Dziewięć miesięcy w zawieszeniu za udział w ustawieniu przetargu w Halembie

Na dziewięć miesięcy w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywnę skazał w środę sąd w Rudzie Śląskiej Ewę K., oskarżoną o poświadczenie nieprawdy w dokumentach przetargowych na likwidację ściany wydobywczej w kopalni Halemba.

W listopadzie 2006 r., właśnie w czasie wykonywania prac likwidacyjnych ponad tysiąc metrów pod ziemią, w wybuchu metanu i pyłu węglowego w tej kopalni zginęło 23 górników.

Ewa K., prezes firmy Góreks z Rybnika, jeszcze w czasie śledztwa przyznała się do poświadczenia nieprawdy w dokumentacji i złożyła wniosek o wydanie wyroku bez procesu.

Wymiar kary, uzgodniony wcześniej z prokuratorem, zaakceptował w środę sąd. Poza karą pozbawienia wolności w zawieszeniu, sąd skazał ją także na 1500 zł grzywy i nakazał oskarżonej pokrycie kosztów procesu – blisko 600 zł. Ewa K. nie przyszła na rozprawę.

Jak ustalili śledczy, przetarg na likwidację ściany w Halembie był ustawiony w taki sposób, by prace tam prowadziła rudzka firma Mard. Ewa K., choć teoretycznie reprezentowała konkurencyjną spółkę działała - jak to opisuje prokuratura - w celu uzyskania tego zamówienia przez Mard. Ostatecznie tak właśnie się stało. 15 z 23 ofiar katastrofy to pracownicy Mardu.

Do konkursu poza Mardem i Góreksem przystąpiła też trzecia firma, ale jej ofertę od razu odrzucono, bo nie miała doświadczenia w takich pracach. Także Góreks nie miał wymaganego doświadczenia do prowadzenia prac likwidacyjnych pod ziemią, ale co innego wynikało z przedstawionych dokumentów.

Aby przetarg doszedł do skutku, musiały w nim jednak startować co najmniej dwie firmy. Aby oferta Góreksu nie został odrzucona, Ewa K. przerobiła zaświadczenia z ZUS i urzędu skarbowego, aby przekonać komisję przetargową, że jej spółka nie zalega ze składkami i podatkami, sfałszowała też listy referencyjne. Gdyby Góreks wygrał przetarg i tak musiałby znaleźć podwykonawcę. Byłby nim Mard - wynika z ustaleń śledztwa.

Razem z Ewą K. prokuratura oskarżyła też właściciela firmy Mard Mariana D. On także przyznał się do winy, ale nie zgłosił chęci dobrowolnego poddania się karze. W środę miał się rozpocząć jego proces. Sędzia Monika Maciejewska poinformowała go jednak, że ponieważ wcześniej skazała Ewę K., jego sprawę musi poprowadzić inny sędzia.

Powodem takiej decyzji jest uchwała Sądu Najwyższego z kwietnia ub. roku. Wynika z niej, że jeżeli sędzia skazał już sprawcę danego przestępstwa, to nie może on orzekać w procesie dotyczącym innego sprawcy tego samego czynu w oparciu o podobny materiał dowodowy. Niewyłączenie sędziego w takim przypadku mogłoby wywołać wątpliwość co do jego bezstronności - uznał SN. Nie wiadomo jeszcze, kiedy rozpocznie się proces szefa Mardu.

Zakończony w środę proces był już drugą zakończoną wyrokiem sprawą związaną z tragedią w Halembie. 12 marca katowicki sąd skazał na rok więzienia w zawieszeniu byłego nadsztygara z tej kopalni Franciszka S. za składanie fałszywych zeznań w śledztwie. W maju 2007 r. Franciszek S., przesłuchiwany przez policję, zeznał, że do udziału w przetargu na likwidację ściany wydobywczej namawiał go Jacek K. z firmy Góreks (mąż Ewy K.), podczas gdy w rzeczywistości skłonił go do tego Marian D.

Sprawa przetargu w Halembie to jeden z wątków śledztwa, prowadzonego przez gliwicką prokuraturę. W dalszym ciągu toczy się zasadnicza część postępowania, dotycząca tragedii w tej kopalni. Podejrzanych w nim jest 19 osób, którym prokuratura zarzuciła m.in. narażenie górników na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu oraz niedopełnienie przepisów bezpieczeństwa i fałszowanie dokumentów. O te przestępstwa podejrzani są zarówno pracownicy \"Halemby\", jak i Mardu. Jednym z podejrzanych jest Franciszek S., odpowiadający za poświadczenie nieprawdy.

Do tragedii w kopalni Halemba doszło 21 listopada 2006 roku. Z powodu zaniechania - na podstawie fałszywych odczytów - profilaktyki związanej ze zwalczeniem zagrożeń naturalnych, po zapaleniu i wybuchu metanu, w wyrobisku wybuchł też pył węglowy, czyniąc największe spustoszenie i zabijając większość ofiar tragedii.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bez poprawek do specustawy dla poszkodowanych właścicieli domów w Czystym Powietrzu

Senat nie zgłosił poprawek do ustawy, która umożliwi zawieszenie spłaty należności, ich umarzanie i dochodzenie roszczeń od oszustów przez fundusze ochrony środowiska. Nowe prawo ma pomóc właścicielom domów poszkodowanym przez nieuczciwych wykonawców prac termomodernizacyjnych w "Czystym Powietrzu".

Paczek z Chin o 60 proc. mniej

W III kwartale 2026 r. liczba paczek sprowadzanych z Chin spadła w Unii Europejskiej w ujęciu rocznym o ponad 60 proc. To efekt kolejnych regulacji wprowadzanych przez Brukselę - informuje w piątek "Rzeczpospolita".

Ponad 70 proc. Polaków regularnie monitoruje wydatki na energię w sezonie grzewczym

W opinii 67 proc. Polaków najbardziej odczuwalne jesienią podwyżki dotyczą opłat za ogrzewanie i energię - wynika z badania Santander Consumer Banku.

PSE ostrzegają przed oszustami podszywającymi się pod dział finansowy spółki

Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) ostrzegły przed próbami oszustwa wymierzonymi w kontrahentów spółki. Jak poinformowały, otrzymały zgłoszenie od wykonawcy, który dostał e-mail podpisany nazwą PSE S.A., wysłany z adresu spoza domeny pse.pl - podały PSE w piątek.