Europa odwraca się od biopaliw
Jeszcze do niedawna biopaliwa były uważane za środek, który ma pomóc krajom Unii Europejskiej zrealizować swój cel: o 20 proc. ograniczyć emisję CO2 do atmosfery w 2020 roku – przypomina „Gazeta Wyborcza”.
W marcu ub. r. szefowie rządów UE uzgodnili, że do 2020 roku aż 10 proc. wszystkich paliw zużywanych w sektorze transportowym ma być właśnie \"bio\". Teraz jednak ten cel może zostać niezrealizowany, z błogosławieństwem Komisji Europejskiej.
- Ekologiczne i socjalne problemy wywoływane przez biopaliwa są większe, niż przypuszczaliśmy - powiedział wczoraj unijny komisarz ds. środowiska Stavros Dimas w wywiadzie dla telewizji BBC. - Lepiej jest nie dotrzymać naszego zobowiązania, niż skrzywdzić ludzi i środowisko.
Niekorzystne efekty produkcji biopaliw znane są od dawna, ale dopiero teraz - gdy na całym świecie drożeje żywność - stały się bardzo widoczne. Aby wyprodukować etanol wystarczający do jednorazowego napełnienia zbiornika paliwa dużego samochodu osobowego, trzeba zużyć tyle kukurydzy, ile wystarcza do... całorocznego wyżywienia człowieka.
Hojne subsydia spowodowały, że tylko w USA do produkcji etanolu zużyto dodatkowe 30 mln ton ziarna. Jak obliczył \"The Economist\", to odpowiada 50-proc. zmniejszeniu zapasów zboża na świecie, co w efekcie przyspieszyło podwyżki cen. Co gorsza, w Ameryce Południowej masowo karczowane są lasy tropikalne - po to, żeby posiać jeszcze więcej kukurydzy, z której potem robi się biopaliwo.
Dimas zapowiada więc nowe reguły wykorzystania biopaliw. Jego decyzji natychmiast przyklasnęły organizacje ekologiczne. - Wykorzystywanie zbóż do produkcji biopaliw to złe rozwiązanie. Unia powinna zaprzestać wyznaczania nowych limitów wykorzystania biopaliw - powiedział Adrian Bebb z organizacji ekologicznej Friends of the Earth.