Ekonomiści i politycy dyskutowali o przyszłości Europy

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

W czerwcu zeszłego roku Komisja Europejska przyjęła pakiet antykorupcyjny, wzywając do większej koncentracji na problemie korupcji w ramach wszystkich właściwych obszarów polityki UE

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Nasilające się podziały i jednocześnie potrzeba wzmożenia współpracy; nadzieja na jedność w kryzysie i jednocześnie rosnący brak zaufania do unijnych instytucji - to obraz Europy, wyłaniający się ze zorganizowanej w piątek w Zawierciu dyskusji o przyszłości UE.

W sympozjum, zorganizowanym już po raz 36. m.in. przez katedrę gospodarki i administracji publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, uczestniczyli m.in. ekonomiści i politycy, wśród nich byli i obecni ministrowie oraz szefowie ważnych instytucji. Patronat nad trzydniowym spotkaniem objęła Polska Agencja Prasowa.

Moderatorem piątkowej debaty był b. premier, senator Włodzimierz Cimoszewicz. Uczestnicy dyskusji byli w większości zgodni, że Europa traci na znaczeniu w światowej gospodarce. B. ambasador Polski przy UE Marek Grela przypomniał, że przed półwieczem to Europa wypracowywała ok. 40 proc. światowego PKB, dziś 20 proc., a w perspektywie kilkunastu lat udział ten spadnie do ok. 15 proc.

- Europa musi przesunąć się na ławce światowej gospodarki i pogodzić się z tym, że jej era w gospodarce kończy się. Dzisiaj Europa nie ma również monopolu na model modernizacji - wskazał Grela, oceniając, że UE idzie w kierunku swoistej hybrydy, gdzie z jednej strony najważniejsze decyzje będą efektem międzyrządowych negocjacji, z drugiej - w pewnych dziedzinach - będą rosły na znaczeniu niektóre unijne instytucje.

Członek rady gospodarczej przy premierze prof. Dariusz Filar, wskazał, że pod względem gospodarczym kontynent jest podzielony. Mamy do czynienia z "Europą różnych prędkości" i w wielu obszarach trudno o wspólny mianownik - inna jest np. sytuacja Niemiec, krajów śródziemnomorskich czy w Wielkiej Brytanii, odmienna w państwach bałtyckich czy Europie środkowej.

- Mamy do czynienia z Europą zróżnicowanych sytuacji; jest pewna ilość równolegle, ale w różnym tempie, kręcących się trybików, które czasem się zazębiają, a czasem pojawia się zgrzyt - powiedział prof. Filar.

Jako pozytywny dla Europy przykład podał kraje nordyckie, które jednak - jak mówił - potrzebowały ok. 20 lat na dojście do obecnej kondycji po kryzysie finansowym przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku.

- Jeżeli nawet ten model mi się podoba, to jego zbudowanie jest procesem wieloletnim () Dzisiejsza Europa stała się obszarem różnych prędkości; każda z grup krajów musi znaleźć z tego wyjście w dużym stopniu indywidualnie, na własną rękę. Powrót do równowagi i wzrostu to indywidualne wyzwanie; sądzę, że będzie to trwało 10-20 lat - mówił prof. Filar.

Ekonomiści ubolewali, że współczesna Europa nie jest już centrum innowacji, które przeniosło się do południowo-wschodniej Azji i Stanów Zjednoczonych. B. minister finansów Mirosław Gronicki wskazał, że Europa przegrywa w tym wyścigu m.in. dlatego, że nie jest w stanie sfinansować nowych wyzwań.

- Nie jesteśmy w stanie zdynamizować gospodarki europejskiej, chyba że zmienimy politykę UE; nie będziemy tworzyć nowych haseł typu Strategia Lizbońska, ale umożliwimy sektorowi prywatnemu większą elastyczność działania. Nie wierzę, aby sektor publiczny, który pomógł ustabilizować gospodarkę w latach 2008-2010, mógł ją teraz zdynamizować. Teraz czas na sektor prywatny, ale on musi mieć możliwości swobodnego działania - ocenił Gronicki.

Jak mówił, problemem starego kontynentu jest także brak kapitału. Europa jest dziś importerem kapitału; istotne jest także to, że jego większość znajduje się w tej części UE, która jest w recesji. Według Gronickiego bez zwiększenia poziomu kapitału - także w Polsce - wzrost gospodarczy będzie stosunkowo niski i nie będziemy w stanie szybko dogonić tej części Unii, która - choć objęta kryzysem - jest znacznie od nas bogatsza.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel, gaz i OZE. Gra o równowagę w cieniu europejskiej polityki klimatycznej

Nie będzie rewolucji w unijnej polityce klimatycznej, ale możliwe są korekty, które złagodzą presję kosztową na energetykę. O przyszłości systemu handlu emisjami, roli węgla i gazu w bilansowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego oraz ryzyku luki mocowej rozmawiamy z dr. hab. inż. Stanisławem Tokarskim z Głównego Instytutu Górnictwa, który przekonuje, że Polska powinna postawić na dwa filary bezpieczeństwa – równowagę między gazem a węglem – przy jednoczesnym rozwoju OZE i energetyki jądrowej.

Silny wstrząs w kopalni Lubin. W strefie zagrożenia przebywało 20 górników

W sobotę Zakładach Górniczych Lubin (KGHM) doszło do silnego wstrząsu. Jeden z górników został przysypany w kabinie maszyny górniczej. Ratownikom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach.

Mocno zakołysała się ziemia – to wstrząs, czy tąpniecie? Znamy odpowiedź

W latach 2021-2025 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 16 tąpnięć wskutek zaistnienia wstrząsów górotworu. W ich wyniku doszło do 19 wypadków śmiertelnych.

Paulina Hennig-Kloska: Energia z morskich wiatraków obniży średnią cenę prądu w Polsce

Energia elektryczna produkowana przez morskie farmy wiatrowe będzie stabilizować średnią krajową cenę energii na niższym niż dotychczas poziomie - oceniła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.