Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 161.99 USD (+0.07%)

Srebro

85.27 USD (-0.13%)

Ropa naftowa

93.72 USD (+3.30%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.43%)

Miedź

5.89 USD (+0.02%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 161.99 USD (+0.07%)

Srebro

85.27 USD (-0.13%)

Ropa naftowa

93.72 USD (+3.30%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.43%)

Miedź

5.89 USD (+0.02%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Energetyka: pakiet z krzyżykiem na węglu

fot: Krystian Krawczyk

Pakiet Zimowy KE stawia krzyżyk na polskim rynku mocy. Dlaczego? Bo zapisano w nim maczkiem, że najwyższa dopuszczalna emisja dwutlneku węgla nie może przekroczyć w przeliczeniu na kilowatogodzinę wytworzonej elektryczności 550 gramów. Problem w tym, że na świecie nie ma ani jednego bloku (na węgiel i dowolne paliwo stałe), który mógłby sprostać tej normie

fot: Krystian Krawczyk

Jak pomóc krajowym systemom energetycznym państw UE tak, żeby niektóre nie mogły pomóc same sobie? Trzeba ogłosić Pakiet Zimowy… (czyli Clean Energy for All Europeans legislative proposals – propozycje przepisów na rzecz Czystej Energii dla Wszystkich Europejczyków), który Komisja Europejska ujawniła w listopadzie 2016 r.

Polska energetyka i politycy kształtujący rodzimą strategię energetyczną na początku nie mogli uwierzyć własnym oczom. Potem sprawdzali, czy na pewno rozumieją tekst. Wszak Miguel Arias Cañete na oficjalnej prezentacji Pakietu w Brukseli powiedział, że KE jest z siebie dumna i zapewnił, że każde państwo członkowskie może swobodnie kształtować swoją politykę energetyczną. Chodzi o to, by finalnie sprostało wymogom unijnym...

W styczniu tego roku w Sejmie na posiedzeniu parlamentarnej Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa opinia o projekcie KE była już bardzo wyraźna: - Pakiet spadł na nas jak grom z jasnego nieba. Nie wynika to z naszych zaniedbań. Prowadzimy pewne inwestycje i stajemy się silniejsi, a tu nagle z drugiej strony ktoś próbuje nas ograniczać – mówił sekretarz stanu w Ministerstwie Energii Grzegorz Tobiszowski i ujawnił, że „jest to dokument trudno strawialny i bardzo obszerny – 1600 stron”.

Tysiące stron dla Europejczyka...
W rzeczywistości – licząc razem z załącznikami – sprokurowany przez KE Pakiet liczy aż ok. 4 tys. stron i nic dziwnego, że liczni polscy komentatorzy zaczęli stawiać retoryczne pytanie o sens twórczości legislacyjnej „dla wszystkich Europejczyków”, której żaden nie przeczyta w całości.

Inni zauważają, że w szaleństwie jest metoda: w gąszczu proponowanych zmian konkretne cele maskują się i rozwadniają, osłabiając oburzenie i opór. Paradoksalnie Polska zgadza się z większością postulatów, gdy mowa o maksymalizowaniu efektywności energetycznej i redukcji zanieczyszczeń.

Diabeł tkwi oczywiście w szczegółach, z których dwa mogą kosztować życie nasz system oparty w większości na prądzie elektrycznym i cieple z węgla. Pierwsza ze zmian ma wymusić znaczące drożenie świadectw energetycznych w europejskim systemie ETS (czyli ceny, którą przemysł zapłaci za tonę wyemitowanego przy produkcji energii dwutlenku węgla). Druga oznacza ni mniej, ni więcej… zamykanie elektrowni opalanych węglem, bo będą nieopłacalne w pseudorynkowym pojedynku z dotowanymi OZE (m.in. wg unijnych norm krajowy system musi przyjmować ich prąd w pierwszej kolejności). Dla kraju, w którym o wymianę krzyczą 40-letnie bloki energetyczne, a deficyt w podaży prądu wynieść może za parę lat ok. 7 GW mocy (piątą część całego zapotrzebowania), oznaczałoby to masowy blackout i gospodarcze samobójstwo (likwidację ponad 80 proc. polskiej energetyki opartej na węglu).

Wyrwać koło tonącemu?
Ratunkiem ostatniej chwili, miał być tzw. rynek mocy, czyli oryginalny (acz wzorowany na brytyjskim) państwowy system aukcji finansujących budowę nowoczesnych bloków konwencjonalnych. Przyciągnąłby inwestorów, którym trzeba do budowy elektrowni nawet 10 lat i stabilnych przewidywań finansowych.

Niestety Pakiet Zimowy KE stawia krzyżyk na polskim rynku mocy. Dlaczego? Bo zapisano w nim maczkiem, że najwyższa dopuszczalna emisja dwutlneku węgla nie może przekroczyć w przeliczeniu na kilowatogodzinę wytworzonej elektryczności 550 gramów. Problem w tym, że na świecie nie ma ani jednego bloku (na węgiel i dowolne paliwo stałe), który mógłby sprostać tej normie. O niemożności tej decyduje fizyka…

- W Unii Europejskiej staramy się walczyć z takim sposobem patrzenia na energetykę, że tylko zielona energia jest innowacyjna, a czarna - węglowa nie. To jest nieprawdziwa teza – ocenił wiceminister energii Michał Kurtyka. - Uważamy, że limit 550 g jest limitem zaporowym, który de facto nie pozwala na podnoszenie efektywności funkcjonowania energetyki węglowej, tylko eliminuje ją w sposób arbitralny – powiedział.

Liczono na negocjacje, ale wiosną Parlament Europejski głosami deputowanych z socjalistyczno-lewicowo-zielonej większości rozwiał nadzieje, prowokacyjnie opowiadając się za zaostrzeniem normy do… 450 g. Taki poziom KE przewidziała zresztą w Pakiecie jako warunek otrzymywania tzw. darmowych świadectw przez energetykę po 2020 r.

Polityczno-lobbystyczne układy
Realistyczny komentarz (z lękiem, za to bez złudzeń) zaprezentował na swym blogu prof. Konrad Świrski, badacz transformacji energetycznej.

- Z punktu widzenia europejskich lobbystów polska racja stanu jest ślepa na nowe trendy. Obawiam się, że nawet przy pewnej zmianie polskich założeń i przykładowo - odblokowaniu energetyki wiatrowej w kolejnej dekadzie oraz racjonalnej propozycji zmniejszania udziału węgla w energy mix - i tak będzie to w obecnych, polityczno-lobbystycznych układach Parlamentu Europejskiego uznane jako niewystarczające i w końcu padnie śmiertelna propozycja dla polskiej energetyki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.