Europa się miota. Elektryfikacja jako odpowiedź na kryzys i zależność od paliw kopalnych?
Europa miota się od jednego kryzysu do drugiego. Wysokie koszty utrzymania, upadek przemysłu i protesty we Francji, Niemczech i we Włoszech to tylko najnowsze oznaki niezadowolenia społecznego, podsycanego obawami o inflację i zatrudnienie. Pisze o tym agencja Bloomberg.
fot: Andrzej Bęben/ARC
Dziś ropa i gaz odpowiadają za ponad 60 proc. energii
fot: Andrzej Bęben/ARC
Europa miota się od jednego kryzysu do drugiego. Wysokie koszty utrzymania, upadek przemysłu i protesty we Francji, Niemczech i we Włoszech to tylko najnowsze oznaki niezadowolenia społecznego, podsycanego obawami o inflację i zatrudnienie. Pisze o tym agencja Bloomberg.
Wojny w Europie i na Bliskim Wschodzie obnażyły główną przyczynę tych problemów: niepewną zależność od importu paliw kopalnych. Jak pisze Akshat Rathi, jednym ze sposobów rozwiązania problemów kontynentu, na którym mieszka ponad 700 milionów ludzi, jest dalsza elektryfikacja.
„Energia elektryczna jest rozwiązaniem, które spełnia nasze zielone aspiracje, a także zapewnia bezpieczeństwo” – powiedział w podcaście Zero Kristian Ruby, sekretarz generalny Eurelectric, organizacji zrzeszającej ponad 3500 przedsiębiorstw użyteczności publicznej w 32 krajach.
Dziś ropa i gaz odpowiadają za ponad 60 proc. energii
Dziś ropa i gaz odpowiadają za ponad 60% energii zużywanej przez przemysł, budynki i transport, podczas gdy paliwa kopalne stanowią mniej niż jedną trzecią miksu energetycznego Europy.
„Europa w końcu zrozumiała, że energia elektryczna jest naszym sposobem na ochronę naszych gospodarek przed gwałtownymi wahaniami cen paliw kopalnych i wojnami w regionach, na które nie mamy wpływu” – podkreślił Ruby.
I to nie tylko rozwiązanie dla Europy. Jeśli świat poważnie podejdzie do elektryfikacji, może zmniejszyć całkowite zużycie energii o połowę, przy zachowaniu tych samych usług. Tak twierdzi prof. Jan Rosenow z Uniwersytetu Oksfordzkiego.
Powód? Efektywność. Samochody elektryczne pokonują trzy razy większy dystans niż benzynowe przy tej samej ilości energii, a pompy ciepła zapewniają czterokrotnie większą moc grzewczą niż kocioł gazowy.
Wyzwaniem są inwestycje początkowe. Według szacunków Komisji Europejskiej z 2023 r., same inwestycje w sieć do końca dekady będą kosztować 584 mld euro, jeśli UE ma osiągnąć cele klimatyczne.
Ale stawka jest wysoka. Jeśli UE do 2040 r. podwoi udział energii elektrycznej w zużyciu, to – jak szacuje opublikowany w lipcu Plan działań na rzecz elektryfikacji – blok mógłby oszczędzać nawet 260 mld euro rocznie dzięki uniknięciu importu paliw kopalnych.
Najłatwiejszy jest pierwszy krok: zamiana aut spalinowych na elektryczne i kotłów gazowych na pompy ciepła. Norwegia i Finlandia pokazały, że przy odpowiedniej polityce można osiągnąć wysoki wskaźnik adopcji.
Trudniej z przemysłem
„Prawie wszystkie procesy przemysłowe można zelektryfikować. Problem polega na tym, że im wyższa temperatura, tym trudniej, bo technologie są mniej dojrzałe” – tłumaczy Rosenow.
Przemysłowe pompy ciepła dają parę do 200°C, kotły elektryczne do 400°C, a grzejniki oporowe czy palniki plazmowe znacznie powyżej 500°C. Piece łukowe przekraczają 1500°C. Im wyższa temperatura, tym mniej przetestowana technologia i wyższy koszt.
Mimo to Ruby apeluje, by nie przeceniać barier. Europa nie ma dużych rezerw paliw kopalnych, ale ma potencjał OZE, silną kadrę i przemysł gotowy na nowe technologie.
„Musimy naprawdę zmierzyć się z alternatywą, jaką jest ciągła zależność od dostaw paliw kopalnych z zewnątrz, nad którymi nie mamy kontroli” – podsumował.
Źródło: Akshat Rathi, „Ekonomiczna izolacja”, Bloomberg / podcast Zero