Finanse, koniunktura i wyzwania

fot: Andrzej Bęben/ARC

Kierujący spółkami węglowymi byli zgodni, że górnictwo wymaga inwestycji, by podołać rosnącej, zewnętrznej konkurencji...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Górnictwo węgla kamiennego będzie - prędzej niż później - musiało zderzyć się z zagraniczną konkurencją. I to na krajowym rynku. By podołać, spółki węglowe muszą nie tylko inwestować w nowoczesne technologie, ale także dążyć do obniżki kosztów. Trzeba restrukturyzować zatrudnienie na powierzchni, a pod ziemią należy dążyć do wzrostu wydajności pracy - to jedne z wielu tematów podjętych podczas IV Forum Polski Węgiel.

 

Nadchodzi konkurencja...
Rok 2011 był dla górnictwa udany. Spółki węglowe odnotowały zyski netto. Największe - JSW, choć jej prezes, Jarosław Zagórowski, mówił, że te dobre wyniki nie przełożyły się na wzrost cen akcji, a wręcz odwrotnie. Powód? Analitycy stwierdzili, że rosną koszty, szczególnie pracownicze, i będą one znaczące w przyszłości. Zagórowski chwalił załogę, żalił się na związkowców. Przyznał, że niełatwo negocjuje się z 37 organizacjami związkowymi. Z wypowiedzi prezesów pozostałych wielkich spółek węglowych wynikało, że napięć takiego kalibru w nich nie ma. Możliwe, iż dlatego, że związków jest mniej (w Bogdance działają tylko cztery).

Górnictwo jest branżą, w której inwestycje nie zwracają się szybko. Zakłada się, iż na inwestycje w 2012 r. spółki górnicze chcą przeznaczyć ponad 3 mld zł (Kompania ok. 1 mld zł, JSW ok. 1 mld zł, KHW 690 mln zł, Bogdanka ok. 700 mln zł).

Tymczasem, i to podkreślano podczas IV Forum, banki zasadniczo gotowe są do współfinansowania lub finansowania inwestycji, ale kredytami krótkoterminowymi. Inwestycje są kosztowne. Dość powiedzieć, że budowa szybu wentylacyjnego do głębokości 1250 m (wraz z towarzyszącą infrastrukturą) to wydatek ok. 1,5 mld zł. Nie wszystko da się sfinansować ze środków własnych i kredytów. Spółki szukają więc źródeł finansowania w emisji obligacji (KHW) czy też planowanej prywatyzacji poprzez Giełdę Papierów Wartościowych (Węglokoks, Kompania Węglowa).

W parze z energetyką
Drugą część obrad zdominowały kwestie konkurencyjności polskiego węgla w dobie lansowanej przez Brukselę polityki dekarbonizacji. Zyskują na tym wielkie mocarstwa bogate w surowce, w tym w węgiel. Do Stanów Zjednoczonych, Rosji, Chin, które odżegnały się od europejskich celów redukcyjnych CO2, niebawem mogą dołączyć inni. Doskonałym rynkiem zaopatrzenia w węgiel stanie się z pewnością Mongolia, gdzie Chińczycy już inwestują w infrastrukturę. Czy więc zaleje nas masa taniego węgla ze wschodu? Jak zachować się wobec rosnących aspiracji klimatycznych Brukseli? - padały kolejne pytania.

- Uważam za bardzo racjonalny kierunek działania przyjęty przez Kompanię Węglową, a więc wejście w energetykę z silnym partnerem. Budowa elektrowni na bazie własnego węgla jest decyzją o strategicznym charakterze. To bardzo źle, że tworząc trzy duże spółki węglowe w 2003 roku, nie pomyślano o integracji energetyki z górnictwem. Doświadczenia Południowego Koncernu Węglowego w tym względzie są pozytywne - zauważył Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka.

Jego zdaniem restrukturyzacja przemysłu węglowego była potrzebna i zakończyła się sukcesem. Od 2002 roku górnictwo nie przynosi strat i dobrze radzi sobie na wolnym rynku.

Uczestnicy dyskusji podkreślali, że wciąż zmniejszające się wydobycie zmusi nasz kraj do zwiększenia importu. Potrzebne są zatem inwestycje w kopalnie, aby móc górnictwo rozwijać, a nie likwidować.

- Mamy 15 kopalń i 23 złoża, w których zalega 1200 milionów ton węgla dostępnych systemem ścianowym. Wydobycie da się zwiększyć, ale pod warunkiem uzyskania efektu ekonomicznego - wskazywał Leszek Kloc, dyrektor Pionu Produkcji Kompanii Węglowej.

Tymczasem ceny polskiego węgla rosną. Opłaty, różnego rodzaju podatki oraz wzrost kosztów produkcji powodują, że taniego węgla z Rosji z roku na rok przybywa.

- Dlatego będziemy inwestować, tak by w 2014 roku, z wydobyciem 11,5 miliona ton węgla, zdobyć 15 procent w rynku w Polsce - zapowiedział Lech Tor, wiceprezes zarządu Bogdanki, przyznając, że w obecnych czasach nie ma lepszego pomysłu na rozwój gospodarczy niż wspólne inwestycje górnictwa i energetyki.

Ludzie dalej od zagrożeń
Głównym wątkiem ostatniej z sesji Forum Polski Węgiel było bezpieczeństwo, traktowane jako największe wyzwanie dla górnictwa. Ostrożny optymizm wniósł do rozmowy na ten temat Krzysztof Matuszewski, zastępca dyrektora Departamentu Warunków Pracy w Wyższym Urzędzie Górniczym. Konstatował, że o ile w latach 2005-2009 w górnictwie węgla kamiennego następował wzrost liczby wypadków przy pracy ogółem, to w ostatnich dwóch latach nastąpiło korzystne odwrócenie tej tendencji, utrzymujące się również w tym roku. Wysoce wstydliwym wskaźnikiem pozostaje natomiast dla branży zachorowalność zawodowa. W pięciu ostatnich latach rejestruje się między 550 a 670 nowych przypadków schorzeń, w tym w zdecydowanej większości pylic płuc.

Leszek Kloc, dyrektor pionu produkcji w Kompanii Węglowej, informował, że w 2011 roku związane z poprawą bezpieczeństwa wydatki spółki sięgnęły około 850 mln zł. Były większe niż rok wcześniej i mają dalej rosnąć w kolejnych latach. W przeliczeniu na jednego zatrudnionego w grę wchodzi około 14,5 tys. zł rocznie. W Katowickim Holdingu Węglowym - jak informował Leon Kurczabiński, dyrektor ds. strategii sprzedaży w tej firmie - nakłady na inwestycje, podporządkowane poprawie bezpieczeństwa pracy, były w ub.r. szacowane na około 250 mln zł. Pieniądze poszły m.in. na urządzenia klimatyczno-wentylacyjne oraz rozbudowę systemów monitoringu ruchu załogi.

Inwestycji produkcyjnych i związanych z bezpieczeństwem nie da się zresztą precyzyjnie rozdzielić. Zwrócił na to uwagę Lech Tor, wiceprezes zarządu Bogdanki. Impulsem zastosowania w lubelskiej spółce techniki strugowej było oczekiwanie wysokich wydajności. Jednocześnie jednak strug eliminuje pracę górnika w ścianie, bo jego obsługa przeniosła się przed ekran komputera.

Do takiego właśnie modelu, czyli dążenia do eliminowania ludzi ze stref zagrożeń, zgodnie przekonywali przedstawiciele największych producentów maszyn: Waldemar Łaski, prezes zarządu Grupy Famur, i Marek Mika, dyrektor ds. rozwoju rynków w Grupie Kopex.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zielonka: Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem

Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem - ocenił główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jego zdaniem, polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej.

Domański: Gospodarka w światowej czołówce wzrostu gospodarczego

Polska gospodarka pozostaje w światowej czołówce wzrostu gospodarczego; napędza go silny popyt krajowy - podkreślił minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który w ten sposób skomentował dane GUS o 3,5-proc. wzroście polskiego PKB w I kwartale tego roku.

Rekordowe wypłaty! Ubezpieczyciele wypłacili 5,7 mld zł z OC i AC w I kwartale

W pierwszym kwartale 2026 r. zakłady ubezpieczeń wypłaciły niemal 5,7 mld zł odszkodowań z polis komunikacyjnych OC i AC, o 11,4 proc. więcej niż rok wcześniej - podał Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). Najwięcej szkód zgłaszano po zdarzeniach, do których dochodziło w poniedziałki.

Nie będzie referendów w Chorzowie i Będzinie. Za mało podpisów i uchybienia formalne

Prezydenci Chorzowa i Będzina mogą spać spokojnie. Komisarze wyborczy odrzucili wnioski o przeprowadzenie referendów w tych miastach. W Chorzowie referendum nie obędzie się z powodu zbyt małej liczny ważnych podpisów poparcia, a w Będzinie z powodu uchybień formalnych.