Czy osoby, które odchodzą z górnictwa znajdą pracę? Ekspert: Jestem optymistą
Czy i w jakich branżach mogą znaleźć zatrudnienie osoby, które w najbliższych latach odejdą z górnictwa? Czy grożą nam społeczne problemy, które wywołała transformacja końca lat 90.? O tym w rozmowie z netTG.pl mówił prof. Robert Krzysztofik, geograf społeczno-ekonomiczny z Uniwersytetu Śląskiego.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
prof. Robert Krzysztofik, geograf społeczno-ekonomiczny
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Czy i w jakich branżach mogą znaleźć zatrudnienie osoby, które w najbliższych latach odejdą z górnictwa? Czy grożą nam społeczne problemy, które wywołała transformacja końca lat 90.? O tym w rozmowie z netTG.pl mówił prof. Robert Krzysztofik, geograf społeczno-ekonomiczny z Uniwersytetu Śląskiego.
Czy tej transformacji, która się dzieje w województwie śląskim od pewnego czasu, a nawet nabiera tempa, trzeba się bać?
Nie, myślę, że nie. Trzeba ją analizować, trzeba być uważnym, trzeba też nią mądrze kierować i szukać najlepszych rozwiązań po to, żeby to, co już się rozpoczęło przyniosło najlepsze efekty. Myślę, że generalnie tak się dzieje. Ale świat się na tyle zmienia i tyle jest zmiennych wokół nas, że musimy cały czas być uważnymi na to, co się dzieje w naszym regionie, również w kontekście tego, co ma miejsce w Polsce, w Europie i na świecie.
Któryś z ekspertów powiedział takie zdanie, że samej transformacji się nie trzeba bać, ale braku planu na nią warto się obawiać. Czy plan jest?
Plany są. Natomiast problem polega na tym, że czasami najlepsze plany w kontekście nowych zjawisk, które mają miejsce w przestrzeni globalnej lub regionalnej, mogą być albo niewystarczające, albo wręcz kierujące dobre rozwiązania w nie tę stronę, której oczekiwaliśmy na początku. Dlatego, tak jak wspomniałem na początku, musimy być uważni. Przede wszystkim należy też zwrócić uwagę na to, że zmieniają się w naszym regionie pewne okoliczności, które będą oddziaływać w najbliższej przyszłości. Musimy sobie odpowiedzieć, na ile te plany, które stworzyliśmy jakiś czas temu będą aktualne za 5, 10, 15 lat. Wiele tych zjawisk jest na tyle dynamicznych, że cały czas te najważniejsze założenia powinniśmy dopasowywać do tego, co będzie w najbliższej przyszłości. Proszę zwrócić uwagę, że jeszcze 15-20 lat temu bardzo martwiliśmy się, słusznie zresztą, o wysoki wskaźnik bezrobocia, które generowała transformacja w naszym regionie. Dzisiaj oczywiście też jesteśmy uważni na ten problem, ale z drugiej strony w większości miast został on już za nami. Nie mówię, że nie ma bezrobocia, bo wiele osób oczywiście boryka się z tym problemem. Natomiast w takiej skali, jaka miała miejsce na początku lat dwutysięcznych tego zjawiska nie doświadczamy. Bezrobocie oczywiście występuje w polityce każdego miasta jako problem istotny, natomiast już nie zawsze numer jeden i tak mocno wybrzmiewający, jak to miało miejsce jeszcze kilkanaście lat temu. Dziś w wielu miastach spogląda się z niepokojem również na inne kwestie.
Niektórzy mówią, że kryzys demograficzny nam pomaga w tym, żeby bezrobocia nie było. Czy już nie ma tej obawy, że powróci coś, co miało miejsce 15, 20, 30 lat temu, gdy była ta pierwsza transformacja, która jak huragan pod kątem społecznym przez region się przetoczyła? To już nam nie grozi?
Nie sądzę. Z tego względu, że tak jak pan redaktor słusznie zauważył, niewątpliwie pomógł nam bardzo ubytek liczby mieszkańców w województwie i migracje. Dziś ta emigracja z obszaru województwa śląskiego nieco spowolniła. Natomiast mamy inny problem z urodzeniami. Z tym, że liczba osób w tych pokoleniach najmłodszych cały czas nam maleje i tak zapewne będzie w najbliższej przyszłości. To jest tutaj też istotne, bo to zjawisko nabiera tempa w sposób bardzo dynamiczny może od kilku, kilkunastu lat. Za chwilę osoby młode będą wchodzić na rynek pracy w naszym województwie. No i skoro ich będzie mniej, to nawet przy redukcji części miejsc pracy, przynajmniej w teorii, powinno im być łatwiej tę pracę znaleźć. Tego zresztą doświadczaliśmy w ciągu ostatnich dziesięciu lat, kiedy bardzo wiele młodych osób już tych w wieku, kiedy podejmuje się tę pracę wyjechało z województwa śląskiego. Osobom, które zostały było niewątpliwie łatwiej odnaleźć się na naszym regionalnym rynku pracy. To jest oczywista sprawa. Ona ma drugie dno, bo tak naprawdę powinno nam przybywać mieszkańców i przybywać miejsc pracy w ślad za tym. Pozostaje nam patrzeć z innej perspektywy na rynek pracy. Niestety ubytek liczby ludności pomaga troszkę w łagodzeniu ewentualnych problemów na rynku pracy i szczególnie to będzie miało miejsce w ciągu najbliższych dwudziestu lat.
Ale gdyby tak szukać podobieństw do tego, co było trzydzieści lat temu - dzisiaj też górnicy biorą odprawy pieniężne. Znamy wiele takich trudnych historii ludzi, którzy 30 lat temu wzięli odprawy i nie skończyło się to dobrze. Czy dziś jest plan, żeby tego uniknąć?
Myślę, że programy społeczne są w tej chwili realizowane na różnym poziomie. To również rządowe zabiegi o to, żeby transformacja w wymiarze społecznym była łagodniejsza. Doświadczenia tamtych lat również pozwalają wyciągnąć wnioski. Oczywiście mogą się zdarzyć i takie przypadki, bo trudno decydować komukolwiek i jakiejkolwiek instytucji za często pojedyncze, indywidualne decyzje pojedynczych osób. Natomiast, jeśli chodzi o pewne możliwości realizacji siebie na rynku pracy, ale również wsparcia w zakresie odnalezienia się w nowych uwarunkowaniach są dużo łatwiejsze. Wtedy było trochę inaczej, bo tak naprawdę trudno było znaleźć te nowe miejsca pracy. Jeżeli my czynimy pewne zabiegi na polu społecznym o to, żeby komuś się polepszyło, to musimy wiedzieć dokąd to wszystko zmierza. Dzisiaj mamy o tyle łatwiej, że przynajmniej w naszym województwie są branże czy konkretne miejsca pracy, gdzie osoby odchodzące z pracy, a chcące dalej pracować powinny się odnaleźć. Wtedy mieliśmy dużo gorzej, bo szczerze mówiąc trudno było ukierunkować kogokolwiek gdziekolwiek. Redukcje miejsc pracy dotyczyły wszelkich branż, zwłaszcza w przemyśle przetwórczym, który również doświadczył negatywnych skutków transformacji. Dziś przynajmniej niektóre gałęzie przemysłu przetwórczego mogą zaoferować pracę wszystkim chętnym, którzy chcieliby dalej pracować. Natomiast myślę, że ważne jest, żeby tworzyć też pewne nowe możliwości i wzbogacać tę ofertę, dla osób, które będą odchodzić z górnictwa. Ważne jest także, o którym okresie tej najdawniejszej transformacji rozmawiamy. Dużo trudniej było już nawet tym osobom, które migrowały, nie odnajdując się na regionalnym rynku pracy w województwie śląskim. Dziś łatwiej po prostu wyjechać za granicę i ewentualnie tam, przynajmniej na jakiś czas, odnaleźć się zawodowo i wrócić. Wtedy nie było to takie proste. Dziś województwo śląskie oferuje, bądź co bądź, względnie zróżnicowaną ofertę, jeśli chodzi o miejsca pracy. Mogą być i pewnie są dyskusyjne jeśli chodzi o zarobki, kwestię, czym miałyby się zająć osoby zwalniane z górnictwa. Nie zawsze jest to zmiana jeden do jednego. Na to nie zawsze można liczyć i to może być tym, co najbardziej frapuje przynajmniej część osób, które odchodzą z branży górniczej.
Mówi się, że właśnie branża górnicza i górnicy to jest taka grupa, która pracę znajdzie, bo to są w dużej mierze fachowcy. Jeśli dołączą też ludzie np. z branży automotive, gdzie też są redukcje, to ten śląski rynek pracy pomieści wszystkich?
W tym momencie jeszcze tak, bo mówimy o tym co się teraz dzieje. Oczywiście tej przyszłości, bardzo dokładnej, jeśli chodzi o strukturę gospodarczą regionu nie znamy. Oczywiście jest dostrzegalny kryzys w branży samochodowej. Rzeczywiście trudniej zapewne dziś znaleźć nowe miejsca pracy w wielu zakładach, w których być może koncerny myślą bardziej o redukcji niż o zatrudnianiu nowych osób. Jeśli przykładalibyśmy taką relację: zmiana miejsca pracy w branży górniczej do pracy nowej w branży automotive, to rzeczywiście jest dużo trudniej niż chociażby 5 czy 10 lat temu. Na pewno branża samochodowa nie powinna być jednak tą jedną, która jest brana pod uwagę. Mamy cały sektor usług. Tak jak pan wspomniał, akurat pracownicy kopalń to wyśmienici fachowcy w wielu zawodach. Być może tacy, którzy chcieliby założyć własny interes, a związany z kwalifikacjami, które posiadają mogliby się tam odnaleźć. Myślę, że to jest też bardzo dobry kierunek. Jest też jeszcze jedna różnica. Myślę, że jednak w tamtym okresie skala zwolnień z pracy, a jednocześnie „bardzo wysokie ściany”, o które odbijał się każdy, kto tracił wtedy pracę była niepomiernie większa. Dlatego mimo wszystko jest tym osobom współcześnie łatwiej, co nie znaczy, że łatwo, bo tego absolutnie nie chciałbym powiedzieć.
Bielszowice teraz, za dwa lata Łaziska Górne, bo zakończy pracę kopalnia Bolesław Śmiały. Co w takich miejscach zamiast górnictwa, które organizowało te dzielnice, te miasta przez wiele lat?
Na pewno trzeba spojrzeć na doświadczenia tych samorządów, które już to przerabiały. Proszę zauważyć, że w tych ciężkich latach dziewięćdziesiątych, na początku lat dwutysięcznych wiele miast doświadczyło niemal kompletnej likwidacji dotychczasowych branż i jakoś sobie poradziły. Ja jestem zwolennikiem reindustrializacji. To znaczy myślenia takiego, aby w oparciu o tereny i obiekty dotychczas wykorzystywane na potrzeby działalności przemysłowej, próbować lokować nowe firmy, nowe przedsięwzięcia, najlepiej produkcyjne, ale i oczywiście te usługowe również. Przestrzeń województwa śląskiego jest na tyle zróżnicowana, że nie wszędzie uda nam się zrobić drugie Nowe Gliwice, które są fenomenalnym przykładem tego, jak powinniśmy myśleć o terenach, które straciły już dotychczasową funkcję. Ale są też innego typu branże przemysłowe. W tej chwili z rozmachem rozwija się również branża logistyczna. Jest ważna dla regionu, przynajmniej jeśli chodzi o zapewnienie większej liczby miejsc pracy. Oczywiście nie jest tym, na co stawiają samorządy jako kluczowy kierunek rozwoju, natomiast myślę, że w wielu miejscach ona byłaby celowa. W przypadku Sosnowca, gdzie akurat na terenach pogórniczych i poprzemysłowych powstały już liczone w dziesiątkach duże obiekty logistyczne, branża logistyczna postawiła kropkę nad „i”, jeśli chodzi o problem bezrobocia w takim bardzo powszechnym rozumieniu. Praktycznie tych miejsc pracy jest nadwyżka. Często czynione są zabiegi, by pozyskać pracowników z innych krajów czy kontynentów. Każda osoba w dobrej kondycji i zdrowiu może znaleźć tam pracę. Jeszcze ważniejsze są nowe zakłady przemysłowe. Rozwijamy też przemysł zbrojeniowy i to oczywisty kierunek. On nie wypełni możliwości zatrudnienia dla dużej grupy górników. Natomiast rynek pracy w województwie jest tak zróżnicowany, że powinien poradzić sobie z tym, by ekonomiczne i społeczne koszty likwidacji kopalń były jak najmniejsze. Jest duże zainteresowanie terenami pogórniczymi, które są dobrze skomunikowane. Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna także odgrywa bardzo pozytywną i kreatywną rolę. Efekty jej działalności już teraz widzimy i myślę, że nadal będzie wspierać transformację. Oczywiście nie obędzie się bez chwilowych nadwyżek osób poszukujących pracy. Mimo wszystko jestem jednak optymistą.