Famur zapowiada udany rok
- Szanse, że skonsolidowane przychody przekroczą 1 mld zł w tym roku, oceniam jako bardzo duże. Zakładamy też co najmniej utrzymanie zeszłorocznej rentowności – powiedział dziennikowi \"Parkiet\" Tomasz Jakubowski, prezes spółki.
Jakubowski przyznaje jednak, że nie są to oficjalne prognozy. Dla porównania: w 2007 roku grupa wypracowała 115 mln zł zysku netto przy 909 mln zł przychodów (rentowność netto wyniosła 12,6 proc.). To oznacza, że tegoroczny zysk netto mógłby wynieść nawet 130 mln zł.
Jednym z głównych motorów rozwoju będzie eksport.
- Udział sprzedaży zagranicznej przekracza po pierwszych trzech miesiącach tego roku 42 proc. łącznych obrotów. Zakładamy jej dalszy wzrost. Naszym atutem jest szybkość realizacji kontraktów. Na zamówione maszyny klienci czekają około 6 miesięcy. U zagranicznej konkurencji czas ten wydłuża się nawet do 1,5 roku - wyjaśnia Jakubowski.
Akcjonariusze Famuru już od kilku miesięcy czekają na podpisanie kontraktów na rynku chińskim. Chodzi o zlecenie z Xinjiang Tianfu o wartości 135 mln USD (290 mln zł) na zaprojektowanie i dostawy maszyn oraz urządzeń górniczych. Dodatkowo spółka dostarczy też części zamienne i wyszkoli specjalistów chińskich w obsłudze urządzeń. Jednocześnie Famur zawarł konsorcjum z Kopeksem (każda ze stron ma 50-procentowy udział), które walczy o wielomilionową umowę na dostawy maszyn górniczych.
- Jesteśmy bliżsi zawarcia tej drugiej umowy. Nasi przedstawiciele systematycznie rozmawiają na miejscu z chińską stroną. Istnieje możliwość podpisania kontraktu w najbliższych tygodniach.
Famur wiąże też spore nadzieje z upublicznieniem największych krajowych spółek górniczych.
- Zastrzyk kapitału, jaki mogą one pozyskać, w większości pochłoną inwestycje. Optymistyczne są też wypowiedzi specjalistów, którzy oceniają, że nakłady największych krajowych kopalń sięgną nawet 20 mld zł w ciągu dekady - informuje Jakubowski.