Energetyka atomowa będzie konkurencją dla węglowej
Efekty rozważań prof. Żmijewskiego opisuje \"Gazeta Prawna\".
Istotą prac wykonanych przez prof. Krzysztofa Żmijewskiego, we współpracy z Instytutem na rzecz Ekorozwoju, kierowanym przez dr. Andrzeja Kassenberga, było wykazanie, że polską energetykę da się długofalowo rozwijać zgodnie z celami polskiej polityki klimatycznej i europejskim pakietem klimatyczno-energetycznym 3 x 20 (czyli że możliwe jest m.in. osiągnięcie - licząc od 1988 roku do 2020 roku - redukcji emisji dwutlenku węgla (CO2) o 40 proc. i 20 proc. mniej niż w 2005 roku). Jednocześnie autorzy starali się utrzymać we wszystkich scenariuszach udział energetyki odnawialnej na poziomie minimum 20 proc., bo tyle wychodzi dla elektroenergetyki przy przyjęciu udziału energii odnawialnej w bilansie końcowym energii na poziomie 15 proc.
Analiza została przeprowadzona w cenach stałych z 2005 roku, przy założeniu wzrostu popytu na energię 2,7 proc. rocznie, a dane do niej mają charakter ekspercki i zostały m.in. uzyskane z niedostępnych publicznie biznesplanów firm energetycznych. Natomiast podstawowym parametrem modelującym kolejne scenariusze jest wzrost na skutek inwestycji i spadek na skutek dekapitalizacji mocy wytwórczych w poszczególnych grupach wytwarzania energii, bez technologii, których poziom rozwoju - zdaniem prof. Krzysztofa Żmijewskiego - nie daje możliwości ich istotnego zastosowania w latach 2008-2020 (elektrownie geotermalne, falowe, przypływowe, fotovoltaika). Wysoko sprawna energetyka węglowa pojawia się w 2014 roku, jądrowa (dosyć optymistycznie) od 2020 roku.
Siedem scenariuszy rozwoju
- Mamy siedem scenariuszy. Pierwszy to zrównoważony - próba zrównoważenia wszystkich możliwości technologicznych. Tu jest włożone wszystko. Od węgla przez gaz, atom, po import energii. Okazuje się to jednak nieracjonalne, bo od 2020 roku pojawia się trwała nadprodukcja energii, do której wyeksportowania należałoby zrealizować poważne transgraniczne inwestycje przesyłowe - mówi prof. Krzysztof Żmijewski i dodaje, że to wariant będący ostrzeżeniem przed konsekwencjami braku spójnej polityki inwestycyjnej, która skutkowałaby nową falą kosztów osieroconych.
Ten scenariusz posłużył jednak jako punkt wyjścia do modelowania następnych, poprzez dodawanie i odejmowanie mocy z kolejnych technologii, ale tak, żeby udział energii elektrycznej ze źródeł odnawianych nie spadł poniżej 20 proc. W efekcie okazało się, że z technologicznego punktu widzenia możliwe jest osiągniecie celów pakietu klimatyczno-energetycznego w każdym z rozpatrywanych wariantów, ale oczywiście z różnymi skutkami i przy zróżnicowanej ocenie realizmu kolejnych scenariuszy.
- W scenariuszu rozwoju energetyki atomowej wyszedł bardzo ciekawy wynik, bo okazało się, że trzeba eliminować energetykę węglową. Węgiel i atom są konkurencyjne, a nie jak wszyscy twierdzą, że atom i źródła odnawialne. Na dodatek w tym scenariuszu, żeby zbilansować po 2020 roku potrzeby energetyczne, trzeba przejściowo rozwinąć bardzo duży import, bo po 500 MW rocznie - mówi prof. Krzysztof Żmijewski.
Dla zwolenników energii odnawialnej też jest dobra informacja, bo technologicznie okazuje się możliwe uzyskanie w 2020 roku nawet 35 proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych w bilansie energetycznym Polski.
Tyle że wymagałoby to m.in. budowy przez wiele lat co roku biogazowni o mocy 400 MW, co obecnie jest trudne do wyobrażenia. I tak w tym, jak i w innym przypadku, pozostaje do odrębnej oceny kwestia skutków społeczno-gospodarczych wyboru danej opcji, czym w raporcie autorzy się nie zajmują.
- Pokazujemy, co jest możliwe technicznie. A co wybrać? To jest właśnie kwestia decyzji politycznych, bo za wybór będziemy musieli zapłacić problemami społecznymi i ekonomicznymi, jakie wybrany scenariusz wygeneruje. Można na przykład rozwijać energetykę bez węgla brunatnego, ale co z ludźmi, którzy przy tym pracują? - mówi prof. Krzysztof Żmijewski.
Atom hamuje wzrost cen
Dla każdego ze scenariuszy zostały też opracowane symulacje długookresowych hurtowych cen energii (w zależności od ceny uprawnień do emisji CO2 na poziomach: 0, 39, 69 i 118 euro za uprawnienie do emisji 1 tony CO2.
- Cena 39 euro podawana jest przez Komisję Europejską, ale KE nie potrafi powiedzieć, skąd to się wzięło. Podobno to wartość zapewniająca opłacalność inwestycji w instalacje wychwytywania i składowania CO2. Natomiast 69 euro to wielkość, przy której opłaca się funkcjonowanie energetyki odnawialnej. Zatem jeśli tak, to jest to jakiś substytut prawa do emisji CO2 - uważa prof. Krzysztof Żmijewski.
W każdym ze scenariuszy ceny hurtowe energii rosną. Przy cenie 39 euro za uprawnienie do emisji 1 tony CO2 najdroższe okazują się scenariusze zakładające rozwój elektroenergetyki bez przyłączania nowych źródeł gazowych i bez inwestycji w energetykę atomową. W obydwu przypadkach ceny hurtowe rosną: sięgają, a potem przekraczają 400 zł za 1 MWh (przypominamy, że na 2009 r. przewidywane są ceny rzędu 220-230 zł za 1 MWh).
Również przy cenie 39 euro za uprawnienie do emisji 1 tony CO2 atrakcyjne cenowo są warianty rozwoju energetyki bez węgla brunatnego, co oznaczałoby zahamowanie inwestycji po wybudowaniu Bełchatowa II, przy maksymalizacji produkcji energii ze źródeł odnawialnych i przy rozwoju energetyki jądrowej. W każdym z tych przypadków ceny nie przekraczają 400 zł za 1 MWh, a w wariancie rozwoju energetyki jądrowej po 2020 roku zaczynają nawet spadać. Profesor Krzysztof Żmijewski podchodzi jednak ostrożnie do wyników prognoz przekraczających 2020 rok.
- Moim zdaniem, optymalny jest ten wariant, gdzie staramy się do maksimum wykorzystać potencjał efektywności energetycznej, bo on do 2020 roku jest najtańszy. Mówienie o cenach po 2020 roku to w przypadku cen inwestycyjnych wróżenie z fusów - twierdzi prof. Żmijewski.