Famur: Jacek Domogała na szczycie rankingu najlepiej zarabiających nadzorców spółek

W rankingu najlepiej zarabiających członków rad nadzorczych w polskich spółkach giełdowych, który przygotował i publikuje dziś „Puls Biznesu\", Jacek Domogała, szef rady nadzorczej i założyciel Grupy Famur, uplasował się na trzecim miejscu. W zeszłym roku za uczestnictwo w radzie Famur wypłacił mu 597 tys. zł netto.

Na samym szczycie listy Famur jest jedyną spółką z branży węglowej.

Ewenementem wśród rekordzistów jest m.in. pozycja Stalproduktu, którego siedmiu członków rady nadzorczej zajmuje pod rząd miejsca od 9. do 15. Są to (w kolejności od najlepiej wynagradzanego) Stanisław Kurnik - 414 tys. zł, Kazimierz Szydłowski - 403 tys. zł, Maria Sierpińska - 402 tys. zł, Janusz Bodek - 398 tys. zł, Janusz Smoleński - 398 tys. zł, Augustine Kochuparamil i Sanjay Samaddar - obaj po 397 tys. zł. W Stalprodukcie na wynagrodzenia członków RN oprócz diet składają się też znaczne tantiemy z zysku (to rzadkie rozwiązanie, zwykle prowizję przyznaje się je tylko zarządom spółek)

Warto zwrócić uwagę, że dwa ostatnie nazwiska w radzie Stalproduktu należą do menedżerów piastujących równoczeście najwyższe funkcje w światowym koncernie stalowym ArcelorMittal. Sanjay Samaddar parę dni temu został dyrektorem generalnym oddziału polskiego a Kochuparamil - czeskiego (wcześniej był szefem AM w Rumunii).

Niekwestionowanym rekordzistą listy najlepiej wynagradzanych polskich nadzorców jest Eli Alroy, szef nadzoru Globe Trade Centre. Przez rok jego wynagrodzenie z tytułu zasiadania w radzie nadzorczej deweloperskiej spółki z WIG 20 wyniosło 2,8 mln zł. To i tak dużo mniej niż w 2007 r., wówczas było wyższe o 2 mln zł. Co ciekawe, to jedyny menedżer z firmy z głównego indeksu giełdowego, który znalazł się w zestawieniu \"Pulsu Biznesu\".

Na drugim miejscu plasuje się Zenona Kwiecień z grupy Wistil. W ubiegłym roku otrzymała aż 1,1 mln zł. Gros tej kwoty (842 tys. zł) pochodzi z pracy w nadzorze spółek zależnych. - I pewnie mniejszościowi akcjonariusze Wistilu (który jest kontrolowany przez rodzinę Kwietniów) nic by przeciwko takim wynagrodzeniom nie mieli, gdyby tekstylno-porcelanowa grupa była żyłą złota. Sęk w tym, że nie jest. Skonsolidowane przychody rok do roku spadły, a wynik netto sięgnął minus 124 mln zł! - podkreśla \"Puls Biznesu\".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego