Energetyka: Zbliżamy się do rekordów zapotrzebowania. Czy zapłacimy frycowe za lata zaniedbań?

fot: Krystian Krawczyk

W IV kwartale wyższą cenę miała tylko Malta - 56,6 euro za MWh. Dla porównania w Szwecji cena ta wynosiła 23 euro za MWh, na większości rynków krajowych była pomiędzy 40, a 50 euro

fot: Krystian Krawczyk

Polski rekord zapotrzebowania na prąd padł 18 stycznia i był spowodowany wysokimi mrozami. Tego dnia około 10.50 zapotrzebowanie sięgnęło 27 380 MW. Poprzedni rekord wyniósł 26 817 MW i został odnotowany 10 grudnia 2020 r. Jednak także już w ostatnie upalne dni byliśmy blisko tych wartości, a w tym roku lato znowu zapowiada się na niezwykle gorące.

Klimatyzator – to urządzenie, o którym w upalne lato marzy niemal każdy Polak. Kupujemy je na potęgę, bo mocno staniały i dzięki rozwojowi technologii można je w prosty sposób zamontować w każdym pomieszczeniu. Są one niestety „energożerne” i ta chwila chłodu w domowych czy biurowych pieleszach negatywnie wpływa na polską energetykę. Gdyby nie to, że mamy przestarzałe bloki w elektrowniach i mimo wielu inwestycji nadal przestarzałe sieci, duża sprzedaż energii mogłaby cieszyć. Obecnie jednak raczej wywołuje lęk przed poważną awarią.

Do tej pory, jak informują Polskie Sieci Elektroenergetyczne, w szczycie letnim rekordy sięgają około 24 000 MW. W energetyce znowu zrobi się gorąco. Taki rekord zapotrzebowania padł m.in. 26 czerwca 2019 r. Pierwszy odczyt podany przez PSE mówił o 23 700 MW. Jednak później operator podał, że i ten wynik został pobity i sięgnął 24 100 MW. Także w tym roku w majowe i czerwcowe upalne dni pobór energii zbliżał się do tych wartości, a konkretnie dobił do 23 800 MW.

PSE informują, że takie rekordy bijemy zazwyczaj w okolicach godz. 13.15, czyli w najgorętszym momencie dnia, kiedy klimatyzatory i chłodnie pracują pełną parą.

Czy z powodu letnich upałów zagrożenie blackoutem jest wysokie? Może do niego dojść. Dodatkowo z pojawieniem się wysokich temperatur, a to zapowiadane jest na lipiec, rośnie jednak ryzyko awarii sieci, które zaczynają się przegrzewać.

Rafał Gawin, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, w ubiegłym tygodniu w rozmowie z TOK FM uspokajał, że ostatnia awaria w elektrowni w Bełchatowie i wcześniejsza w należących do PSE stacjach elektroenergetycznych w Rogowcu, kiedy utraciliśmy 3 640 MW mocy, pokazały, że jesteśmy przygotowani na krytyczne sytuacje.

– Skoro wtedy nie mieliśmy przerw w dostawie energii elektrycznej, to i upały nie powinny się do tego przyczynić – mówił na antenie radia.

Dodał: – Spodziewałbym się raczej zagrożeń wynikających z gwałtownych zjawisk atmosferycznych, gdyż to zwykle one przyczyniają się do awarii sieci, ale są to raczej zjawiska, które trwają niedługo, podobnie jak i skutki ich usuwania.

Warto też pamiętać, że stare bloki węglowe do chłodzenia używają wód z rzek. W 2015 r. przez upały, susze i związany z tym niski stan wód część elektrowni mocno ograniczyła swoje moce. W efekcie doszło do luki w systemie i wprowadzono po raz pierwszy od 30 lat tzw. stopnie zasilania, czyli ograniczenie dostaw energii dla przemysłu. Póki co wody nie brakuje, ale to może się szybko zmienić.

Z pomocą rusza nam fotowoltaika, która ma coraz większe znaczenie dla krajowego systemu energetycznego, ale nie jest to stabilne źródło, dlatego trzeba szukać innych możliwości. URE podaje, że do 2034 r. firmy energetyczne planują oddać do eksploatacji łącznie ponad 14,2 GW nowych mocy wytwórczych, z czego najwięcej stanowić mają morskie farmy wiatrowe (4,8 GW), bloki gazowe (4,4 GW) i fotowoltaika (2,8 GW). W tym samym czasie wycofane z eksploatacji zostaną bloki o łącznej mocy 18,8 GW. To te oparte głównie na węglu kamiennym (12,8 MW) i brunatnym (5,3 MW).

Warto pamiętać o tym, co w sierpniu 2019 r. wydarzyło się w Wielkiej Brytanii. Nastąpił tam częściowy blackout spowodowany niemal jednoczesnym odłączeniem od sieci elektrowni gazowej Little Barford i morskiej farmy wiatrowej Hornsea. National Grid, brytyjski operator sieci przesyłowej, zmuszony był późnym popołudniem ograniczyć dostawy energii elektrycznej do odbiorców. Po około półtorej godziny udało się opanować sytuację.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Inflacja do końca roku pozostanie w przedziale 3,0-3,5 proc.

Wskaźniki inflacji CPI i bazowej do końca 2026 r. powinny utrzymywać się w przedziale 3,0-3,5 proc. rdr, a RPP prawdopodobnie odłoży decyzje o zmianach stóp procentowych do czasu większej klarowności perspektyw inflacji - ocenili ekonomiści Pekao po piątkowej publikacji danych GUS.

Polscy przewoźnicy zdominowali drogowy transport towarów w UE

Przewoźnicy z Polski odpowiadają za ponad 20 proc. drogowego transportu towarów w krajach Unii Europejskiej – wynika z danych Eurostatu opublikowanych w piątek, 31 lipca 2026 r. Przewożą najwięcej w całej UE.

Minister Grzegorz Wrona o JSW: Dyskusja z 83 związkami zawodowymi zaczyna być problemem

Wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona brał udział w posiedzeniu sejmowej komisji ds. energii, klimatu i aktywów państwowych, która była poświęcona aktualnej sytuacji Grupy Kapitałowej JSW. - Pozwalam sobie na takie pierwsze w życiu moje wystąpienie polityczne, ponieważ bardziej jestem znany z tego, że zajmuję się gospodarką, a nie polityką. Chcę powiedzieć jedno. Zanim posłowie będą nas krytykować, chciałbym również słyszeć w tej krytyce rozwiązania i pomoc - mówił podczas posiedzenia komisji.

Zabrze z dofinansowaniem 7,2 mln zł. Przebudowa ważnego skrzyżowania coraz bliżej

Miasto Zabrze otrzymało 7,2 mln zł z rezerwy subwencji Ministerstwa Infrastruktury na 2026 rok na rozbudowę układu drogowego w rejonie skrzyżowania ul. Tarnopolskiej i Składowej. To kluczowy krok w kierunku rozpoczęcia jednej z najbardziej oczekiwanych inwestycji w północnej części miasta, która ma znacząco poprawić bezpieczeństwo i płynność ruchu.