Fedrowanie po upadłości

fot: Kajetan Berezowski

Kopalnia Paskov znajduje się w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. Niewykluczone, że zakład zakończy wydobycie jeszcze w tym roku - przyznaje Zbigniew Janowski

fot: Kajetan Berezowski

Nastawienie społeczeństwa do problemów, z którymi boryka się obecnie górnictwo w Czechach, i do samych górników jest raczej negatywne. Ta niechęć bierze się jeszcze z okresu komunizmu, kiedy to górnicy posiadali znaczne przywileje - zauważa w rozmowie z Trybuną Górniczą ZBIGNIEW JANOWSKI, dyrektor Zakładu Górniczego nr 2 (CSM) w OKD.

Kiedy rozmawialiśmy ostatnio, był pan dyrektorem kopalni Paskov...
Już nie jestem. Kopalnia Paskov znajduje się w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. Niewykluczone, że zakład zakończy wydobycie jeszcze w tym roku, choć miał fedrować do końca przyszłego. Nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje o dalszym jego losie. Kopalnię udało mi się wyprowadzić w ub.r. na prostą. To znaczy, balansowała na granicy opłacalności wydobycia.

Kierownictwo OKD powierzyło panu funkcję dyrektora ZG nr 2, czyli dawnej kopalni CSM, która notowała zawsze dobre wyniki.
I chciałbym, aby tak pozostało, bo możliwości są. Obecnie załoga pracuje normalnie. Chodzi o ponad 2 tys. górników etatowych i kolejny tysiąc, zatrudnionych przez firmy dostarczające usługi do kopalń OKD. 80 proc. to górnicy z Polski. Oni bardzo źle przyjęli informacje podane przez niektóre polskie media, że to im w pierwszym rzędzie grozi utrata pracy. Te doniesienia nie polegają na prawdzie. O żadnych zwolnieniach nie ma na razie mowy. Oczywiście plotki zrobiły swoje. Dało się odczuć napiętą atmosferę. Chcę podkreślić, że my, tutaj, w OKD, zawsze bardzo ceniliśmy fachowość polskich górników i pod tym względem nic się nie zmieniło. Te firmy zabezpieczają nam połowę wydobycia i tyleż samo robót przygotowawczych. To nie jest tak, że wraz z ogłoszeniem upadłości OKD przestajemy wydobywać węgiel.

W jaki sposób społeczeństwo odbiera ostatnie wydarzenia w OKD?
Nastawienie społeczeństwa do problemów, z którymi boryka się obecnie górnictwo w Czechach, i do samych górników jest raczej negatywne. Ta niechęć bierze się jeszcze z okresu komunizmu, kiedy to górnicy posiadali znaczne przywileje. Pracownicy innych branż zwyczajnie im zazdrościli. Poza tym, do tej pory państwo nie interesowało się tak bardzo upadkami firm w innych sektorach gospodarki, jak jest to w naszym przypadku. Zatem każda pomoc górnictwu i górnikom może być źle odebrana przez społeczeństwo.

Trudno kieruje się kopalnią w sytuacji, gdy spółka znajduje się w upadłości?
Nawet sobie pan nie wyobraża, jak trudno. Zamiast zajmować się zarządzaniem, muszę załatwiać dziesiątki innych spraw i spędzać dodatkowe godziny w pracy. Bezpośrednio po ogłoszeniu niewypłacalności przez kierownictwo OKD wśród załogi panowały bardzo pesymistyczne nastroje. Ludzie gromadzili się na dole, prowadzili długie dyskusje, a robota stała. Poluzowała się dyscyplina. Musiał nawet interweniować dyrektor ds. ruchu zakładów górniczych. Stres generuje wypadki przy pracy. Boję się, żeby nic złego się nie stało. Zaobserwowaliśmy w ostatnim czasie zwiększoną liczbę wypadków przemycanych z zewnątrz do kopalni lub wyolbrzymianie drobnych zdarzeń. Niektórzy pracownicy nie wytrzymują nerwowo i próbują uciekać w zwolnienia lekarskie. Uczuliłem dozór, aby reagował powściągliwie na wszelkie przejawy niezadowolenia wyrażane przez górników. Nie wolno podgrzewać nastrojów. W sytuacjach newralgicznych ludzie szybciej się konfliktują, wystarczy drobnostka, ostrzejsze słowo i awantura gotowa. Niektórzy uważają, że padli ofiarami zemsty ze strony pracodawcy, inni usiłują się odegrać za zaistniałą sytuację w poczuciu krzywdy. Ja spotkałem się z moją załogą w obecności dyrektora generalnego OKD Dale'a Ekmarka. Uspakajałem, tłumaczyłem, że wszystko na razie zostaje po staremu. Udzieliliśmy mu wotum zaufania. Napięta atmosfera powoli się uspokaja.

Pensje za kwiecień zostaną wypłacone tak jak zawsze w połowie miesiąca?
Pensje spółka płaci w terminie. Polskie załogi również je otrzymują. Do tej pory nie było z wypłatami znacznych opóźnień. Nie ma zatem powodów do paniki. W pierwszych czterech miesiącach br. obserwowaliśmy dobrą wydajność pracy. W pełni wykorzystywane było również zaplecze maszynowe. Obecnie fedrujemy na pięciu ścianach. Naturalnie zmniejszyliśmy fronty robót w porównaniu z ubiegłym rokiem. Wśród polskich załóg zatrudnienie uległo zmniejszeniu. Najlepsi zostali i myślę, że nie żałują. Podobnie jak Słowacy, którzy zatrudnieni są w większości przy likwidacji ścian. Nie notujemy żadnych przerw w produkcji. Wyzwoliliśmy się częściowo spod władzy menedżerów z NWR i ich długów. Teraz działamy na własny rachunek. Ze środków uzyskanych ze sprzedaży węgla będziemy regulować wszystkie zobowiązania. Tak ustalono. Z wydobyciem jesteśmy lekko nad planem, czyli w okolicach 7 tys. t na dobę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1400 osób i 20 epizodów. Rozpoczynają się wojewódzkie ćwiczenia Wind Strike 26

W dniach 21–23 października 2026 r. na terenie województwa śląskiego odbędą się wojewódzkie ćwiczenia z zakresu zarządzania kryzysowego, ochrony ludności i obrony cywilnej „Wind Strike 26”. Weźmie w nich udział około 1400 osób, a działania będą dotyczyć reagowania na skutki gwałtownych zjawisk atmosferycznych.

Śląsk to świetne miejsce na wdrażanie nowoczesnych technologii

W Fabryce Porcelany w Katowicach odbyła się konferencja „Suwerenność zaczyna się na Śląsku - Region Technologicznej Transformacji”. Podczas jej trwania przedstawiono założenia Śląskiego Akceleratora Innowacji - inicjatywy łączącej potencjał przemysłu, nauki, startupów i młodych firm technologicznych.

PSE zmodernizują pięć stacji przesyłowych przy wsparciu Unii Europejskiej

Polskie Sieci Elektroenergetyczne otrzymają 315,6 mln zł unijnego dofinansowania na modernizację pięciu stacji najwyższych napięć. Łączna wartość inwestycji, obejmującej m.in. stację Halemba w województwie śląskim, wyniesie około 813 mln zł.

Gorączka surowców napędzana wojną zostawia toksyczne dziedzictwo

Wojenny boom na złoto w Sudanie zamienia się w kryzys środowiskowy i humanitarny. Jak podaje portal mining.com powołując się na raport Sudan Tribune, setki tysięcy cywilów przesiedlonych przez trzyletnią wojnę domową napędzają rozwój rzemieślniczego wydobycia złota, które zagraża wodzie pitnej, gruntom rolnym i zdrowiu publicznemu w stanach nad Nilem i na północy kraju.