Europa Środkowa zjednoczona przeciw pakietowi energetycznemu

Nie będzie samodzielnych negocjacji. W sprawie unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego państwa regionu, z Polską jako liderem, mają mówić jednym głosem - zapowiadali wczoraj szefowie rządów Grupy Wyszehradzkiej i państw bałtyckich.

Na zaproszenie premiera Donalda Tuska do Warszawy przyjechali wczoraj premierzy Czech, Słowacji i Węgier (razem z Polską tworzących Grupę Wyszehradzką) oraz premierzy Litwy, Łotwy i Estonii. Tusk przekonywał, że udało się jeszcze bardziej scementować koalicję państw regionu przeciwko obecnej wersji pakietu energetyczno-klimatycznego - napisała \"Gazeta Wyborcza\".

Żadne z państw nie neguje głównego celu pakietu (redukcja emisji dwutlenku węgla o 20 proc. do 2020 r.). Rządy nie akceptują jednak sposobu realizacji tego celu zaproponowanego przez Komisję Europejską. Chce ona, by po 2013 r. zezwolenia na emisję dla elektrowni były sprzedawane na aukcjach (obecnie są rozdawane za darmo). To oznacza, że cena prądu w krajach takich jak Polska gwałtownie by wzrosła, bo 95 proc. prądu pochodzi w Polsce ze spalania węgla.

Rządy regionu postanowiły, że takiego stanowiska będą bronić razem. - Wyrzekliśmy się pokusy indywidualnych negocjacji - powiedział Tusk. - Chcemy takiego pakietu, który nie będzie zagrożeniem dla naszych gospodarek - podkreślił.

Tusk wyjaśnił, jakich zmian w pakiecie oczekuje Polska (zastrzegając, że inne państwa naszej koalicji mogą mieć dodatkowe postulaty). - Za rzecz bardzo ważną uznajemy korytarz finansowy, czyli formalne ograniczenie wahań ceny zezwolenia na emisję CO2 - powiedział Tusk. Chodzi o to, żeby cena zezwolenia na emisję 1 tony CO2 nie mogła przekroczyć określonego pułapu.

Obecnie takiego zabezpieczenia nie ma. Bruksela obiecuje jedynie, że rynkowa cena zezwolenia wyniesie \"tylko\" kilkadziesiąt euro.

Rząd uważa jednak, że może być ona wyższa. - Cały świat przeżył ostatnio boleśnie ataki na waluty. Wyobraźmy sobie, jak łatwy do zaatakowania spekulacyjnego byłby system handlu emisjami CO2 - mówił Tusk.

Sam \"korytarz finansowy\" nie wystarczy jednak, by Polska mogła zaakceptować pakiet. Rząd domaga się dodatkowej zmiany. - Mówimy także o premiowaniu tych przedsiębiorstw, które wykorzystują najnowsze technologie - powiedział \"Gazecie\" premier.

We wspólnej deklaracji kończącej spotkanie w Warszawie premierzy Grupy Wyszehradzkiej i państw bałtyckich dodali też, że w pakiecie energetyczno-klimatycznym musi pojawić się \"gwarancja bezpieczeństwa dostaw energii\".

Pozostali premierzy chwalili wczoraj polskie podejście do negocjacji w UE. - To, co Polska robi, żeby reprezentować Grupę Wyszehradzką, to dobra robota - powiedział wczoraj szef węgierskiego rządu Ferenc Gyurcsány. Zresztą w rozmowach z resztą Unii państwa bałtyckie i Grupa Wyszehradzka mają dodatkowy argument. - Nasze państwa już włożyły dużo wysiłku w redukcję emisji CO2. W ostatnich latach Estonia zmniejszyła swoją emisję o 52 proc. - przypomniał premier Andrus Ansip.

Kłopot w tym, że na razie ani Komisja, ani Francja sprawująca przewodnictwo w UE nie odpowiedziały na postulaty Polski i pozostałych krajów regionu. - Rozmowy wciąż trwają - enigmatycznie mówią eksperci polscy i francuscy. A ostateczna decyzja w sprawie pakietu ma zapaść na szczycie UE w grudniu.

Spotkanie w Warszawie było okazją do wyjaśnienia nieporozumień, jakie narosły wokół sztandarowego projektu energetycznego w regionie - budowy nowej elektrowni atomowej w Ignalinie (Litwa). Cztery państwa (Polska, Litwa, Łotwa i Estonia) mają za nią zapłacić, a następnie czerpać z niej prąd. Równolegle sieci energetyczne Polski i Litwy mają zostać połączone.

W ostatnich dniach pojawiły się jednak pogłoski, że Estonia chce się z projektu wycofać. Wczoraj premier Ansip stanowczo temu zaprzeczył: - Nie wycofujemy się z projektu Ignaliny. Chcemy, żeby Polska w nim uczestniczyła - powiedział \"Gazecie\". Przyznał jednak, że nie podoba mu się powolna realizacja inwestycji.

Spotkanie siedmiu premierów w Warszawie było także okazją do rozmów o światowym kryzysie finansowym. W tym kontekście najwięcej gratulacji zbierał od pozostałych polityków szef słowackiego rządu Robert Fico. Jego kraj 1 stycznia 2009 r. wchodzi do strefy euro. I już odczuł, że jest bardziej odporny na zawirowania finansowe. Korzystając z okazji, premier Fico zaproponował wczoraj, żeby państwa Grupy Wyszehradzkiej stworzyły własny fundusz inwestycyjny, który mógłby finansować duże projekty, także energetyczne.

Czytaj też:
Premier: Chcemy pakietu, który nie zagraża naszym gospodarkom

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.