fot: ARC rodziny Niesporków
Wystawa pt. „Spotkania z fotografią Niesporków” będzie prezentowana w Szybie Wilson do końca roku
fot: ARC rodziny Niesporków
Przez te lata zmieniali się ludzie stający przed obiektywem, zmieniała się technika i poetyka fotograficznego obrazu. Jak wielkie to były przeobrażenia można już w piątek (6 listopada br.), o godz. 18.00 zobaczyć w katowickiej Galerii Szyb \"Wilson\".
Wystawa pt. \"Spotkania z fotografią Niesporków\" będzie prezentowana w Szybie \"Wilson\" do 1 stycznia 2010 r. Złożą się na nią zdjęcia z dwudziestolecia międzywojennego, jak również te najnowsze klasyfikowane jako fotografia artystyczna. Podczas piątkowego wernisażu Krzysztof Niesporek, który wraz żoną Krystyną od lat prowadzi prężnie działającą firmę portretową w Zillmannowskiej kamienicy na Nikiszowieckim Rynku, opowie o dziejach fotograficznego rodu. Zapoczątkował go w dwudziestoleciu międzywojennym jego dziadek Augustyna, który porzucił pracę w kopalni \"Giesche\" (wydawał tam dynamit) dla niepewnego wówczas zajęcia, jakim była fotografia. Zrealizował marzenie otwierając studio fotograficzne przy Rynku w Nikiszowcu. Z biegiem lat założony przez niego zakład przejął najmłodszy jego syn - Franciszek.
Ale pozostała dwójka rodzeństwa -- Paweł i Jadwiga -- także pokochali fotofrafię i otworzyli swoje niezależne studia fotograficzne. Zakład - kolebkę fotograficznego rodu po swoim ojcu Franciszku odziedziczył Krzysztof Niesporek, a być może po nim przejmie go jego wnuczek - Pawełek, którego rodzice (także mają swój zakład) i dziadkowie wprowadzają w magiczny świat fotografii.
- Jako dziecko chodziłem razem z ojcem fotografować zmarłych. Brzmi to dziś trochę makabrycznie i egzotycznie, ale wtedy były takie zwyczaje, że do czasu pogrzebu nieboszczyk leżał w trumnie w domu, w zupełnych ciemnościach, rozjaśnianych tylko światłem świec. Ludzie zamawiali ojca, by robił zdjęcia, kiedy rodzina stoi wokół trumny. Ojciec potrzebował w tych ciemnościach dodatkowych rąk i oczu, więc brał mnie do pomocy. Aby wykonać zdjęcie trzeba było najpierw wyindukować krótki błysk świetlny. Używano wtedy takich żarówek spaleniowych. Kiedy się taką podłączyło do prądu, to wybuchała i dawała intensywne światło - wspomina Krzysztof Niesporek w wywiadzie przeprowadzonym przez Izabelę Ochman.
W galerii: Fotogramy z wystawy dokumentującej 90 lat zakładu Niesporków w Katowicach-Nikiszowcu