Falownik SMA czy SolarEdge: jaka jest różnica?

1645603673 eeee

fot: ESTG

fot: ESTG

Na rynku pojawia się coraz więcej falowników. Tak duża liczba dostawców czasami utrudnia wybór. Jaka jest różnica między wszystkimi rodzajami falowników i który z nich będzie odpowiedni do Twojego projektu? Najpopularniejsze marki to Growatt, SolarEdge, Enphase, SMA, Huawei i Sungrow.

W tym artykule porównamy dwie z nich:

Zalety falownika SMA

SMA to nadzwyczaj niezawodna i innowacyjna marka, która dużą wagę przywiązuje do jakości. To jeden z najstarszych graczy na rynku energii słonecznej. Ponieważ firma SMA oferuje szeroki asortyment falowników, wśród nich zawsze znajdzie się taki, który będzie idealnie pasował do Twojej sytuacji lub projektu. Od niewielkich zestawów paneli fotowoltaicznych, aż po olbrzymie konfiguracje na polach z megauzyskiem.

We wszystkich swoich falownikach firma SMA korzysta z Shadefix (Shadefix jest bezpłatnie zintegrowany ze wszystkimi falownikami SMA). Oznacza to optymalizację uzysku z paneli fotowoltaicznych umieszczonych w zacienionych miejscach. Zintegrowany z falownikiem SMA tracker służący do śledzenia MPP nieustannie poszukuje optymalnego punktu wydajności (MPP: punkt mocy maksymalnej). Jeśli chodzi o Shadefix, wyszukiwany jest przybliżony punkt mocy maksymalnej wszystkich paneli słonecznych. W przypadku klasycznego inwertera stringowego skanowany jest tylko bliski zasięg ich aktualnego punktu wydajności, a w rezultacie wybierany jest nieprawidłowy punkt mocy maksymalnej. Dlatego przy zastosowaniu SMA Shadefix uzysk jest wielokrotnie wyższy.

Zalety SolarEdge

SolarEdge współpracuje z systemem optymalizującym lub falownikami optymalizujących moc. Dzięki temu każdy panel fotowoltaiczny w szeregu działa w sposób optymalny. A co ważniejsze: panel fotowoltaiczny o najmniejszej pojemności nie ma już wpływu na wydajność reszty paneli w szeregu. W związku z tym ze swoich paneli można wydobyć to, co najlepsze.

W przypadku klasycznego inwertera stringowego najsłabsze ogniwo, czyli na przykład panel (częściowo) umieszczony w cieniu, ma wpływ na pozostałe panele. W związku z tym uzysk z paneli fotowoltaicznych będzie znacznie mniejszy niż w przypadku korzystania z systemu SolarEdge. Dzięki zastosowaniu SolarEdge wszystkie panele działają indywidualnie, ponieważ z tyłu każdego z nich przymocowano optymalizator. W rezultacie uzysk jest o 6% większy niż w przypadku korzystania z tradycyjnych inwerterów stringowych.

Porównanie falowników SMA i SolarEdge

Obie marki spełniają najsurowsze wymagania w zakresie jakości i mają możliwość indywidualnej optymalizacji każdego panelu fotowoltaicznego. A czym się różnią?

Falowniki SMA mają zazwyczaj niższą cenę. Zapewnia to szybszy zwrot z inwestycji. Trackery SMA do śledzenia punkt mocy maksymalnej (MPP) charakteryzują się również dokładnością na poziomie 97,2%, co sprawia, że są nieco bardziej niezawodne niż w przypadku marki SolarEdge.

Falowniki SolarEdge mają 12-letnią gwarancję producenta. Natomiast falowniki SMA mają tylko 5-letnią gwarancję producenta.

Tak czy inaczej – decyzja nie będzie prosta. Dlatego warto pozwolić podjąć ją fachowcowi, na przykład sprzedawcy hurtowemu w tej dziedzinie. Osoba ta opowie Ci wszystko o falownikach, o różnicach między nimi oraz o tym, co będzie odpowiednie dla Twojego projektu. Oprócz SolarEdge i SMA na rynku falowników obecne są również inne topowe marki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.