Energetyka pójdzie na giełdę
- W Tauronie i Enerdze zmiany mogły nastąpić szybciej, bo to spółki odległe od prywatyzacji.W ich przypadku w grę wchodzi debiut giełdowy dopiero w 2009 roku i oceniam, że raczej w drugiej połowie. Natomiast Enea i PGE są bardziej zaawansowane w przygotowaniach do debiutu w tym roku i byłoby czymś złym, gdybyśmy chcieli wymieniać zarządy, kiedy spółki są w połowie przeprawy. Nie wnikam, czy bardziej polityczny jest zarząd Enei czy PGE i czy członkowie zarządu Enei brali udział w konwencjach partii do niedawna rządzącej. Kurs jest prosty - zarządy muszą potwierdzić się biznesowo, czas komisarzy politycznych kończy się bezpowrotnie - odpowiedzial Jan Bury na pytanie \"GP\": Dlaczego zmiany personalne zaczęły się od Taurona Polska Energia i Energi, a nie od takich firm jak Polska Grupa Energetyczna czy Enea?
- Zmiany musiały tam nastąpić, bo te firmy i całe grupy według przekazywanej mi wiedzy szarpane były konfliktami wewnętrznymi, w tym - jak w Tauronie - również w zarządzie i radzie. Poza tym te firmy mówiły, że jest świetnie, a jak schodziliśmy po informację w dół, na przykład do spółek parterowych Energi, to okazywało się, że jednej zagraża utrata płynności, inna ma wielomilionowe straty. Poza tym zaczęły się donosy, pojawiły się informacje o lawinowym narastaniu umów outsourcingowych i okazało się, że wśród usługodawców spółek Skarbu Państwa, nie tylko energetycznych, powtarzają się te same dwie, trzy firmy – czytamy w „Gazecie Prawnej”.