Fundacja jak rodzina - 20 lat przyjaznych więzi

1512732971 11 fundacja arc k4 m

fot: archiwum domowe

Maria i Dawid są małżeństwem od czterech lat. Przyznają, że działania, które podejmowali w Fundacji pomogły im się lepiej poznać

fot: archiwum domowe

W ciągu dwóch dekad Fundacja Rodzin Górniczych stworzyła między swoimi podopiecznymi niezwykłe więzy. Zaczynała jako skromna organizacja, której celem było pomaganie wdowom i sierotom po górnikach, którzy zginęli w kopalniach. Dziś Fundacja Rodzin Górniczych, po dwóch dekadach istnienia, pomaga w dużo szerszym zakresie. W zasięgu jej działań znajduje się ok. 5 tys. osób.

Przez 20 lat organizacja zgromadziła i rozdysponowała pośród swoich podopiecznych ok. 30 mln zł. Finanse są ważne w funkcjonowaniu Fundacji, ale są też rzeczy, których nie da się przeliczyć na żadne pieniądze świata. Są to przyjaźnie i więzi, które tworzą się pośród podopiecznych. Fundacja może się pochwalić nawet jednym małżeństwem.

- Mój tata pracował w górnictwie i zmarł, gdy miałam 13 lat. Trzy lata później trafiłam do Fundacji. O jej działaniu dowiedziałam się od mojego chłopaka Dawida, który teraz jest moim mężem. Wypełniłam wniosek i tak mogłam korzystać ze wsparcia, które oferuje FRG - opowiada 28-letnia Maria Szpara, która od czterech lat jest szczęśliwą żoną Dawida. Zawodowo Maria realizuje się jako dentysta.

- Ja do FRG trafiłem, gdy miałem problemy zdrowotne. Fundacja wspomogła moje leczenie w Stanach Zjednoczonych, gdzie przeszedłem poważną operację prawego kolana. Szukałem wsparcia w wielu organizacjach, ale tylko FRG odpowiedziała na moją prośbę. Od tamtej pory staram się jakoś zrewanżować Fundacji. Dlatego nie jestem tylko i wyłącznie podopiecznym, ale staram się być także wolontariuszem i pomagać w organizacji różnych wydarzeń – opowiada 29-letni Dawid, którego tata pracował w ruchu Boże Dary.

Maria i Dawid znają się z liceum, ale sami przyznają, że w dużym stopniu wspólne działania w FRG ich zbliżyły. Na stwierdzenie „fundacyjne małżeństwo” reagują uśmiechami.

- Jesteśmy cztery lata po ślubie. Jesteśmy pierwszym małżeństwem z FRG, ale mamy nadzieję, że nie ostatnim – mówi Dawid, który przypomina, że właśnie z Marysią kilkakrotnie prowadził barbórkowo-świąteczne spotkania podopiecznych FRG.

- To zawsze było ciekawe doświadczenie, wyzwanie, no i stres. Stawało się czasem przed gronem liczącym 500 osób. To byli nie tylko nasi koleżanki i koledzy z Fundacji, ale często parlamentarzyści, samorządowcy, czy prezesi dużych firm. Uczyliśmy się tego razem i z roku na rok było coraz lepiej – opowiada Dawid, który poprowadzi także tegoroczne spotkanie, które odbędzie się w piątek, 8 grudnia, w Muzeum Śląskim. Będzie ono wyjątkowe, bo będzie na nim celebrowany jubileusz 20-lecia FRG. Organizacji, która tworzy szczególne więzy między ludźmi.

- Fundacja daje bardzo wiele i to nie tylko w aspekcie finansowym. Ludzie, którzy do niej trafiają, mają bardzo często podobne traumatyczne doświadczenia. To łączy i sprawia, że lepiej się rozumieją. Często w ten sposób rodzą się relacje, które z czasem przeradzają się w wielkie przyjaźnie. Tu mogę choćby powiedzieć o naszych wdowach górniczych, które tworzą taką zgraną ekipę. Te kontakty są utrzymywane nie tylko w ramach FRG. To są więzi, które przenoszą się także na inne płaszczyzny. To nie jest kontakt w żaden sposób wymuszony. Jest w pełni naturalny i to jest właśnie piękne – opowiada Maria, która dodaje, że w czasie studiów stypendia przyznawane przez FRG dawały poczucie bezpieczeństwa finansowego.

- Gdy ma się takie zabezpieczenie, dużo łatwiej jest się skupić na nauce – wyjaśnia.

Fundacja od lat realizuje szeroki program stypendialny oraz wypłaca zapomogi. Ponadto organizuje m.in. warsztaty i wyjazdy.

- Zarząd Fundacji od samego początku dokładał wszelkich starań, by zakres udzielanej pomocy się zwiększał. Można nawet powiedzieć, że to nie ludzie szukali FRG, ale FRG sama ich znajdowała – mówi Dawid, który na pewien czas zawiesił swoją pracę w sektorze informatycznym i pomaga Marii w tworzeniu kliniki dentystycznej.

- Siłą Fundacji na pewno jest to, że nie tylko pomaga finansowo, ale także zachęca do rozwoju. Organizowane są np. warsztaty fotograficzne czy plastyczne. To sprawia, że ludzie mogą odkrywać w sobie nowe pasje. Przede wszystkim jednak trzeba zwrócić uwagę na to, co jest kluczowe w nazwie Fundacji. Słowo „rodzin” nie pojawia się tam przypadkowo, bo tu naprawdę jest rodzinnie – stwierdza Dawid.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.