Estonia: więcej ropy z łupków

fot: ARC

W poniedziałek 12 marca szef resortu skarbu Mikołaj Budzanowski spotkał się ministrem gospodarki Estonii Juhanem Partsem

fot: ARC

Głównym źródłem energii w Estonii jest lokalny surowiec - łupek roponośny, z którego można otrzymać i ropę, i energię elektryczną. Produkcja prądu jest wyjątkowo wysokoemisyjna, dlatego Estończycy produkują obecnie więcej ropy i przyspieszają rozbudowę OZE.

Estonia niedawno świętowała stulecie eksploatacji swoich łupków, z których początkowo otrzymywano ropę naftową, a z czasem zaczęto je spalać w celu otrzymania energii elektrycznej. Dzięki łupkom kraj od lat ma nadwyżkę produkcji zarówno ropy, jak i prądu, jest więc ich eksporterem. Na konkurencyjność energii elektrycznej z estońskich łupków duży wpływ mają wysokie ceny CO2.

- Wzrost kosztów emisji CO2 ma znaczący wpływ, ale z drugiej strony taki scenariusz był od dawna oczekiwany. Mogliśmy się na niego przygotować - powiedział PAP prezes Eesti Energia Hando Sutter. Państwowa Eesti Energia to największy wytwórca energii elektrycznej w krajach bałtyckich, oraz m.in. właściciel działającej w Polsce spółki Enefit, sprzedawcy energii elektrycznej i gazu dla przedsiębiorstw.

- Aktualnie zwiększyliśmy produkcję ropy, której ceny utrzymują się na wysokim poziomie. Przy takim podejściu efektywność całego procesu jest znacznie wyższa, uzyskujemy ponad 80 proc. energii, zgromadzonej w łupku, a emisyjność jest kilkakrotnie niższa niż przy tradycyjnym spalaniu tego surowca - podkreślił Sutter.

Prezes Eesti Energia zaznaczył jednocześnie, że generalnie w całej Europie, na Zachodzie, w Polsce, w Skandynawii i w krajach bałtyckich także, obserwujemy wzrost cen energii elektrycznej. W sytuacji wyższych cen energii na rynku, produkcja z łupków roponośnych pozostaje konkurencyjna - zaznaczył.

W ocenie Hando Suttera, za wzrostem rynkowych cen prądu stoi cały szereg przyczyn. - Głównym powodem jest oczywiście koszt emisji CO2, co powoduje, że wzrost cen energii zależy od regionu. Polska używa więcej paliw kopalnych, więc jest on większy. Ale np. w Skandynawii energia również zdrożała, ponieważ produkcja hydroelektrowni spadła z powodu niewielkich zapasów wody. I to też jest powód podwyżki w krajach bałtyckich, które importują energię ze Skandynawii - zaznaczył.

Wysokie koszty emisji mają też inne efekty, które obserwują Estończycy. - Widzimy znaczący wzrost importu energii z Rosji, spowodowany wyższymi cenami w naszym regionie. Jest to przykład nieuczciwej konkurencji, ponieważ produkcja w Rosji nie jest obciążona dodatkowymi kosztami, takimi jak CO2. Rosyjska energia płynie przez Finlandię i Litwę na inne rynki, w tym do pozostałych krajów bałtyckich oraz do Polski - podkreślił Hando Sutter. - Można powiedzieć, że wyższe ceny CO2 miały wspierać OZE, ale jednym z negatywnych efektów jest wzrost importu energii z Rosji. Na pewno nie taki był cel - zaznaczył prezes Eesti Energia.

Wysokie koszty emisji przyspieszą natomiast proces rozbudowy aktywów OZE estońskiej firmy. - W tym segmencie mamy duże ambicje. Już teraz dysponujemy lądowymi farmami wiatrowymi w Estonii i na Litwie. Nasze plany zakładają budowę kolejnych w krajach bałtyckich oraz dwóch farm morskich u wybrzeży Estonii. Ale OZE to także jednostki kogeneracyjne na biomasę - mamy dwie takie na Łotwie i jedną w Estonii. Na wszystkich rynkach, na których jesteśmy obecni stawiamy również na fotowoltaikę - podkreślił Sutter.

W obszarze OZE Estończycy interesują się także Polską i szukają tu możliwości rozbudowy aktywów odnawialnych. "Przede wszystkim chodzi o wiatraki na lądzie, ale analizujemy również polskie projekty fotowoltaiczne, gdyż w naszej ocenie jest tu duży popyt na instalacje fotowoltaiczne. Rozważamy także źródła kogeneracyjne na biomasę" - powiedział Sutter. Jak zaznaczył, w zainteresowaniu Eesti Energia są zarówno nowe projekty, jak i przejęcia istniejących. "Głównym kryterium jest możliwy zwrot z inwestycji" - zaznaczył.

Na 2019 r. polskie Ministerstwo Energii zapowiada m.in. kolejną dużą aukcję dla farm wiatrowych na lądzie. - Uważnie obserwujemy przygotowania. Jeżeli ocenimy, że mamy szanse w tej aukcji, to z pewnością rozważymy udział - ocenił Sutter.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.