FRG sprzedała 3 obrazy w internecie

Jak poinformował portal nettg.pl Bogdan Ćwięk, prezes zarządu Fundacji Rodzin Górniczych, w ramach internetowej aukcji udało się sprzedać 3 obrazy. Dochód ze sprzedaży przeznaczony zostanie na cele statutowe Fundacji.


Oprócz aukcji internetowej, w Jazz Clubie „Violino” w Katowicach odbywa się wystawa prac malarskich. To wspólne przedsięwzięcie Fundacji i Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Jeszcze w kwietniu we wspomnianym klubie „Violino” odbędzie się finał aukcji. Jej organizatorzy spodziewają się wielu transakcji i zysku, który będzie można przeznaczyć na sfinansowanie akcji kulturalno-oświatowych ukierunkowanych na młodzież i dzieci z rodzin górniczych.


Dodajmy, że koneserów sztuki cieszą płótna „Grupy Janowskiej”, a także grafiki studentów i profesorów katowickiej ASP. Ponadto wystawiane są obrazy malarki Magdaleny Wędlikowskiej. Prezentowane prace są darem serca ich autorów i Fundacja nie musi tym samym płacić honorariów.


Najnowszą inicjatywą zarządu FRG jest wycieczka do stolicy dla dzieci i młodzieży. Najważniejszym punktem jej programu będzie zwiedzanie Pałacu Prezydenckiego. - Na razie nie mamy jeszcze konkretów, od nich zależy to czy odbędzie się ona w czerwcu czy może w lipcu – dodaje prezes Ćwięk.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.