W tym roku połowa wypadków śmiertelnych w górnictwie miała miejsce w kopalniach węgla kamiennego

fot: Jarosław Galusek/ARC

Dziesiąty wypadek śmiertelny w tym roku miał miejsce 8 września w ZG Lubin, należących do KGHM Polska Miedź

fot: Jarosław Galusek/ARC

Początek listopada to czas zadumy i wspomnień o tych, którzy od nas odeszli. To będą szczególne dni dla rodzin pracowników przemysłu wydobywczego, którzy w tym roku odeszli na wieczną szychtę. Do 1 listopada br. w górnictwie doszło bowiem do dziesięciu wypadków śmiertelnych. W ubiegłym roku o tej porze było ich 36, co było związane z dwoma katastrofami górniczymi, do których doszło w kopalniach Pniówek i Borynia-Zofiówka ruch Zofiówka. Tam życie straciło 26 osób.

Na dziesięć wypadków śmiertelnych odnotowanych w tym roku, połowa miała miejsce w kopalniach węgla kamiennego. Dwa miały miejsce w kopalniach miedzi i po jednym w zakładach odkrywkowych wydobywających granit, sjenit oraz kruszywa. Należy dodać, że trzy ofiary były pracownikami firm zewnętrznych.

Do pierwszego wypadku śmiertelnego doszło 7 stycznia w LW Bogdanka w polu Stefanów. Życie stracił wówczas 36-letni pracownik oddziału mechanicznego MD-1, zatrudniony w tym dniu w Korporacji Gwareckiej. Ustalono, że w trakcie przestawiania zwrotnicy – prawdopodobnie w wyniku awarii hamulca – doszło do zderzenia się dwóch kolejek podwieszanych i odczepienia się metalowego kontenera, który przygniótł przestawiającego zwrotnicę 36-latka.

Ostatniego dnia stycznia doszło do kolejnego wypadku śmiertelnego. Życie w nim stracił 40-letni pracownik firmy PUG REMAGAD, która wykonywała prace w kopalni Mysłowice-Wesoła należącej do Polskiej Grupy Górniczej. Do zdarzenia doszło w pokładzie 404/1 na poziomie 665 m. W chwili wykonywania prac doszło do opadu skał ze stropu i ociosu wyrobiska. Uderzyły one i przysypały górnika. O godzinie 12.10 lekarz stwierdził zgon.

W lutym doszło także do dwóch wypadków ze skutkiem śmiertelnym. Pierwszy z nich odnotowano 8 lutego w odkrywkowym zakładzie górniczym Kopalnia Granitu Żbik ruch Kopalnia Żbik I, należącym do firmy Granit Strzegom. Maszynista wiertniczy prawdopodobnie został przez przypadek potrącony przez swojego współpracownika, stracił równowagę, spadł ze schodów i uderzył głową o podłoże skalne. W wyniku tego stracił przytomność. U poszkodowanego zaobserwowano ranę ciętą głowy. Poszkodowany z pomocą współpracowników został wyprowadzony na powierzchnię terenu, a następnie przewieziony do szpitala. 3 marca okazało się, że pracownik będzie wymagał dożywotniej rehabilitacji bez możliwości powrotu do pracy. Wówczas zmieniono kwalifikację wypadku na ciężki. Dwa tygodnie później mężczyzna zmarł.

14 lutego w kopalni Kośmin w Wilkowie życie stracił 61-letni operator wozidła, który został potrącony i przejechany przez staczający się pojazd.

Piąty wypadek śmiertelny w 2023 r. miał miejsce w ZG Polkowice-Sieroszowice, należącym do KGHM Polska Miedź. Doszło do niego 10 marca. Uległ mu 33-letni ślusarz-mechanik maszyn i urządzeń. Do wypadku doszło na nadszybiu szybu SW-1, w rejonie wywrotu wozów kopalnianych, podczas rozładunku wydawanych szybem wozów z solą kamienną. Mężczyzna został dociśnięty wozem do konstrukcji wywrotu.

Ponad 3 miesiące później do wypadku śmiertelnego doszło w ZG Janina należącym do Taurona Wydobycie. 13 czerwca życie stracił tam górnik przodowy. Do wypadku doszło w pochylni K1-1, na skrzyżowaniu ze ścianą nr 709, w pokładzie 207, na poziomie 800 m. To tam o godz. 3.00 odnaleziono pracownika leżącego na spągu z raną głowy. O godzinie 4.10 lekarz stwierdził zgon pracownika.

Kolejny wypadek śmiertelny miał miejsce 18 czerwca w ruchu Zofiówka kopalni Borynia-Zofiówka-Bzie w ruchu Zofiówka. Do tragicznego zdarzenia doszło o godz. 15.20. Firma zewnętrzna wymieniała sperforowane elementy trzonu wieży, aby zapobiec ich dalszym uszkodzeniom. W niewyjaśnionych do tej pory okolicznościach pracownik tej firmy spadł do szybu i zleciał ponad 900 m w głąb rury szybowej.

Do ósmego w tym roku wypadku śmiertelnego doszło 5 sierpnia w ruchu Bielszowice kopalni Ruda. Wystąpił tam wstrząs o energii 1x10^7J. Zdarzenie miało miejsce w rejonie ściany 846, w pokładzie 405/2wg, na poziomie 1000 m. Wstrząs spowodował tąpnięcie oraz wypadek zbiorowy, któremu uległo sześciu pracowników. Obrażeń doznali trzej górnicy, dwaj elektromonterzy i sztygar oddziału GTU-B. Czterech z nich o własnych siłach wycofało się z rejonu zdarzenia. Dyspozytor poinformowany o zdarzeniu i o niewycofaniu się dwóch pracowników, rozpoczął akcję ratowniczo-poszukiwawczą. Ratownicy odnaleźli sztygara, a potem nieprzytomnego elektromontera uwięzionego pod rurociągami technologicznymi. Po uwolnieniu poszkodowanego ratownicy przystąpili do reanimacji i transportu poszkodowanego. O godzinie 9.07 lekarz stwierdził zgon pracownika.

Sześć dni później do wypadku śmiertelnego doszło w Zakładzie Eksploatacji Kruszywa Radłów. Uległ mu 59-letni operator ładowarki. Wobec braku bezpośrednich świadków wypadku przyjęto, że w trakcie powrotu w kierunku zakładu przeróbczego operator z nieustalonych przyczyn zmienił tor jazdy, w wyniku czego ładowarka skręciła z drogi wewnątrzzakładowej w kierunku wschodniej krawędzi basenu eksploatacyjnego i wjechała do wody na odległość około 22 m od brzegu. Po ok. trzech godzinach poszukiwań płetwonurkowie uwolnili poszkodowanego z kabiny ładowarki i wydobyli jego ciało na powierzchnię.

Dziesiąty wypadek śmiertelny w tym roku miał miejsce 8 września w ZG Lubin, należących do KGHM Polska Miedź. Uległ mu 43-letni górnik strzałowy, na którego opadły bryły skalne. Uderzyły go w głowę i nogi. Górnika wywieziono na powierzchnię, po czym trafił do Regionalnego Centrum Zdrowia w Lubinie, gdzie zmarł.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.