Edukacja: jak radzą sobie absolwenci AGH?

fot: Andrzej Bęben/ARC

W konkursie mogą wziąć udział absolwenci polskich uczelni, którzy w 2014 r. obronili pracę dyplomową uzyskując tytuł inżyniera, magistra lub magistra inżyniera

fot: Andrzej Bęben/ARC

Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie opublikowała wyniki badań losów zawodowych absolwentów studiów stacjonarnych AGH z rocznika 2015 - poinformowało portal górniczy nettg.pl biuro prasowe uczelni.

- AGH jest jedną z nielicznych polskich uczelni prezentujących publicznie pełne dane dotyczące monitoringu losów zawodowych absolwentów - wyjaśnia rzecznik uczelni Bartosz Dembiński.

Raport, opracowany przez specjalistów z Ośrodka Monitorowania Kadry Zawodowej działającego przy Centrum Karier AGH, zaprezentowano już po raz ósmy.

W tym roku odsetek osób pracujących oraz prowadzących własną działalność gospodarczą jest najwyższy od początku trwania badań - wyniósł on 88,2 proc.

W badaniach wzięło udział ponad 86 proc. absolwentów, którzy ukończyli studia stacjonarne II stopnia na AGH w 2015 r. Przebadano absolwentów do sześciu miesięcy od czasu ukończenia przez nich studiów.

Prawie 29 proc. absolwentów Akademii poszukiwało pracy krócej niż jeden miesiąc, zaś ponad 23 proc. nie poszukiwało jej w ogóle (inicjatywa ze strony pracodawcy).

Jak zaznacza Dembiński, istotną informacją jest fakt, że ponad 81 proc. przebadanych absolwentów pracuje zgodnie ze swoim wykształceniem. Ponad połowa z nich zatrudniona jest w Krakowie, a 4 proc. absolwentów AGH to osoby pracujące za granicą.

Ankietowani wskazali także na kilka czynników decydujących
o przyjęciu do pracy. Najwięcej osób, bo aż 61 proc. wskazało na ukończony kierunek studiów.

Dodatkowo ponad połowa, bo 52 proc. pracujących absolwentów, otrzymało więcej niż jedną propozycje zatrudnienia. 15 proc. badanych zarabiało
w pierwszej pracy powyżej 5000 zł brutto, a aż 61 proc. absolwentów było zatrudnionych już w momencie obrony pracy dyplomowej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej