Fioletowy certyfikat dla SE „Jastrzębie”

Elektrociepłownia „Pniówek” od tygodnia może legitymować się fioletowymi certyfikatami. Jako pierwsza w kraju, do końca lipca, wyprodukowała ponad 20 tys. MW energii elektrycznej w wysokosprawnej kogeneracji.

Elektrociepłownia wchodzi w skład Spółki Energetycznej Jastrzębie.

- Pochodząca stąd energia elektryczna została wyprodukowana w trzech silnikach gazowych spalających metan, a ciepło produkowane jednocześnie w procesie trójgeneracji jest zużywane między innymi do produkcji chłodu dla centralnej klimatyzacji dołu kopalni „Pniówek” – informuje portal nettg.pl Zbigniew Rawiński, dyrektor Biura Zarządu SE „Jastrzębie”, która jest liderem w zakresie energetycznego wykorzystania metanu z odmetanownia kopalń.

Fioletowe certyfikaty – czyli świadectwa pochodzenia energii - przyznawane są przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Uprawniają do sprzedaży energii po korzystniejszych cenach, są systemem wspierającym produkcję energii ze źródeł odnawialnych i w kogeneracji, czyli przy jednoczesnej produkcji ciepła. Do 2011 roku SE „Jastrzębie” planuje budowę kolejnych jednostek produkujących energię w kogeneracji, o mocy 4 MW każda.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.