Firma z raju wpłaciła wadium na kopalnię Silesia
Zarząd Kompanii Węglowej (KW), którym kieruje Grzegorz Pawłaszek, poinformuje 29 lutego, czy sprzeda kopalnię Silesia w Czechowicach-Dziedzicach. Jedynym chętnym jest szkocka Gibson Group International (GGI) z Glasgow, założona 25 października 2001 r. pod nazwą The UK Russian Company. 13 maja 2005 r. zmieniła nazwę na GGI. Po naszej publikacji z 16 stycznia, w której ujawniliśmy, że GGI to firma z kapitałem 100 GBP, czyli około 500 zł, komisja przetargowa KW zainteresowała się kondycją potencjalnego inwestora - napisał \"Puls Biznesu\".
Zgodnie z ogłoszonym przetargiem, kupujący, czyli GGI, miał przedstawić gwarancje bankowe i wpłacić wadium. Z dobrze poinformowanego źródła wiemy, że dokonała tego w imieniu GGI spółka Serwell Investment zarejestrowana na Wyspach Dziewiczych (Virgin Island), jednym z najbardziej popularnych rajów podatkowych w północnej części Morza Karaibskiego. Komisja przetargowa KW zwróciła się do Toma Gibsona, prezesa i akcjonariusza GGI, o wyjaśnienia i uzupełnienie dokumentów finansowych. Ma on na to czas do 28 lutego. Wczoraj w Katowicach w siedzibie zarządu KW przebywał Zbigniew Wasilkowski, przedstawiciel GGI. W rozmowie z „PB” odmówił ujawnienia informacji, czy złożył wymagane dokumenty. Potwierdził jedynie zainteresowanie zakupem kopalni.
Natomiast „PB” ustalił, że gwarancje finansowe firmy zarejestrowanej na Wyspach Dziewiczych wystawił szwajcarski bank UBS.
Mnożą się pytania, skąd Tom Gibson, który kontroluje GGI, może mieć kapitał na przejęcie kopalni, jednej z największych w Polsce, o zasobach obliczanych na kilkadziesiąt lat.
Przypomnijmy, że sprawdziliśmy kondycję finansową szkockiej spółki na podstawie jej bilansu za lata 2003-06. Z dokumentów wynika, że od 2003 r. GGI ma ujemne kapitały własne, które z każdym rokiem narastały — w 2006 r. wynosiły minus 121 tys. GBP (około 600 tys. zł). W tym samym roku zobowiązania sięgały 155 tys. GBP (775 tys. zł), majątek trwały — zero. W ratingu kredytowym firma obarczona jest wysokim ryzykiem. Tymczasem chce kupić kopalnię za ponad 111,5 mln zł i obiecuje około 300 mln zł inwestycji. Ma zresztą poparcie związków zawodowych kopalni, które naciskają na szefów KW.
- Jeśli kopalnia nie pozyska inwestora, grozi jej zamknięcie i to będzie dramat dla górników — mówi Dariusz Dudek, przewodniczący Solidarności w kopalni Silesia.