Eksperci: Zastrzeżenia elektrowni atomowej do Skanled to gra gospodarcza

Techniczne zastrzeżenia do przebiegu rurociągu Skanled, którym norweski gaz ma w przyszłości dotrzeć poprzez Bałtyk do Polski, jakie zgłosiła jedna ze szwedzkich elektrowni atomowych Ringhals, mogą być grą gospodarczą - uważają eksperci.

Właściciel elektrowni atomowej Ringhals (75 proc. udziałów ma szwedzki Vattenfall, a 25 proc. niemiecki E.ON) ma zastrzeżenia do budowy gazociągu Skanled, którym norweski gaz ma w przyszłości dotrzeć poprzez Bałtyk do Polski. Prace projektowe mają ruszyć w kwietniu. Ringhals obawia się o zablokowanie podwodnych wlotów wody morskiej używanej do chłodzenia reaktorów, możliwość wycieku gazu i jego eksplozji, ewentualnych wstrząsów gruntu w jego wyniku.

Według jednego z ekspertów, dobrze znających projekt Skanled, przy analizowaniu przebiegu rurociągu strona polska wiedziała o tym, że na szwedzkim wybrzeżu są dwie \"wrażliwe\" elektrownie atomowe. - Tam rzeczywiście jedyny problem techniczny, o który może chodzić, to chłodzenie wodą morską - powiedział PAP ekspert zastrzegający sobie anonimowość.

- Ten techniczny problem może być realny, choć to taka sytuacja, jakby ktoś protestował, bo pod domem rozkopują mu trawnik - wiadomo, że za chwilę będą musieli ten trawnik na nowo posiać - porównał.

Ekspert przypomniał, że w kwietniu miały się zacząć prace projektowe rurociągu i w związku z tym terminem uaktywnili się wszyscy, którzy próbują coś na tej inwestycji ugrać. - Ta inwestycja i tak powstanie, bo w sprawę zaangażowanych jest 18 firm, z czego kilka już zdeklarowało swój udział. Więc każdy zgłasza problemy, które przy okazji można z tej inwestycji sfinansować - ocenił.

- Jeśli byłoby jeszcze tak, że elektrownia w perspektywie jakiegoś okresu i tak musiałaby zmodernizować, czy zmienić system chłodzenia, to jest to doskonała okazja, by tego dokonać - z cudzych pieniędzy. Widzę w tym raczej gospodarczy wątek, a nie próbę zablokowania całej inwestycji przez kogoś - powiedział.

- Nie przejmowałbym się specjalnie tymi zastrzeżeniami, chyba, że są one w jakiś sposób celowo prowokowane - dodał.

Rzecznik Państwowej Agencji Atomistyki Stanisław Latek powiedział, że każda z elektrowni ma wokół swego terenu pewną strefę bezpieczeństwa i gdyby rzeczywiście rurociąg miał przez nią przechodzić, elektrownia może zgłosić zastrzeżenia.

Wyjaśnił, że wiele elektrowni atomowych korzysta z wody morskiej do chłodzenia. Wloty tych urządzeń są zabezpieczane, np. przed wciągnięciem ryb czy zwierząt morskich. Woda morska używana jest w trzecim, otwartym obiegu chłodzenia.

W jego ocenie, sam gazociąg nie powinien pogorszyć bezpieczeństwa elektrowni, zarówno podczas układania, jak i eksploatacji.

Według jednego z niezależnych ekspertów związanych z przemysłem gazowym, cała koncepcja Skanledu, pozwalając na zaopatrzenie zachodniej części Szwecji, daje też możliwość produkcji z gazu energii elektrycznej - np. w kogeneracji. To oznaczałoby konkurencję dla tej elektrowni atomowej na rynku energetycznym. \"Odczytuję tę informację raczej jako grę dwóch graczy na rynku, gdzie jeden chce wejść w sferę interesów drugiego\" - powiedział PAP ekspert, także zastrzegając sobie anonimowość.

- Zaskoczyła mnie ta informacja, bo przy elektrowni atomowej przewidziane są różne scenariusze bezpieczeństwa, ale czy akurat gazociąg może jej zagrozić, to wydaje mi się naciągane. Moim zdaniem, raczej jest to gra o wpływy i interesy i jeśli można im zaszkodzić, to dlaczego nie - ocenił.

Przypomniał, że ostateczne decyzje cały czas nie zapadły i inne firmy działają, by opóźnić lub doprowadzić do rezygnacji z tego projektu. - W mikroskali przypomina to, co dzieje się z Nord Stream - by opóźnić i utrudnić działanie. Tyle, że w mojej ocenie Nord Stream, bez względu na wszystko, prędzej czy później powstanie, a Skanled może się o te kolejne problemy potknąć - dodał. - Wszystko zależy od przekonania inwestorów; jeśli ono będzie, to nie sądzę, żeby ta inwestycja mogła się potknąć - zaznaczył.

Jednym z zaangażowanych w Skanled jest niemiecki E.ON, który ma też 25 proc. udziałów w elektrowni atomowej Ringhals i jest partnerem przy budowie Nord Stream. Może są to działania związane z tymi mniejszościowymi udziałami lub tarciami wewnątrz firm po przejęciu przez E.ON szwedzkiego Sydkraft - uważają eksperci, z którymi rozmawiała PAP.

Rzecznik PGNiG Joanna Zakrzewska powiedziała PAP, że nie chce komentować tych konkretnych zastrzeżeń Ringhals. Przypomniała, że głównym partnerem przy powstawaniu Skanledu jest firma Gasco i to ona koordynuje wszelkie prace.

- W tej chwili trwa analiza techniczno-środowiskowa, którą prowadzi Gasco. My czekamy na jej wyniki, poznamy je za kilka miesięcy. Nie ma tu konkretnej daty, ale mają one być przedstawione wszystkim członkom konsorcjum. Jest w nim również wiele firm skandynawskich, więc nie sądzę, by te wszystkie sprawy nie były brane pod uwagę - powiedziała.

Spółka Swedegas AB - inwestor Skanled, jest własnością międzynarodowego konsorcjum 18 firm, w skład którego wchodzi również Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo i firmy z Norwegii, Danii, Szwecji i Niemiec. Prace projektowe mają się rozpocząć w kwietniu. Zakończenie budowy planowane jest na 2012 r.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Tusk: Przyspieszymy realizację kluczowych inwestycji infrastrukturalnych

Radykalne przyspieszenie przygotowania i realizacji strategicznych inwestycji infrastrukturalnych, które mają znaczenie dla obronności, bezpieczeństwa i gospodarki Polski - zapowiedział we wtorek przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk.

Gliwice likwidują „tykającą bombę”. Po 8 latach rusza usuwanie nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych

Miasto Gliwice rozpoczyna likwidację nielegalnego składowiska 1,5 tys. ton odpadów niebezpiecznych, które od ośmiu lat zalegają w hali magazynowej przy ul. Dojazdowej w Ligocie Zabrskiej. - Miasto pozyskało 99 procent dofinansowania z NFOŚiGW i ogłosiło przetarg na usunięcie oraz unieszkodliwienie odpadów – poinformowała we wtorek, 18 sierpnia 2026 r. Katarzyna Kuczyńska-Budka, prezydentka Gliwic.

Fitch nie zmieni ratingu Polski

W piątek Fitch prawdopodobnie nie zmieni ratingu Polski; wciąż nie jest znany kształt przyszłorocznego budżetu i zakładana przez resort finansów trajektoria długu w kolejnych latach - ocenia główna ekonomistka na Polskę w Raiffeisen Bank International Dorota Strauch.

Wojciech Balczun o tym, co obecny rząd zastał w JSW po poprzednikach: „Upolitycznione zarządzanie i niekontrolowany wzrost kosztów”

Sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, a zwłaszcza ostatnia decyzja ministra energii, który ostatecznie odmówił zwrotu składki solidarnościowej pobranej od spółki za rządów Mateusza Morawieckiego, budzi ogromne emocje. Do jednego z komentarzy postu portalu Silesia24 osobiście odniósł się Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych.