Dyżurny plastyk zawsze do usług

fot: Kajetan Berezowski

– Jestem z zawodu plastykiem, a nie górnikiem. Za to z górnictwem związałem swoje życie - stwierdza Czesław Jurkiewicz

fot: Kajetan Berezowski

Węgiel energetyczny trafia do elektrowni, koksowy służy do produkcji koksu. A jaki nadaje się najlepiej do rzeźbienia? - Pewnie antracyt, ponieważ łatwo poddaje się dłutom. Ale ten wydobywany w Wieczorku też jest w sam raz. Najlepsze są duże bryły, jednolite, bez przerostów i pęknięć - wyjaśnia Czesław Jurkiewicz, który z węgla potrafi wyrzeźbić cuda.

- Jestem z zawodu plastykiem, a nie górnikiem. Za to z górnictwem związałem swoje życie. Uczyłem się w liceum plastycznym. Po jego skończeniu postanowiłem pójść do pracy do kopalni. Lepiej nie mogłem trafić - opowiada.

W latach 70. górnictwo potrzebowało specjalistów z różnych dziedzin. Gdy dyrektor kopalni Wieczorek spojrzał na świadectwo, z miejsca podjął decyzję: "Zostaniesz pan dekoratorem". I tak się też stało. Do obowiązków Jurkiewicza należało malowanie tabliczek informacyjnych w stylu: "wstęp wzbroniony", "dotknięcie grozi śmiercią lub kalectwem" tudzież "uwaga pociąg!".

W dziale pracował wraz z nim górnik o sporych umiejętnościach plastycznych. Od świtu do nocy uwijał się przy rzeźbieniu postaci z węgla na potrzeby kopalni. Czesław podglądał pracę mistrza, a że był utalentowanym plastykiem, w mig opanował pracę dłutem. Gdy rzeźbiarz odszedł na zasłużoną emeryturę, Jurkiewicz w naturalny sposób przejął po nim schedę. Przy okazji otrzymał również awans do działu przeróbczego. I w taki oto sposób zaczęła się jego przygoda z dłutem. Ile figur i figurek wyrzeźbił, tego sam nie jest w stanie się doliczyć. Zdarzały się takie dni, że dłubał po 16 godzin i jeszcze było mało.

- Tak to u nas jest, że zamawia się na wczoraj. "Panie Czesiu, delegacja przyjechała z Chin i coś trzeba im dać, najlepiej z węgla". Dyżurny plastyk zawsze do usług. Cóż, taka moja dola, sam tego chciałem. Siadam i dalej do przodu. A bywało, że przy końcu roboty nagle trach... coś się łamie, coś odpada i tragedia. Z czasem uświadomiłem sobie, że nie ma co szargać sobie nerwów. Są żywice, pył węglowy, wreszcie narzędzia, choćby wiertarka - trzeba sobie pomagać, iść z postępem - śmieje się Jurkiewicz, prezentując swój dobrze wyposażony warsztat.

Dziś Czesław Jurkiewicz jest w stanie przyjąć do wykonania sześć małych figur i jedną dużą w tygodniu. Jest do przesady dokładny. Każde zagięcie na płaszczu św. Barbary, każdy, choćby najdrobniejszy, element twarzy górnika harującego w przodku oddany jest z zegarmistrzowską niemal precyzją.

- Jeszcze nigdy nie miałem dość tej roboty, ale czas wolny też się dla mnie liczy. W końcu mam swoje hobby, a jest nim malowanie obrazów - dowcipkuje.

Nietrudno domyślić się, jaka tematyka dominuje w pracach Jurkiewicza. Oczywiście górnictwo. Szyb Pawłowski wraz ze słynnym zegarem przeniósł na płótno chyba setkę razy, podobnie jak kamieniczki starego Giszowca i Nikiszowca. Ostatnio skupił się na bramach familoków. - Każda jest inna, niepowtarzalna. Inspirują mnie - przyznaje.

Jednak to właśnie dzieła z węgla przyniosły Jurkiewiczowi największy rozgłos. Najwspanialsze, w postaci miniatury kościoła w Nikiszowcu i monstrancji wykonanej z okazji 20-lecia Katowickiego Holdingu Węglowego, trafiły do Muzeum Archidiecezjalnego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Małysz i historia skoków pod jednym dachem. Nowa atrakcja turystyczna Wisły

Historia skoków narciarskich, trofea Adama Małysza i jego rajdowy samochód, życiorysy innych znanych narciarzy z Beskidów, sprzęt sportowy oraz interaktywne i multimedialne wystawy pod jednym dachem – we wtorek, 14 lipca 2026 r., w Wiśle otwarte zostanie Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza.

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem. 

Piknik na Szkale z historią w tle

Radzionków nie zapomina o swej przeszłości, o znanych ludziach i górnictwie, które przyczyniło się do jego rozwoju.