Ewelina Muyzk-Dzieża: Gdzie diabeł nie może...

Muzyk dzieza ewelina ARC

fot: ARC

Ewelina Muzyk-Dzieża

fot: ARC

Rozmowa z Eweliną Muzyk-Dzieżą, prezesem Olimpii-Siły Mysłowice, organizatorem Memoriału Władysława Pytlasińskiego w zapasach

.

Międzynarodowy Turniej Władysława Pytlasińskiego, który w dniach 14-16 sierpnia odbędzie się w Mysłowicach, to chyba bardzo poważne wyzwanie dla Pani, jak również Olimpii-Siły Mysłowice?

- Nie mam żadnych wątpliwości, że damy sobie radę. Drugi rok jestem prezesem klubu zapaśniczego i już okrzepłam w tego typu imprezach. Mamy za sobą dwa turnieje imienia Pawła Jasińskiego, którym na pewno podołaliśmy. Decyzja Polskiego Związku Zapaśniczego o przyznaniu nam Memoriału Pytlasińskiego zapadła po obserwacji turnieju Jasińskiego, więc nie było mowy o przypadku. Dobrze zostaliśmy ocenieni przez związek, zaś ja dzielnie walczyłam o to, by nasz klub mógł zostać organizatorem tej ważnej imprezy. I ją wywalczyłam.

Jest takie powiedzonko, że gdzie diabeł nie może, tam babę pośle...


- Gdy usłyszałam, że mam pokierować klubem i to na dodatek zapaśniczym, to złapałam się za głowę. Ale wciągnęłam się w ten sport i daję sobie radę. Zapaśnicy dzielnie walczą na macie, a ja im pomagam poza nią w sprawach organizacyjnych. No i nieźle mi to wychodzi. Mamy naprawdę zdolną młodzież, która ma szansę nawiązać do tradycji naszych wielkich zapaśników, takich jak chociażby Czesław Kwieciński. Jednym z najbardziej utalentowanych zawodników młodego pokolenia jest Kamil Smantek, medalista mistrzostw Polski juniorów, mający już na koncie sukcesy w imprezach międzynarodowych. Na jego start w „Pytlasińskiem” jest jednak za wcześnie. Te wspaniałe tradycje Siły, na szczęście, nie poszły do lamusa.

Jest Pani pierwszym i jedynym prezesem-kobietą w historii mysłowickiego klubu i także jedynym w śląskich zapasach.

- Proszę się o mnie nie martwić. Naprawdę, daję sobie radę. Mężczyźnie trudno jest odmówić kobiecie i ja z tego przywileju korzystam. W zasadzie jestem jedyną kobietą, oprócz księgowej w polskim związku, która działa w zapasach. Jako kobiecie udało mi się załatwić wiele spraw dla klubu. Bardzo ważne jest to, że władze Mysłowic patrzą na klub przychylnym okiem. Zresztą zanim zostałam prezesem klubu, musiałam dostać zgodę prezydenta Mysłowic, pana Grzegorza Osyry.

Olimpia-Siła Mysłowice, klub mający ponad 100-letnią historię, była kiedyś prawdziwą potęgą w zapasach w stylu klasycznym. Jak dajecie sobie radę w nowej rzeczywistości, gdy pieniędzy jest jak na lekarstwo?

- Bardzo dużą rolę odgrywają władze miasta, a konkretnie MOSiR w Mysłowicach, który nas dofinansowuje, wspiera w trudnych momentach. Duże zrozumienie dla mysłowickich klubów ma prezydent Osyra, który sporo pieniędzy przeznacza na sport. Bez wsparcia miasta na pewno byśmy sobie nie poradzili. W poprzednim systemie klub mógł liczyć na kopalnię „Mysłowice”, ale obecnie jest to niemożliwe. Teraz oprócz miasta są także prywatni sponsorzy, którzy mocno pomagają nam w organizacji imprez. I tak będzie w przypadku Memoriału Pytlasińskiego. Klub żyje, ale jak nie ma maty, obozów szkoleniowych dla młodzieży czy właściwego systemu finansowania, to nawet najlepsze idee padają.

Memoriał Pytlasińskiego, to decydujący sprawdzian dla naszych kadrowiczów przed wrześniowymi mistrzostwami świata w Danii. W tej sytuacji w Mysłowicach możemy się spodziewać krajowej czołówki.

- Ta impreza cieszy się w kraju ogromnym zainteresowaniem zawodników i kibiców. Gdy wcześniej rozmawiałam z telewizją, mediami, mogłam się przekonać, że wszyscy interesują się tym turniejem. Wcześniej „Pytlasiński” był organizowany w Warszawie, raz w Raciborzu i chyba Piotrkowie Trybunalskim. Teraz impreza zawita do Mysłowic i to jest dla naszego klubu wielkie wyróżnienie. Co prawda zapasy w stylu klasycznym były ostatnio uznawane za sport niszowy, nie są może zbyt widowiskowe, ale nadal cieszą się dużym zainteresowaniem. Zapasy muszą się promować i temu służy także ten turniej. Czekamy teraz na potwierdzenie startu naszych najlepszych zapaśników. Przed mistrzostwami świata w Danii oni będą chcieli się pokazać w Mysłowicach. Poziom imprezy powinien zadowolić najwybredniejszych sympatyków zapasów.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Fot glowne 2026 08 13 Nettg 00

Kopalnia Soli „Wieliczka” – jedna wycieczka, setki wrażeń!

Podróże czy edukacja? Połącz jedno i drugie, zabierz swoją klasę na szkolną wyprawę do Kopalni Soli „Wieliczka”. Zamiast lekcji aktywna nauka podczas zwiedzania. Wybierz trasę idealną do wieku uczniów i posiadanej przez nich wiedzy.

Małysz nadal przyciąga. Tysiące osób odwiedziło już centrum narciarstwa jego imienia

W ciągu miesiąca ponad 5 tysięcy osób odwiedziło Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza w Wiśle. Nowa atrakcja turystyczna przyciągnęła zarówno mieszkańców, jak i turystów z Polski oraz zagranicy. – Nazwisko Adama Małysza wciąż ma w sobie magię i nadal przyciąga ludzi - mówi Tadeusz Papierzyński, prezes spółki Baseny Wisła, która zarządza obiektem.

1

Oktoberfest w beskidzkim wydaniu. Pomysł na integrację firmową w Hotelu*** NAT Wisła

Szukasz pomysłu na oryginalne spotkanie dla pracowników, integrację zespołu albo nieformalne wydarzenie dla klientów? Jesienny wyjazd w klimacie Oktoberfestu może być świetną alternatywą dla tradycyjnej kolacji firmowej. Hotel*** NAT Wisła zaprasza na wyjątkową imprezę OKTOBER w Malince, gdzie bawarski klimat spotyka się z tyrolską atmosferą, góralską gościnnością i beskidzkimi smakami.