Fundusz Ochrony Środowiska wręczył „Zielone Czeki”

W siedzibie Polskiego Radia w Katowicach wręczono „Zielone Czeki”, doroczne nagrody Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przyznawane z okazji Dnia Ziemi. Rolę gości honorowych pełnili m.in. wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk i wicemarszałek województwa śląskiego Zbyszek Zaborowski.

 

- Fundusz co roku nagradza ludzi, którzy mają zielone serca – mówiła w trakcie uroczystości Gabriela Lenartowicz, prezes WFOŚiGW w Katowicach, której bardzo trudno było ukryć emocje. - Te czeki to bardzo konkretna, wymierna nagroda. Nagradzamy też ruch obywatelski i laureatów konkursu ogólnopolskiego „Przyjaźni Środowisku” - zaznaczyła pani prezes Lenartowicz.
 

Nagrodę indywidualną w wysokości 7500 zł otrzymał Erwin Grzegorzek, działacz zasłużony dla śląskiej ekologii. - On już 50 lat działa na rzecz zazieleniania Śląska – swoje uznanie wyraziła prezes Lenartowicz.
 

Kolejne „Zielone Czeki” w wysokości 7500 zł pokwitowali: Czesław Śleziak, Jolanta Matiakowska-Karmańska i Teresa Bryś-Szczygieł. Ponadto wręczono 3 nagrody zespołowe i 3 dyplomy uznania.
 

Nagrodzono również laureatów konkursu "EkoAktywni i Przyjaźni Środowisku”. - Te czeki to bardzo dobry pomysł. W 2003 rok sam dostałem taki „Zielony Czek” i dobrze go spożytkowałem – zażartował w swoim oficjalnym wystąpieniu wojewoda Łukaszczyk, gdy gratulował wszystkim laureatom.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.