fot: ARC
- Zabrakło paru sekund do historycznego zwycięstwa i ten stracony gol na koniec bardzo boli - powiedział Franciszek Smuda na temat meczu z reprezentacją Niemiec
fot: ARC
Rozmowa z Franciszkiem Smudą, trenerem piłkarskiej reprezentacji Polski.
Co czułeś w 94. minucie meczu Polska – Niemcy, gdy nasi rywale rzutem na taśmę doprowadzili do wyrównania? Mogłeś wraz z piłkarzami przejść do historii, pokonując po raz pierwszy reprezentację Niemiec. Ale jakaś niezrozumiała klątwa ciąży nad biało-czerwonymi...
Ja nie wiem, czy to klątwa, czy też pech. A może coś innego? Wiem natomiast, że był to mój pierwszy mecz z Niemcami i nie wszystko stracone. Przecież możemy się spotkać z nimi już za rok, w finałach Euro, i ograć ich wreszcie. Niemcy mają znakomitą reprezentację, nawet bez kilku najlepszych graczy są wielką siłą. Ale i my nie mamy się czego wstydzić, potrafiliśmy się skutecznie przeciwstawić znakomitemu rywalowi, w chwili obecnej chyba najlepszej drużynie Europy.
Na otarcie łez pozostaje satysfakcja, że po 31 latach nasi piłkarze strzelili bramki niemieckiej reprezentacji. Zbigniew Boniek, autor ostatniego gola, może już spać spokojnie.
No i fajnie, że padły bramki, że Sławek Peszko mógł w pierwszej połowie strzelić kilka goli. Niemcy mieli tych okazji znacznie więcej, to oni prowadzili grę, ale potrafiliśmy się im przeciwstawić, byliśmy dla nich równorzędnym rywalem. Ja tym moim chłopakom mówiłem, że nie gramy o punkty i mają walczyć na całego. Nie przejmować się renomą rywala, tylko grać swoją piłkę. No i pokazali wielkie serce, walczyli o każdą piłkę. Czasami nie wystarczało umiejętności, ale była za to szalona ambicja. Niech nikt nas nie skreśla. Udowodniliśmy, że potrafimy walczyć z każdym przeciwnikiem.
Po meczu narzekałeś na sędziów, którzy Twoim zdaniem wpłynęli na wynik spotkania. Czy rzeczywiście można mówić, ze zostaliśmy skrzywdzeni?
Zabrakło paru sekund do historycznego zwycięstwa i ten stracony gol na koniec bardzo boli. A co do sędziów, to staram się nie komentować ich decyzji, jak również krytykować. Jak była zmiana i wchodził na boisko w doliczonym czasie Szymon Pawłowski, to słyszałem od sędziów, że zostało do końca 16 sekund. Ale główny przedłużył mecz o więcej i stało się. Naprawdę, nie rozumiem tego. Poza tym chłopcy mówili mi w szatni, że nie było karnego dla Niemców, że Arek Głowa-cki nie faulował. Ale tego się już nie zmieni, trzeba przyjąć ten remis z zadowoleniem.
Jak oceniasz debiut Damiena Perquisa, piłkarza z ligi francuskiej, który nie tak dawno otrzymał polskie obywatelstwo? Czy to jest ten człowiek, na którym chcesz budować stabilną linię obrony?
Damien zagrał z kontuzją i można powiedzieć, że był to jego poprawny występ. Nie ustrzegł się kilku błędów w początkowej fazie spotkania, ale potem było już lepiej. Na pewno warto na niego stawiać i sprawdzać go w kolejnych meczach. To może być silny punkt defensywy. Z Niemcami nie mogłem zagrać w najsilniejszym składzie, więc ten remis ma swoją wartość. Nie mógł zagrać chociażby Ludovic Obraniak, który był na rozgrzewce, szykował się do gry, ale musiałem go ściągnąć do szatni. Dlaczego? Bo jakiś niemiecki działacz zadzwonił do prawnika ze swojej federacji i okazało się, że Obraniak nie mógł grać, gdyż w meczu z Meksykiem dostał czerwoną kartkę. Szkoda, że nie mogliśmy wystąpić w najsilniejszym składzie, bo byłaby szansa na jeszcze lepszy mecz. Ja ciągle liczę na rewanż na Euro.
Po emocjach związanych z występami biało-czerwonych wracamy do rozgrywek ligowych. Ostatnio byłeś bardzo aktywny na Śląsku, odwiedzając dwa razy z rzędu stadion Górnika Zabrze.
Nadal zamierzam oglądać potencjalnych kadrowiczów w meczach ligowych, jednak nie za bardzo jest w czym wybierać. Dobrze, że chociaż w Górniku grają wyłącznie Polacy… A tak na marginesie, to ja bardzo dobrze czuję się w Zabrzu, jest tam fajna, rodzinna atmosfera. Tylko ten zrujnowany stadion, który od lat w ogóle się nie zmienia. Ale ma tam powstać nowy obiekt, co mnie cieszy.
Franciszek Smuda urodził się 22 czerwca 1948 r. w Lubomi (powiat wodzisławski). Grając m.in. w Unii Racibórz, Odrze Wodzisław, Stali Mielec i Legii, nie odniósł większych sukcesów. W roli szkoleniowca trzykrotnie zdobył mistrzostwo Polski (dwa razy z Widzewem, raz z Wisłą Kraków) i Puchar Polski (z Lechem Poznań). Od 29 października 2009 r. jest trenerem reprezentacji Polski, którą poprowadzi na Euro 2012.