Fiaty z Tychów uratują amerykańskiego Chryslera
fot: fiat.pl
Fiat zdecydował o zwolnieniu 5 tys. pracowników we włoskich fabrykach koncernu
fot: fiat.pl
Chryslera ma wyciągnąć z opresji związek z włoskim Fiatem mającym doświadczenie w produkcji aut zużywających mało paliwa. A takie promują rządzący dziś w USA Demokraci.
Umowę z Włochami Chrysler - trzeci po względem wielkości koncern samochodowy w Stanach Zjednoczonych - podpisał w czwartek tuż przed złożeniem wniosku o upadłość. -Fiat ratuje tysiące Amerykanów przez bezrobociem - napisali z dumą włoscy dziennikarze, gdy prezydent Barack Obama zapowiedział, że przyszłością Chryslera jest sojusz z koncernem z Turynu.
Fiat początkowo dostanie 20 proc. akcji Chryslera i przez najbliższe lata ma zwiększać swoje udziały. Ale nie dostanie kontroli nad firmą, dopóki Chrysler nie spłaci rządowi wszystkich długów.
W zamian Włosi przekażą amerykańskiemu koncernowi licencje na produkcję małych i średnich aut, m.in. na produkowanego w Polsce fiata 500, który od tej pory będzie montowany także za oceanem. Do tej pory fiata 500 produkowała tylko fabryka w Tychach.
Dzięki transakcji Fiat, silny w Europie i Ameryce Południowej, wejdzie na rynek Ameryki Północnej i stanie się szóstym co do wielkości koncernem motoryzacyjnym świata.
Do ratowania koncernu władze USA jeszcze słono dopłacą. Na czas reorganizacji Chrysler może liczyć na 3,3 mld dol. z państwowej kasy, a nowy Chrysler dostanie jeszcze 4,7 mld dol. kredytów z pieniędzy podatników. Niezależnie od tego już wcześniej rząd Obamy obiecał sojuszowi Fiata i Chryslera 6 mld dol. dodatkowych pożyczek.
Czytaj także:
Obama ogłasza bankructwo Chryslera i jego fuzję z Fiatem