Elektrownie: co wyniknie z realizacji dyrektywy IED?
fot: Krystian Krawczyk
Przez kilka dni w Zakopanem będą dyskutować o rynku energetycznym
fot: Krystian Krawczyk
Czy polskie elektrownie i elektrociepłownie węglowe poradzą sobie z nowymi zaostrzonymi normami emisji zanieczyszczeń, które od 1 stycznia 2016 r. wejdą w życie wraz z unijną dyrektywą IED?
Dyrektywa o emisjach przemysłowych (Industral Emissions Directive) obejmuje obiekty spalania o mocy równej lub większej od 50 MW w zakresie pyłów oraz tlenków azotu i siarki, których dopuszczalne poziomy emisji zostaną znacznie ograniczone przez wymuszenie tzw. BAT, czyli Best Available Techniques - najlepszych dostępnych rozwiązań technologicznych. Normowane zaczną być też takie zanieczyszczenia, które obecnie badano rzadko i nieobowiązkowo, jak np. emisja związków zawierających rtęć.
Zdaniem Leszka Juchniewicza, doradcy z organizacji Pracodawcy RP, Polski nie stać na szybkie i masowe dostosowanie istniejących jednostek energetycznych do BAT, ponieważ groziłoby to bezpieczeństwu całego naszego systemu. - Mogłoby to doprowadzić do przerw w dostawach energii, a przez to mieć negatywny wpływ na gospodarkę w skali całego kraju - ocenił ekspert na łamach dziennika Rzeczpospolita.
Energetykę zawodową czeka w związku z IED ogromny wysiłek inwestycyjny, ale - jak podkreślają producenci energii - nie poradzimy sobie bez okresów przejściowych. Zdaniem wytwórców energii należy uchronić konsumentów w Polsce przed nadmiernymi kosztami dostosowania systemu do unijnej polityki klimatycznej a polską gospodarkę - przed utratą konkurencyjności z tego powodu.