Gawlik o pomocy dla zwalnianych pracowników Cegielskiego
Jednak - jak podkreślił - żądania pracowników Cegielskiego, by warunki ich zwolnień były takie same jak w przypadku pracowników stoczni w Gdyni i Szczecinie - nie mają uzasadnienia. Wiceminister podkreślił, że aż 50 tys. pracowników kooperantów stoczni było związanych z tym sektorem i \"nie jest uprawnione rozciąganie ochrony tylko na pracowników jednego przedsiębiorstwa\" (zakładów Cegielskiego - przyp. red.).
Zaznaczył, że nie cała produkcja Cegielskiego była związana ze stoczniami. - Zakład ten produkował silniki zarówno dla stoczni jak i innych odbiorców - powiedział. - Nie widzę powodu, dla którego zakład, który produkuje silniki okrętowe ma być traktowany inaczej niż np. ktoś, kto produkuje meble - powiedział Gawlik, odnosząc się do zarzutu posłanki Lewicy Krystyny Łybackiej o nierówne traktowanie pracowników Cegielskiego w stosunku do pracowników stoczni.
Posłanka argumentowała, że zwalniani pracownicy Cegielskiego nie mają takich samych uprawnień jak stoczniowcy. Nie mogą dostać kredytu z Funduszu Pracy na założenie własnej firmy, środków finansowych na przekwalifikowanie; nie ma też pieniędzy na wypłatę dla nich bieżących pensji.
Gawlik poinformował, że \"jest już negocjowana pożyczka w sprawie uzyskania pieniędzy na bieżące wypłaty i najbliższe odprawy dla pracowników Cegielskiego\". Zapewnił też, że, minister pracy ma pieniądze na pomoc dla osób, które po stracie pracy w Cegielskim zechcą założyć własną firmę lub się przekwalifikować.