacjach, że zostaną one zauważone i wykorzystane przy kształtowaniu nowej, uaktualnionej polityki energetycznej Polski i Europy. To może być szansa dla węgla w starciu z gazem – pamiętając oczywiście, że oba paliwa są emisyjne i w tym kontekście powinniśmy je traktować jedynie jako paliwa przejściowe.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.