ETS - kto zarabia, a kto traci na handlu emisjami

1427115230 elektrownia ostroleka

fot: mat. prasowe

Kontrakt ze spółką Energa Elektrownie Ostrołęka SA na modernizację trzech elektrofiltrów w Elektrowni Ostrołęka podpisany został z końcem stycznia 2015 r.

fot: mat. prasowe

Wspólnotowy rynek uprawnień do emisji dwutlenku węgla, czyli tzw. system EU ETS (z ang. European Union Emission Trading Scheme) kosztował już grube setki miliardów dolarów. Kogo? Mówi się, że zielone świadectwa obciążają przemysł, ale naprawdę płacą za nie wszyscy mieszkańcy 28 państw Unii – w rachunkach za prąd.

Powszechnie wiadomo, że najdroższe są w Niemczech, ale mało kiedy dopowiada się, że mimo to emisje w tym kraju pobiły rekord w UE i niestety rosną...

Mało kto wie też, że pomysł handlu emisjami typu „cap and trade” jest amerykański, ale giełda (którą na początku XXI w. pomagał finansowo uruchomić ówczesny senator Chicago Barack Obama) poniosła rychłe fiasko. Wada polegała na dobrowolnym udziale najambitniejszych światowych firm w ramach CSR, czyli społecznej odpowiedzialności biznesu. Komisja Europejska skopiowała rozwiązania, wprowadzając przymus uczestnictwa dla kolejnych gałęzi przemysłu i Brukseli udało się w 2003 r. wdrożyć dyrektywę o pierwszym takim i jedynym na świecie systemie handlu CO2.

O ile zdrożeje dwutlenek?
Tona tego gazu, który wydychają (na razie za darmo) wszystkie zwierzęta a pochłaniają rośliny, obecnie kosztuje w ETS ok. 5 euro, ale ponieważ system nie działa tak, jak chcieliby eurokraci, co rusz proponują administracyjne podwyżki. Ostatnio hasłem „30 euro za tonę” wsławił się Emmanuel Macron, nowy prezydent Francji (przypadkiem nie ma ona żadnego problemu z emisjami, lecz z nadmiernym udziałem energetyki jądrowej).

Tak czy inaczej świadectwa podrożeją, bo w ciągle zaostrzane prawodawstwo ETS wpisano z góry mechanizm redukowania ilości świadectw na rynku. Na początku tego roku większość złożona z Zielonych i socjalistów w Parlamencie Europejskim podniosła tempo tej redukcji z dzisiejszych 1,74 proc. do 2,2 proc. rocznie. Apetyty euroklimatystów były większe, ale obrońcom węgla i konkurencyjności przemysłu w UE udało się „utargować” 0,2 proc. To jednak tylko część redukcji, bo mianowicie po kryzysie światowym w 2008 r. emisje samorzutnie zmniejszyły się „ponad plan” i powstała nadwyżka, którą Unia ocenia do kilkaset milionów ton CO2 i postanowiła sztucznie skasować poza aukcjami. Zadekretowano, że tempo kasowania od 2019 do 2023 roku ma ulec podwojeniu z 12 do 24 proc. rocznie.

Polski Komitet Energii Elektrycznej oszacował, że średnioroczny wzrost cen emisji w ETS wyniesie aż 26 proc. i już w 2020 r. wyniesie 15 euro, a w 2030 r. 35 euro (siedmiokrotnie drożej niż dziś).

Oszustwa na miliardy euro
Dla gospodarki, zwłaszcza tej, która nie może obejść się bez sporych wolumenów energii elektrycznej i ciepła, oznacza to wyrok na światowych rynkach, ponieważ nikt poza Unią Europejską nie stosuje tak drakońskich przepisów.

Carbon leakage, czyli ucieczka branż przemysłowych jak hutnictwo stali, cementownie, przemysł chemiczny do innych miejsc globu, która pozwalają na tańszą produkcję, jest jednak tylko jednym z licznych unijnych kłopotów skojarzonych z ETS. Opinię publiczną w UE wzburzyły w 2009 r. informacje Europolu o tym, że rośnie skala oszustw podatkowych (które w niektórych krajach mogą sięgać 90 proc. wartości wymienianych emisji). W 2010 r. podano, że tylko przez ostatnie dwa lata przestępcy zarobili na ETS ponad 7 mld euro. W tym samym roku Komisja Europejska zaczęła zwalczać proceder uruchamiania za granicą fabryk produkujących gaz cieplarniany tylko w celu ich likwidacji i otrzymania dzięki temu pakietów uprawnień emisyjnych o wielkiej wartości. W 2012 r. kilkunastu pracowników Deutsche Bank aresztowano za oszustwa na ETS, a sam wiceprezes zarobić miał na szwindlach z emisją dwutlenku węgla kilkaset milionów euro.

Tu chociaż zyski są jasne. A kto traci najwięcej? Walcząca z dekarbonizacją polska europosłanka Jadwiga Wiśniewska po ostatnich decyzjach PE nie miała złudzeń.

- Stanowisko przyjęte przez Parlament Europejski zwiększa narażenie ludności na ubóstwo energetyczne. Będzie to szczególnie mocno odczuwalne w Polsce, której gospodarka charakteryzuje się wyjątkowo dużym udziałem węgla w produkcji energii – oceniła.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Punkty konsultacyjne PGG? Pracownicy chętnie z nich korzystają

W działających w kopalniach Polskiej Grupy Górniczej Punktach Konsultacyjnych  pracownicy mogą uzyskać informacje dotyczące dostępnych instrumentów osłonowych oraz możliwości skorzystania z nich. To miejsca, w których można zapytać m.in. o urlopy górnicze, urlopy dla pracowników przeróbki mechanicznej węgla, jednorazowe odprawy pieniężne, zasady składania wniosków, wymagane dokumenty, uprawnienia emerytalne, staż pracy oraz kwestie związane z procedurami prowadzonymi przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Już po spotkaniu na temat zwałowiska przy szybie Leon IV. Co nowego w sprawie hałdy Szarlota?

W Rydułtowach odbyło się kolejne spotkanie dotyczące działań związanych z likwidacją zapożarowania zwałowiska przy szybie Leon IV. Chodzi o hałdę Szarlota.

Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa podsumuje kolejny rok działalności

8 czerwca 2026 roku w siedzibie Grupy Kapitałowej FASING S.A. odbędzie się Walne Zgromadzenie Przedstawicieli Członków Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. Spotkanie będzie okazją do podsumowania kolejnego roku działalności Izby, omówienia najważniejszych działań podejmowanych na rzecz zarówno producentów węgla, jaki i firm oraz instytucji działających w otoczeniu branży górniczej.

„Górnicy rzewnie płakali na kolędzie”. Poruszające słowa proboszcza z Bielszowic przed zamknięciem kopalni

Już 30 czerwca ruch Bielszowice KWK Ruda w Rudzie Śląskiej oficjalnie zakończy wydobycie, co dla lokalnej społeczności oznacza niewątpliwie koniec pewnej epoki. O łzach górników podczas kolędy, strachu małych przedsiębiorców o przetrwanie oraz pożegnalnej mszy świętej rozmawiamy z ks. Mariuszem Obałką, proboszczem bielszowickiej parafii.