Ekopolityka: zmiany w ETS nie dla polskiej gospodarki

fot: ARC

Z danych Komisji Europejskiej wynika, iż do Austrii docierało aż o 30 proc. mniej gazu, o 24 proc. mniej do Włoch i o 8 proc. do Polski - podkreśla europoseł Marcinkiewicz

fot: ARC

- Niezwykle kosztowna polityka klimatyczna Unii Europejskiej idzie pod prąd globalnym trendom. Na świecie produkuje się dziś ponad 6 mld ton węgla, z czego na kraje UE przypada zaledwie kilka procent. To potwierdza fakt, że energia z węgla jest tania i przewidywalna - powiedział we wtorek (18 września) w Brukseli podczas już 18. Okrągłego Stołu ds. Węgla eurodeputowany Bogdan Marcinkiewicz.

Zdaniem śląskiego posła prawdziwy problem stanowi obecnie cena uprawnień do emisji, która jest aktualnie na bardzo niskim poziomie jak i chęć wprowadzenia zmian w funkcjonowaniu systemu ETS (Europejski System Handlu Emisjami). Zmiana zasad w trakcie ich obowiązywania jest niezgodna z praktyką stanowienia prawa oraz bezpieczeństwa gospodarczego.

- Podstawowym założeniem programu ma być obniżenie ilości gazów cieplarnianych wypuszczanych do atmosfery. Mechanizm miał zachęcić firmy do burzenia dymiących kominów. Wysokie koszty uprawnień miały zmusić producentów do inwestowania w czystą energię. W zamian za to firmy mogłyby odsprzedawać posiadane prawa - tłumaczył Marcinkiewicz.

- Jednak jesienią ubiegłego roku mechanizm się zaciął. Cena uprawnień do emisji jednej tony CO2 zaczęła pikować, żeby w ostatnich tygodniach spaść poniżej 7 euro. Dodam tylko, żeby myśleć o inwestycjach proekologicznych, uprawnienia muszą kosztować minimum 15 euro. Jeżeli są tańsze, bardziej opłaca się kupować uprawnienia, niż inwestować - konkludował eurodeputowany.

Zachętą ze strony KE było to, że można było przenieść uprawnienia na kolejny okres rozliczeniowy ruszający 1 stycznia 2013 roku. Zrobił się problem, bo jak towaru jest zbyt wiele, to jego cena spada.

Zdaniem europosła medal ma jednak dwie strony. Z jednej ceny emisji spadły, co pozwala liczyć na mniejsze koszty działalności po 1 stycznia 2013 r., kiedy na wolnym rynku będą musieli kupić nawet połowę uprawnień. Z drugiej strony, jeśli jednak indeksy wystrzelą, koszty produkcji energii znacząco wzrosną.

Dlatego KE chce zmienić ilości uprawnień do emisji dostępnych na aukcjach. Politycy uważają, że ceny uprawnień do emisji są na zbyt niskim poziomie. Z tego też względu Komisja podjęła starania zmierzające do zmiany harmonogramu ich sprzedaży w trzecim okresie rozliczeniowym . Takie otoczenie sprawia, że banki nie rwą się do finansowania inwestycji. Niskie ceny uprawnień oraz nieprzewidywalność tego, jak będą się one kształtowały w dłuższej perspektywie, powodują, że rynek staje przed trudnym wyborem. Ten problem musi zostać jak najszybciej rozwiązany - zakończył Marcinkiewicz.

Warto przypomnieć, że celem wprowadzenia od 2004 r. europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji było obniżenie emisji gazów cieplarnianych w Unii po jak najniższych kosztach. Tymczasem Komisja Europejska przygotowuje plan, który skutkować ma wzrostem cen uprawnień. Konsultacje publiczne w sprawie przeglądu czasowych profili aukcyjnych Europejskiego Systemu Handlu Emisjami mają potrwać do 3 października. Warto chyba indywidualnie zabrać głos w prowadzonych konsultacjach, do czego namawiam.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Czy osoby, które odchodzą z górnictwa znajdą pracę? Ekspert: Jestem optymistą

Czy i w jakich branżach mogą znaleźć zatrudnienie osoby, które w najbliższych latach odejdą z górnictwa? Czy grożą nam społeczne problemy, które wywołała transformacja końca lat 90.? O tym w rozmowie z netTG.pl mówił prof. Robert Krzysztofik, geograf społeczno-ekonomiczny z Uniwersytetu Śląskiego.

Polska z jedną z najniższych długości życia zawodowego w UE

W 2025 r. osoba, która ukończyła w Polsce 15. rok życia, będzie obecna na rynku pracy przez 36 lat - wynika z danych przytoczonych przez Polski Instytut Ekonomiczny. To 7. najniższa długość życia zawodowego w Unii Europejskiej.

Prześwietlają węgiel dla JSW i łapią trucicieli. Czym zajmuje się to niezwykłe laboratorium?

Centralne Laboratorium Pomiarowo-Badawcze to jedno z największych specjalistycznych laboratoriów badawczych w Polsce. Funkcjonuje już od prawie 28 lat. Jego pracownicy każdego dnia obecni są w kopalniach, koksowniach, a często również w zakładach energetycznych. Wykonują pomiary środowiska pracy górników, zagrożeń naturalnych, opróbowania wysyłek węgla handlowego do odbiorców czy też badania próbek technologicznych wspomagających produkcję węgla i koksu.