Dzięki świetnej robocie lekarza z Żor nie stracił oka

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Mogę jeździć autem, mogę pracować w biurze. Nie mogę za to dźwigać i pracować fizycznie na dole - mówi Michał Hanusiak

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Michał Hanusiak, górnik pracujący w kopalni Budryk, uniknął utraty oka dzięki doskonałej pracy lekarza z Żor. Od 2018 roku pracował na ścianie do 2023 roku. Był najbliżej węgla. Podczas pracy wąż pod ciśnieniem uderzył go w oko.

Nie powrócił do pracy na dole, ale Michał kontynuuje swoją karierę w kopalni na powierzchni jako starszy inspektor do spraw górniczych.

- To też bardzo ciężka praca, ogólnie w górnictwie nie ma lekkiej - podkreśla.

Wypadku doznał 15 sierpnia 2023 roku, niedługo po swoich urodzinach.

– D o pracy miałem na 17. Zjechaliśmy na dół jak zwykle. Poszliśmy na ścianę, mieliśmy robić swoje. W trakcie wykonywania prac ciśnienie rozerwało szlauch i dostałem końcówką tego węża w oko - wspomina.

Dodaje: - Koledzy mnie opatrzyli i wywieźli do punktu ambulatoryjnego. Następnie trafiłem do szpitala. Po trzech dniach zostałem wypuszczony do domu, jednak z powodu obrzęku nie było możliwe dokładne zbadanie dna oka. Nie mieli jak tego ze mną zrobić. Miałem oko tak obrzęknięte i zakrwawione, że nie było go widać  wspomina.

Praca biurowa wymaga od niego ciągłego doskonalenia i nauki, ale traktuje to jak nowe wyzwanie, które z uśmiechem przyjmuje.

- Lekarz zszył mnie tak, że mam oko i widzę. To najważniejsze - mówi Michał.

Ponownie trafił do szpitala z powodu bólu głowy i pulsującego oka. Okazało się, że jest problem z ciśnieniem. Doktor po badaniu powiedział: - Nie jest dobrze.

Gdyby nie żona, to nie widziałby na lewe oko. Dzięki jej zaangażowaniu i załatwieniu wizyty u specjalisty w prywatnej klinice, Michałowi udało się uratować oko.

- Doktor zdiagnozował oko w 30 sekund. Powiedział, że to ostatnia chwila, by je uratować, siatkówka się odklejała. 23 sierpnia miałem wizytę, a operacje już dwa dni później, 25 w piątek - wspomina górnik.

Po wypadku Michał Hanusiak nic nie widział na oko, była ciemność.

– U doktora jak mi machali przed okiem ręką, minimalny cień widziałem, ale nic poza tym. Doktor powiedział, że to był ostatni moment, bo  gdyby się siatkówka odkleiła całkowicie to byłaby nie do uratowania. Na dzisiaj widzę na 70 proc. – cieszy się górnik.

Już nie wrócił do pracy na dół.

- Mogę jeździć autem, mogę pracować. Nie mogę za to dźwigać i pracować fizycznie na dole. Wysiłkowych sportów uprawiać też nie mogę. Do pół roku po operacji nawet dziecka nie mogłem podnieść i to było dla mnie najgorsze. Jeden syn ma 5 lat, a młodszy ma 1,5 roku. To jeszcze mały bąbel. Teraz już go podnoszę. Lekarz powiedział, żeby żyć w miarę normalnie - mówi Michał.

- Rozmawiałem z kolegą z oddziału, który mnie wywoził na powierzchnię, a wcześniej opatrywał na dole. Powiedział mi, że nie chciał mi tego  mówić, ale myślał, że nie jest po oku. W momencie napuchło mi tak, że je zamknęło i wystawało coś z niego. Ja nic nie widziałem. Więc później byli wszyscy w ogromnym szoku, jak pokazywałem zdjęcia - opowiada.

14 lutego 2024 roku wrócił po wypadku do pracy, ale już na powierzchni.

- Ta praca ma zupełnie inny charakter. To praca biurowa, cały czas się szkolę i uczę, jeszcze długa droga przede mną. Zupełnie inna specyfika, koledzy wdrażają mnie pomału. Robię karierę na powierzchni – śmieje się górnik.

Po wypadku otrzymał wsparcie ze strony kopalni, a szef BHP oraz dyrektor zapewnili mu pomoc i wsparcie w powrocie do zdrowia. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Uczcili rocznicę strajku w Fazosie i opiekuna Solidarności

Z okazji 36. rocznicy strajku w Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych Fazos w Tarnowskich Górach  w kościele pw. Piotra i Pawła odbyła się uroczysta msza święta. Pod tablicami poświęconymi strajkującym i Solidarności złożono kwiaty. W zbiegu ulic Opolskiej, Cebuli i Królika odsłonięto tablicę z nazwą skweru. Od teraz nosi on oficjalnie imię ks. Zygmunta Trochy, proboszcza parafii Piotra i Pawła w latach 1976-2006, który duszpasterską opieką objął „Solidarność”.

FAZOS - to tutaj rozpoczął się pierwszy na Śląsku strajk solidarnościowy z Wybrzeżem. Dzisiaj kolejna rocznica

21 sierpnia 1980 r. w Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych Fazos w Tarnowskich Górach wybuchł strajk. Był to pierwszy dobrze zorganizowany protest w województwie katowickim, którego uczestnicy odwołali się do doświadczeń rozpoczętego tydzień wcześniej strajku w Stoczni im. Lenina w Gdańsku. 

Śląskie znów stolicą światowej lekkoatletyki. Silesia Memoriał Kamili Skolimowskiej w Katowicach i Chorzowie

W najbliższy weekend, 22–23 sierpnia 2026 r., województwo śląskie ponownie stanie się centrum światowej lekkoatletyki dzięki Silesia Memoriałowi Kamili Skolimowskiej – polskiej odsłonie Diamentowej Ligi. Najpierw zawodnicy i kibice spotkają się w samym sercu Katowic, a dzień później rywalizacja przeniesie się na Superauto.pl Stadion Śląski w Chorzowie.

Fajer na Hoymie, czyli zakończenie wakacji w zabytkowej kopalni

Zabytkowa Kopalnia Ignacy w Rybniku po raz pierwszy stanie się miejscem wspólnego święta mieszkańców dzielnicy Niewiadom. Impreza pod hasłem „Fajer na Hoymie” odbędzie się 29 sierpnia 2026 roku i połączy rodzinne atrakcje z koncertami oraz pokazem Fontanny Parowej.