Familok po kopalni Katowice opóźni budowę Muzeum Śląskiego?
W stuletnim familoku przy ul. Kopalnianej mieszka siedem rodzin. Trzy miały mieszkania własnościowe i te zostały już przez miasto wykupione. Ich przeprowadzka to kwestia zaledwie tygodni. Pozostali o zburzeniu domu wiedzą tylko ze słyszenia, bo nikt z nimi do tej pory na ten temat nie rozmawiał.
Mieszkańcom bloku pomysł zburzenia domu nie za bardzo się podoba i zastanawiają się czy to w ogóle konieczne? Ich zdaniem – jak pisze katowicka „GW” - to świetnie zachowany budynek, którego wnętrza można by zrekonstruować, by pokazać jak kiedyś mieszkali górnicy
Leszek Jodliński, dyrektor Muzeum Śląskiego nie chce tego pomysłu komentować: - Jest już gotowy projekt, gonią nas terminy. Nie mnóżmy już problemów, których i tak nie brakuje.
Największym problemem jest nierozwiązana sprawa własności. Cztery rodziny zamieszkują część domu, która należy do Katowickiego Holdingu Węglowego. By przesiedlić jej mieszkańców, miasto musi stać się właścicielem budynku.
- Oddamy go za darmo. Przy tego rodzaju operacjach musi być jednak dochowana procedura. Sprawa jest w toku – powiedział „GW” Ryszard Fedorowski, rzecznik prasowy KHW, który dodał, że do końca roku sprawa powinna być załatwiona.
- Problem tkwi w procedurze. Holding na darmowe zbycie majątku musi mieć zgodę Ministerstwa Skarbu Państwa. Gdy tylko zgoda będzie, Katowice przejmą budynek - mówi Dariusz Czapla z biura prasowego katowickiego magistratu. Nikt jednak nie jest w stanie wytłumaczyć, dlaczego sprawa do tej pory nie została jeszcze załatwiona i gdzie przeprowadzą się pozostali lokatorzy z Kopalnianej.
Budowa muzeum to warta 214 mln zł inwestycja. Aż 85 proc. dofinansuje Unia Europejska (ze środków unijnych finansowane jest m.in. projektowanie gmachu).
- Kluczowy będzie przyszły rok, kiedy musimy przedstawić komplet dokumentów. Ważne by przestrzegać terminów! Jak one się posypią, to za nimi i pieniądze, i data powstania Muzeum, bo Unia może wstrzymać kolejne transze - mówi Jodliński.
W listopadzie Muzeum Śląskie ma stać się pełnoprawnym właścicielem terenu. Wtedy też możliwe będzie wystąpienie do miasta o warunki zabudowy. Bez tego austriackie biuro Riegler Riewe Architekten może nie przygotować na czas projektu. A bez niego nie będzie dofinansowania - podkreśla \"GW\".