Fundusz „naznaczonych” pieniędzy
fot: Jarosław Galusek
Związkowcy powinni przekonać pracowników kopalń, aby zechcieli przeznaczyć swój procent na fundusz zawodowej solidarności - uważa Krzysztof Urban
fot: Jarosław Galusek
- Wrześniowa tragedia w „Śląsku” po raz kolejny uwidoczniła dramat górniczych rodzin, w których z dnia na dzień zabrakło męża, ojca... Takie nieszczęścia pobudzają zbiorową wyobraźnię i ludzkie odruchy spieszenia z pomocą. Zazwyczaj zjeżdżają wtedy do kopalń bardzo ważne osobistości z najwyższych szczebli władz i składają rozmaite deklaracje, które – po zwinięciu telewizyjnych kamer – nie zawsze bywają później dotrzymywane.
Tymczasem jest tak, że, oprócz zbiorowych wypadków, w górnictwie ludzie giną niejako „po cichu”, w trakcie codziennego pełnienia obowiązków. Dlatego uważam, że w każdej spółce węglowej powinien zostać utworzony specjalny fundusz, na którym byłyby gromadzone „naznaczone” pieniądze z przeznaczeniem dla rodzin ofiar i najciężej poszkodowanych w wypadkach pod ziemią. Chodzi o to, by leżały na takim rachunku i by móc je uruchomić w każdej chwili, kiedy tylko będzie to konieczne. Źródło? Myślę m. in. o jednoprocentowym odpisie z podatków. Owszem, taka możliwość już istnieje i każdy może wskazywać, na co chciałby przeznaczać te pieniądze.
Fundusz, o którym mówię, musiałby być tworzony oddolnie, a zatem głównie rolą górniczych związków zawodowych byłoby przekonywanie pracowników kopalń, aby ten swój procent przeznaczali na tę właśnie daninę zawodowej solidarności. Mam, oczywiście, świadomość, że proponowane przeze mnie rozwiązanie może rozbudzić dyskusję o roli Fundacji Rodzin Górniczych. Uważam, że jest potrzebna.